sobota, 25 października 2014

Pinta & Pracownia Piwa, Happy Crack


Alkohol: 8%
Ekstrakt: 19,1%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [4/10]

Cena: 8,60 zł / 0,5 l [Piwny Stan]

Uwagi: Piwo będące owocem współpracy Pinty i Pracowni Piwa, które w założeniu miało być czarnym sahti, dlatego na nazwę wybrano Happy Crack, z czego pierwszy człon jest elementem nazwy normalnego sahti od Pinty (na rynki zagraniczne nazywa się Happy End). Crack to bardzo smaczny american stout z Pracowni Piwa. Miałem spore nadzieje, że dominować będą aromaty Crackowe, bo o Końcu Świata z Pinty nie miałem najlepszego zdania (mimo, że wielu zachwycało się tym piwem).

Warto również wspomnieć o etykiecie, która jest całkowicie czarna i jedyne informacje znajdują się na kontrze. Nie trafia to do mnie w żaden sposób - ani pomysł, ani wykonanie. Jeśli miało być całkiem na czarno to dodał bym tam loga browarów, nazwę piwa, itd. za pomocą różnych faktur (nadruk śliskiego lub chropowatego lakieru, itd.).

Wracając do recenzji, po przelaniu do pokala otrzymujemy ciemno brunatny trunek. Piana w kolorze beżowym jest mała i szybko opada do niewielkiej obręczy. Wysycenie dwutlenkiem węgla nie jest za wysokie, ale nie przeszkadza.

W zapachu mamy głównie nuty typowe dla stoutów, czekoladowe (gorzka czekolada), palone i karmelowe. Pojawia się również iglasto-sosnowy aromat chmielowy, a także trochę nut fenolowych (goździki, przyprawowe). Piwo pachnie całkiem nieźle, bardziej jak American Stout z małym dodatkiem nut belgijskich, co akurat pasuje mi.

W smaku jest jednak zdecydowanie gorzej. Piwo jest dosyć słodkie, pełne z niską goryczką, przez co sprawia wrażenie mdłego (nawet kwaskowatość nie ratuje tego). Po ogrzaniu pojawia się alkohol (i rozgrzewanie w przełyku), a także aromat rozpuszczalnika. Smakowo jest to duży miszmasz, jest przyjemna czekolada i chmielowa sosnowość, ale pojawia się również niezbyt przyjemny aromat jałowca (który z łyku na łyk coraz bardziej zaczyna dominować nad resztą), a także fenole (głównie goździki).

Podsumowując, piwo jest średnio pijalne, zdecydowanie nietypowe, ale nie do końca w moim guście. Gdyby usunąć z niego te elementy, które są typowe dla sahti (jałowiec, fenole, słodycz, małą goryczkę) to byłby to dobry stout w stylu amerykańskim.

Ocena końcowa: 6,5/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz