poniedziałek, 16 stycznia 2017

Przegląd craftu 21

0 komentarze
Tym razem w przeglądzie craftu niewiele z craftu, bo jeden dyskontowy, słaby Strong Lager, całkiem udany American Lager z sporego regionalnego browaru oraz trochę trącący myszką RIS, który jest na rynku (w USA) dłużej niż niejeden miłośnik craftu ma lat. Zapraszam do recenzji.

Amber Po Godzinach IPL



Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 12,2%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 4,99 zł / 0,5 l [Lidl]

Uwagi: India Pale Lager, czyli wariacja na temat IPA na dolnych drożdżach, a de facto styl American Lager. Po przelaniu do pokala otrzymujemy słomkowy, opalizujący trunek. Piana jest obfita, drobno pęcherzykowa, średnio trwała i lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu na początku pojawia się typowa dla lagerów nuta siarkowa, ale po chwili pierwsze skrzypce przejmują aromaty siarkowe, sosnowe i trawiaste. Całość jest średnio intensywna i całkiem przyjemna. Nie ma tutaj żadnych efektów "wow", ale jest to bardzo dobrze pachnący chmielem sesyjniak. Zaskoczenie na plus.

Smakowo dostajemy piwo półwytrawne z średniej wielkości, lekko garbnikową goryczką (mogłaby być lepszej jakości). Znów trochę siarkowych nut, a do tego białe owoce, chmiel, trawa i trochę sosny. Piwo lepiej pachnie niż smakuje, trochę tutaj męczy goryczka i czuć lekką pustkę, ale ogólnie nie jest źle.

Podsumowując, nie jest to piwo wybitne, ale i tak jestem pozytywnie zaskoczony.

Ocena końcowa: 7/10

North Coast, Old Rasputin Russian Imperial Stout



Alkohol: 9%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Stany Zjednoczone

Kolor: [10/10]
Piana: [9/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 22,50 zł / 0,355 l [Piwomaniak]

Uwagi: Jeden z bardziej znanych RISów amerykańskich z położonego na północy Kalifornii browaru North Coast. Piwo po przelaniu do pokala ma kolor czarny jak smoła. Piana jest gęsta, kremowa, trwała, obfita i świetnie oblepiająca ścianki. Po prostu genialna. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim, acz wyczuwalnym poziomie intensywności.

W zapachu dostajemy aromaty gorzkiej czekolady, w mniejszym stopniu orzechów i karmelu. Piwo ma dosyć czysty charakter, nie ma zbyt wielu estrów i utlenienia. Na plus dobrze ukryty alkohol, na minus fakt, że mało się tutaj dzieje i nuty są co najwyżej średnio intensywne.

Smakowo alkohol już trochę wychodzi, ale nie męczy i nie przeszkadza. Piwo jest niezbyt pełne (jak na styl), a już na pewno nie jest jakoś super oleiste. Mamy tutaj gorzką czekoladę, orzechy, trochę paloności i niedużą goryczkę chmielową. Piwo jest smaczne, ale znów mam ten sam zarzut - mało się tutaj dzieje.

Podsumowując, jest to dobre piwo, dobry RIS, trochę w stylu starej szkoły, ale jak na dzisiejsze standardy i podkręcanie każdego smaku, aromatu do maksimum trochę za grzeczny. Nie mniej warto spróbować legendy.

Ocena końcowa: 8-/10

Scottish Charger Strong Lager



Alkohol: 9%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Szkocja

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [4/10]
Smak: [4/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [4/10]

Cena: 2,99 zł / 0,5 l [Lidl]

Uwagi: Strong Lager ze Szkocji kupiony w Lidlu. Piwo złote, klarowne. Piana średnio trwała i obfita, trwała, lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu dominuje sporo nut metalicznych i zielonego jabłka, a do tego niewiele słodu, pustość i brak jakichkolwiek nut chmielowych. Mało przyjemny aromat. Smakowo nie jest lepiej, piwo jest półwytrawne, na wskroś alkoholowe, metaliczne z aldehydem octowym (zielone jabłko). Ale najwięcej jest metalu.

Piwo jest po prostu słabe, nie wiem czy przy cenie 3 złotych sprawdzi się nawet jako tani dostarczyciel procentów dla panów "kierowników", bo ci mają tańsze propozycje. Można sobie darować.

Ocena końcowa: 4/10

środa, 4 stycznia 2017

Warszawski Festiwal Piwa - jesień 2016 - recenzje pitych piw

0 komentarze
Mam spore zaległości w swoich recenzjach, dlatego za jednym zamachem cała paczka 13 piw pitych podczas jesiennego festiwalu w Warszawie (tak, tak - aż takie zaległości :)). Mimo, że piłem piwa do których były największe kolejki i hype (Jopen i Buba Extreme BA) nie trafiłem na coś genialnego co wyrwało by mnie z butów. Z drugiej strony na 13 piw nie było żadnej ewidentnej wtopy. Zapraszam do recenzji.


Pinta, Kloning



Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: 13,1%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 3 zł / 0,1 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Brown Porter z dodatkiem syropu klonowego od Pinty. Kolor brązowy, piana beżowa, niezbyt obfita i trwała, lekko oblepiająca. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie.

W zapachu mamy głównie nuty słodowe, orzechowe i karmelowe. Do tego trochę mokrej szmaty. Ogólnie jest całkiem intensywnie, ale aromat mało urozmaicony i ta szmata trochę obniżają całkowity odbiór.

W smaku podobnie, piwo jest słodkie delikatnie, półpełne, z orzechowymi i słodowymi nutami i posmakiem syropu klonowego. Jest całkiem pijalne i przyjemne, ale znów brakuje tego czegoś.

Ocena końcowa: 7/10


Omnipollo, Fruit Tap 3 Sour Apricot



Alkohol: 3,8%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Szwecja

Kolor: [6/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: brak

Cena: ~25 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Morelowy kwas z szwedzkiego Omnipollo z dodatkiem soku z cytryn. Piwo słomowe, mętne z ładną, oblepiającą i średnio trwałą pianą. Wysycenie na średnim poziomie intensywności.

W zapachu dominują czyste nuty kwasowe, cytrusy, cytryny. Nie ma zbytnio moreli, ale nawet pomimo tego jest intensywnie, konkretnie i dokładnie tak jak wymagam od Sour Ale.

Smakowo mamy kwaśne, dosyć czyste profilowo piwo. Jest trochę dzikości, ale głównie jednak cytrynowa kwaśność. Piwo jest wytrawne, wykręca "gębę", ale jest mocno pijalne i zdecydowanie sesyjne. Znów nie wiem gdzie ta morela.

Podsumowując, mimo, że reklamują piwo jako owocowy (morelowy) kwas to dla mnie jest to bardzo udany Sour Ale. Polecam.

Ocena końcowa: 8/10


Bazyliszek, Rafineria Bourbon BA



Alkohol: 8,4%
Ekstrakt: 21,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 15 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: RIS z Bazyliszka leżakowany w beczce po bourbonie. Piwo czarne jak smoła z niezbyt obfitą, ale oblepiającą pianą. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim, aczkolwiek wyczuwalnym poziomie.

W zapachu dominuje gorzka czekolada, do tego trochę nut karmelowych, wędzonych i bourbonowych. Jest przyjemnie, ale mało intensywnie jak na RISa.

Smakowo dostajemy pełne (ale nie przesadnie) piwo z wysoką goryczką (jest to chyba jeden z najbardziej goryczkowych imperialnych stoutów na rodzimym rynku). Mamy tutaj nuty czekoladowe, palone lekko, trochę drewniano-węglowe i delikatnie beczkowe. Ale ogólnie trochę pustki tutaj czuć. Brakuje esencjonalności, smaków, itd.

Podsumowując, nie jest to zły RIS, ale trochę brakuje do najlepszych.

Ocena końcowa: 7,5/10


Podgórz, Burgundowy Łowca 2016



Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: 25%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 13 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Druga edycja Barley Wine z Podgórza, tym razem z dodatkiem płatków dębowych. Piwo w kolorze bursztynowym wpadającym w pomarańczowy, mętne. Piana mała, oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu mamy nuty miodowego utlenienia, czerwonych owoców, słodkie, landrynkowe. Pojawia się też lekko mokra ściera. Ciężko się za to doszukać tego co miałyby wnieść płatki dębowe.

Smakowo znów miód dominuje, piwo jest pełne, słodkie z czerwonymi owocami w aromacie i tylko lekko dębowymi (waniliowymi) posmakami.

Podsumowując, piwo szału nie robi. Jest to zdecydowanie Barley Wine, za to dodatek płatków dębowych nie wniósł zbyt wiele.

Ocena końcowa: 7/10


Setka, Kapitan Drake



Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: 12,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: ~8 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Piwo nazwane hucznie "Mojito Gose", a z tego popularnego drinka wzięto wyłącznie limonkę, mięty i cukry brązowego nie uświadczymy. Za to sam pomysł na połączenie Gose (soli) z limonką jak najbardziej mi pasuje.

Piwo w kolorze słomkowym, mętne. Piana średnio obfita, niezbyt trwała i lekko oblepiająca. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności - mogłoby być wyższe.

W zapachu dominuje zdecydowanie limonka, a do tego nuty kolendry i trochę imbirowych. Ogólnie pachnie przyjemnie, ale nie czuć w tym zbytnio Gose.

Smakowo piwo jest wytrawne, słone, kwaskowate i intensywne w odbiorze. Do tego sporo limonki, cytrusów i trochę kolendry oraz imbiru. Ogólnie bardzo rześkie i przyjemne piwo.

Ocena końcowa: 8/10


Palatum, Tenebris



Alkohol: 8,4%
Ekstrakt: 20,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 14 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: RIS z browaru Palatum, czyli pierwszego warszawskiego (nie podwarszawskiego jak Artezan czy Bazyliszek) browaru w pełni craftowego. Piwo w kolorze brunatnym, piana mała, lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie.

W zapachu mamy orzechy, gorzką czekoladę, karmel i wanilię. Piwo pachnie przyjemnie, słodko, ale bardziej w stylu Brown Portera (z uwagi na dużą ilość orzechów w aromacie).

Smakowo znów dominują nuty orzechowe, dopiero dalej mamy czekoladę, karmel, kakao i octan etylu (rozpuszczalnik). Piwo nie jest zbyt pełne, ani nie powala intensywnością. Smakuje na dodatek bardziej jak Brown Porter na sterydach a nie RIS. Na plus nieźle ukryty alkohol.

Podsumowując, poprawne, ale nie wybitne piwo, na dodatek nie do końca stylowe.

Ocena końcowa: 7,5/10


AleBrowar, John Cherry



Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 8 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Sour Ale z dodatkiem wiśni od AleBrowaru. Piwo w kolorze czerwonym, mętne. Piana mała, niezbyt trwała, ale ładnie oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu piwo jest dzikie, kwaśne, intensywne, ale brakuje aromatów wiśniowych - co mi w sumie zbytnio nie przeszkadza, ale jak ktoś liczył na ten owoc mógł się zawieść. Smakowo jest podobnie, piwo jest konkretnie kwaśne, wytrawne, mocno dzikie z lekkim burakiem, ale wiśniowe nuty są minimalne.

Podsumowując, dobry kwas, ale mało wiśniowy. Piwo zdecydowanie warte spróbowania.

Ocena końcowa: 8/10


ReCraft, Cherry Rider



Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: 12%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 8 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Kolejny wiśniowy kwas. Piwo trochę jaśniejsze od Cherry Sour, ale ciągle czerwone. Piana średnio obfita, oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu głównie dzikie, kwaśność bakterii kwasu mlekowego i znów w kolejnym wiśniowym Sour Ale nie czuć tego owocu. W smaku piwo kwaśne, półwytrawne, trochę dzikie, ale jakieś takie grzeczniejsze od piwa AleBrowaru. I znów brak wiśni w aromacie.

Podsumowując, grzeczniejsze i słabsze piwo od propozycji z AleBrowaru.

Ocena końcowa: 7/10

Brokreacja, The Waiter



Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: 16%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 9 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Milk Stout z dodatkiem nasion kakaowca. Piwo w kolorze ciemnobrunatnym, Piana średnio obfita, średnio trwała i lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu mamy czekoladę mleczną, śmietankę, orzechy laskowe. Całość jest niezbyt intensywna, ale bardzo przyjemna.

Smakowo podobnie, tj. mleczna czekolada, orzech, śmietanka. Piwo jest półwytrawna z niezbyt wysoką, ale wyczuwalną goryczką chmielową. Na plus niezła pijalność, na minus niezbyt powalająca intensywności aromatów.

Podsumowując, przyjemne, ale bardzo grzeczne piwo.

Ocena końcowa: 8-/10


Pohjala & To Ol, Ginie



Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Estonia

Kolor: [6/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 14 zł / 0,2 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Gose z dodatkiem jałowca od estońskiego browaru Pohjala w kooperacji z duńskim To Ol. Piwo słomkowe, mętne. Piana mała, szybko opada do obręczy. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie.

W zapachu dominują cytrusy, nuty słone - całość pachnie jak Gose, brakuje trochę aromatów jałowca. W smaku mamy kwaskowate, słone, lekko cytrusowe i całkiem pijalne piwo. Nie czuć jałowca i ginu, ale na plus sesyjność.

Podsumowując, dobre Gose, ale dodatek (jałowiec) w ilościach chyba homeopatycznych.

Ocena końcowa: 8-/10


Birbant, P.I.S & Love Cognac BA



Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: 24,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: brak

Cena: 15 zł / 0,2 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: P.I.S & Love w wersji podstawowej było piwem poprawnym, ale nie wybitnym. Za to pita przeze mnie wersja leżakowana w beczce po niemieckiej whisky była zdecydowanie genialna. Jak wyszło tym razem?

Otrzymane piwo jest czarne, pod światło rubinowe. Piana drobna, gęsta, niemal jak z pompy lub z dodatkiem azotu. Mała, ale bardzo ładna. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim, niemalże zerowym poziomie intensywności.

W zapachu dominuje alkohol, głównie alkohol, taki koniakowy. A do tego gorzka czekolada i sporo alkoholu. W sumie nie jest to jakoś mocno zła nuta, ale na jedno kopyto i dla mnie (osoby, która nie jest fanem tego destylatu) jakoś nie do końca przekonywująca.

Smakowo dostajemy piwo pełne, mocno alkoholowe. Mamy tutaj czekoladę, trochę paloności i nuty utlenienia (wiśnia, porto, sherry), a do tego aromaty drewniane i lekko piwniczne. Piwo nie powala pijalnością, a po ogrzaniu alkohol staje się jeszcze bardziej ostry.

Podsumowując, niezbyt udana wersja. Wolę zachować w pamięci wersję Whisky BA, tą tutaj można sobie darować.

Ocena końcowa: 7-/10


Olimp, Jopen



Alkohol: 19%
Ekstrakt: 45%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [0/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [0/10]
Opakowanie: brak

Cena: 10 zł / 0,05 ml [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Piwo jopejskie to raczej bardziej syrop na bazie brzeczki (smakowo-wizualnie, bo technologicznie to ciągle piwo), bo nie ma ani piany ani nie jest w jakikolwiek sposób nasycone dwutlenkiem węgla, a moc powala. Kolor brunatny.

W zapachu dominują nuty owoców leśnych, nalewkowe, likierowe i utlenienia (porto, sherry). Jest całkiem intensywne, ale o dziwo nie ma tutaj jakiegoś przesadnie rozbudowanej bazy zapachowej. Nie zmienia to faktu, że alkohol jest świetnie ukryty i tylko po zapachu nigdy bym nie powiedział, że to piwo o mocy Porto.

Smakowo mamy piwo słodkie, gęste, ulepkowate, ale z wyczuwalną, konkretną goryczką. Całość smakuje jak syrop o smaku owoców leśnych. Na plus świetnie ukryty alkohol. Piwo jest ciekawe, ale czy jest to coś czym mógłbym się zachwycać godzinami? Nie sądzę, chyba jednak wolę dobrego RISa BA.

Podsumowując, fajnie, że takie piwo się pojawiło - ale rynku ten styl raczej na pewno nie zwojuje.

Ocena końcowa: 8/10

Szałpiw, Buba Extreme Calvados BA



Alkohol: 16%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 35 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Wymrażany Quadrupel leżakowany w beczce po Calvadosie (Calvados to najczęściej destylat po cydrze jabłkowym - czyli coś jak koniak ale bazą są jabłka, nie winogrona). Wersje niebeczkowa i mniej alkoholowa, tj. Fest Buba była udana, a jak było tutaj? Piwo w kolorze ciemnego rubinu. Piana niezbyt obfita, ale dosyć trwała i mocno oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu dominują nuty czekoladowe, a do tego karmelowe, kakao i owoców leśnych. Piwo pachnie intensywnie, przyjemnie. Brakuje trochę fenoli typowych dla belgijskich piw i tego stylu, ciężko się też doszukać aromatów, który powinny wnieść beczki (czy też beczki po Calvadosie).

W smaku dostajemy słodkie piwo z mocno wyczuwalnym, ale nie przegiętym alkoholem. Goryczka wyczuwalna. Znów dominuje czekolada, do tego karmel, owoce leśne, trochę utlenienia, lukrecji i beczkowych nut. Ogólnie piwo jest fajne, przyjemne i pomimo mocy nie męczy. Ale brakuje tutaj czegoś "wow", poza tym gdzieś umknęła Belgia w tym wszystkim. W ślepym teście nie powiedziałbym, że miał to być Quadrupel.

Podsumowując, piwo ciekawe, dobre, ale czy warte swoich pieniędzy? Zdecydowanie chętniej spróbowałbym edycji leżakowanej w beczkach po Whiskey.

Ocena końcowa: 8/10

piątek, 30 grudnia 2016

Przegląd craftu 20

0 komentarze
Kolejna porcja craftowego piwowarstwa. Tym razem jedno piwo dobre w kooperacji irlandzko-polskiej, dwa poprawne i jedno słabe. Zapraszam do czytania.


Krewni i Znajomi, Cziluj



Alkohol: 3,5%
Ekstrakt: 10%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [4/10]

Cena: 7,90 zł / 0,5 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Gose z dodatkiem chmielu Citra od kontraktowej inicjatywy Krewni i Znajomi. Przestałem już jakiś czas temu być na bieżąco z coraz to nowszymi browarami kontraktowymi, więc przy zakupie kieruję się głównie ciekawymi stylami. Tutaj było podobnie.

Wracając do samej recenzji, po przelaniu do pokala otrzymujemy słomkowe, opalizujące piwo. Piana jest mała, szybko opada i nie oblepia. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu mamy nuty cytrusowe, białych owoców i trochę cebulowych oraz siarkowych aromatów. Brak tutaj nut typowych dla Gose, ale ogólnie jest cytrynowo i przyjemnie, mimo, że intensywność nie powala.

W smaku piwo jest słone, lekko kwaskowate, wytrawne, głównie trawiaste i herbaciane (utlenienie, słabej jakości chmiel), a cytrusów jest niewiele. Ogólnie bez szału, na dodatek gdzieś w oddali pojawia się jakiś dziwny posmak.

Podsumowując, piwo lepiej pachnie niż smakuje. Niby jest to Gose (bo słone), niby są cytrusy w aromacie, ale coś się nie do końca tutaj klei.

Ocena końcowa: 7-/10


O’Hara’s & Pinta, Lublin to Dublin 2016



Alkohol: 7%
Ekstrakt: 18,5%

Kraj pochodzenia: Irlandia

Kolor: [10/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 13,90 zł / 0,5 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Kolejna wersja kooperacyjnego stoutu z irlandzkiego O'Hara's i naszej rodzimej Pinty. Tym razem dostajemy FESa. Piwo czarne z brązową, sporą, ale niezbyt trwałą pianą - nie oblepia. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu mamy gorzką czekoladę, kawę, karmel i trochę orzechów. Profil jest czysty, nie ma tutaj zbędnych estrów. Całość jest średnio intensywna, przyjemna.

Smakowo dostajemy sporo gorzkiej i mlecznej czekolady, kawę (nawet w kierunku espresso), orzechy. Pojawia się też sporo paloności, nawet lekko "pety w gębie". Piwo ma półwytrawny charakter, goryczka jest wyczuwalna, na plus dobrze ukryty alkohol. Znów dostajemy czysty profil, aczkolwiek są też tego minusy - trochę mało się tutaj dzieje, brakuje też więcej ciała (jak na ponad 18 stopni Plato).

Podsumowując, smaczny FES, któremu brakuje efektu "wow", żeby powiedzieć, że jest genialny. Nie zmienia to faktu, że piwo warte spróbowania.

Ocena końcowa: 8/10


ReCraft, Imperial IPA



Alkohol: 7,6%
Ekstrakt: 20%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [5/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: 8,90 zł / 0,5 l [Raj Piwosza]

Uwagi: ReCraft czyli kiedyś browar Reden (ten większy, z Świętochłowic) - o czym świadczy kapsel. Piwo w kolorze głęboko złotym wchodzącym nawet w bursztyn. Piana średnio obfita, średnio trwała, ale gęsta, ładna, oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu mamy nuty chmielowe, głównie żywiczne, a do tego rozpuszczalnik i lekki siarkowodór. Bez szału, na dodatek lekko walnięte. Smakowo dostajemy piwo półpełne, alkoholowe, grzejące. Lekko kwaskowate i ze znów pojawiającym się siarkowodorem. Do tego nuty żywiczne, tytoniowe i średnia goryczka. Piwo nie powala, męczy i jest po prostu słabe.

Podsumowując, zdecydowanie nieudane Imperial IPA.

Ocena końcowa: 5,5/10


Kraftwerk, Jolly Roger



Alkohol: 9,8%
Ekstrakt: 21%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: ~10 zł / 0,5 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Porter bałtycki od Kraftwerka. Piwo w kolorze ciemnobrunatnym. Piana spora, średnio trwała, ładna, ale nieoblepiająca. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu pojawiają się praliny, czekolada, karmel i sporo nut waniliowo-mlecznych. Jest poprawnie, ale niezbyt intensywnie.

W smaku piwo jest słodkie, pełne, z dobrze ukrytym alkoholem. Mamy tutaj nuty karmelowe, toffi, czekoladowe i lukrecji. Alkohol dobrze ukryty, ale piwo nie powala pijalnością.

Podsumowując, poprawne porter bałtycki, który jednak niczym się nie wybija na tle wielu innych piw tego typu na rodzimym rynku.

Ocena końcowa: 7/10

czwartek, 15 grudnia 2016

Ghost King, Kegwa Coffee Imperial Stout

0 komentarze

Alkohol: 10,7%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Dania

Kolor: [10/10]
Piana: [3/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: 17,70 zł / 0,33 l [Piwomaniak]

Uwagi: Ghost Brewing to duński browar kontraktowy, który warzy w wielu europejskich, znanych browarach. Kegwa Coffee to RIS uwarzonyw hiszpańskiej Nomadzie z dodatkiem ziaren kenijskiej kawy. Piwo w kolorze czarnym, piana mizerna, nie oblepia i szybko opada. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu mamy aromaty gorzkiej czekolady, kawowe, intensywne i przyjemne. Do tego trochę nut orzechowych, owoców leśnych i porto. Nie jest to jakoś kosmicznie rozbudowany RIS, ale jest zdecydowanie przyjemny. Na plus dobrze ukryty alkohol.

Smakowo dostajemy pełne, lekko słodkie piwo z średniej w kierunku niskiej goryczką. Alkohol lekko grzeje, ale ogólnie jest dobrze ukryty. Mamy tutaj gorzką czekoladę, karmel, orzechy, kawę, delikatnie śmietankowe nuty, a także trochę estrów (owoców leśnych i rodzynek). Piwo jest świetne, nieźle pijalne jak na swoją moc, kawę czuć, ale czy można powiedzieć, że smakuje inaczej niż jakaś zwykła południowoamerykańska kawa, aż takim specjalistą od kaw nie jestem, żeby to stwierdzić.

Nie zmienia to faktu, że piwo warte spróbowania.

Ocena końcowa: 8,5/10

wtorek, 13 grudnia 2016

Przegląd craftu 19

0 komentarze
Tym razem 3 piwa, jeden RIS z Warpigs na którego sobie ostrzyłem zęby, a okazał się najsłabszy z całej trójki i 2 całkiem różne podejścia do IPA od BrewDoga oraz Piwnego Podziemia (oba zdecydowanie udane). Zapraszam do czytania.

Warpigs, Frankenstout



Alkohol: 8,9%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Dania

Kolor: [10/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 12 zł / 0,19 l [BrewDog Warszawa]

Uwagi: Imperialny stout z duńskiego brewpubu Warpigs. Piwo w kolorze czarnym, ze sporą, średnio trwała i lekko oblepiającą pianą. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu dostajemy czekoladę, karmel, trochę orzechów i owoców leśnych. Alkohol delikatnie wychodzi, ale nie przeszkadza. Ogólnie przyjemnie pachnący RIS, ale nie ma tutaj żadnych "ochów" i "achów".

Smakowo mamy piwo półpełne, czekoladowe i orzechowe. Jest trochę owoców leśnych, nut wiśniowych i niezbyt pasujące tutaj fenole. Goryczka na średnim poziomie intensywności. Piwo nie powala pijalnością i ciężko tutaj za coś rzeczywiście się wybijającego pochwalić.

Podsumowując, liczyłem na więcej. Dostałem poprawnego RISa, ale to chyba trochę mało jak na tak chwalony browar.

Ocena końcowa: 7,5/10

BrewDog, Ace of Chinook



Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Szkocja

Kolor: [7/10]
Piana: [9/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7 zł / 0,19 l [BrewDog Warszawa]

Uwagi: Session IPA na chmielu Chinook od BrewDoga. Piwo w kolorze złotym, mocno opalizujące. Piana biała, ogromna, trwała i mocno oblepiająca, niemalże jak w weizenie. Wysycenie dwutlenkiem węgla delikatnie poniżej średniej.

W zapachu zdecydowanie dominują nuty chmielowe. Całość jest świeża, cytrusowa, intensywna i bardzo przyjemna. Można się wyłącznie przyczepić do małego urozmaicenia aromatów, ale taka już często natura single hopów.

Smakowo dostajemy średnio wytrawne piwo z krótką i przyjemną goryczką średniej wielkości. Pierwsze skrzypce grają oczywiście aromaty chmielowe, cytrusowe, kwiatowe, trawiaste i perfumowe. Piwo jest ekstremalnie pijalne, a BrewDog utwierdza mnie w przekonaniu, że można uzyskać świetne piwo na jednym chmielu.

Podsumowując, świetne, sesyjne IPA, które można by pić litrami. Widać też, że IPA musi być świeża, wtedy aromaty amerykańskiego chmielu miażdżą.

Ocena końcowa: 8,5/10

Piwne Podziemie, Chmielokrata 2.0



Alkohol: 6,6%
Ekstrakt: 15,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7 zł / 0,19 l [BrewDog Warszawa]

Uwagi: Hop Heavy IPA - brzmi nieźle. Piwo złote, opalizujące. Piana średnio obfita, lekko oblepiająca i szybko opadająca. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim (może delikatnie poniżej średniej) poziomie intensywności.

W zapachu dominują białe owoce, lupulina, trochę cebuli. Ogólnie aromaty chmielowe, które nie należą do moich najbardziej ulubionych (jak cytrusy i owoce tropikalne), ale ich intensywność, oraz wyrazistość nawet na mnie zrobiły wrażenie.

Smakowo jest podobnie, znów białe owoce dominują, trochę cebuli, a do tego półwytrawny charakter i średniej wielkości, krótka goryczka. Piwo jest całkiem przyjemne i pijalne. Nie czuć tej mocy. Na plus, że góra chmielu, którą się chwalono poszedł głównie na aromat, a goryczka pozostała na znośnym poziomie nawet dla początkujących adeptów IPA.

Podsumowując, brakuje mi tutaj cytrusów, owoców tropikalnych, ale nawet pomimo tego jest to kawał dobrej roboty.

Ocena końcowa: 8-/10

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Czy istnieją nudne style?

0 komentarze
Source: seanseidell.com
Pewien znany bloger piwny twierdzi, że tak, sporo jednak widzę opinii, że nie ma stylów nudnych (w domyśle pewnie poza koncernowymi lagerami - bo te przecież muszą być złe i nudne).  Sporo osób twierdzi, że wszystkie style są równe, tak samo ciekawe (jeśli dobrze uwarzone) i brzmi to niemal jak brednie, że wszyscy ludzie są równie, startują z tego samego poziomu i mogą być kim chcą (powiedzcie to Arnoldowi, że jednak może zostać prezydentem USA, albo dziecku z Bangladeszu, że ma takie same szanse na sukces zawodowy jak dzieci Trumpa).

To jak to w końcu jest? Sam twierdzę, że każde piwo może w odpowiednim kontekście być najdroższą ambrozją (np. Bud Light po 3 godzinach gry w koszykówkę podczas 35-stopniowego upału), ale chyba nie do końca o to chodzi tym, którzy zarzucają nudność niektórym stylom.

Podejdźmy do tego od innej strony, np. kulinarnej. Mając jajko (i powiedzmy sól oraz pieprz) możemy wyczarować kilka dań (na twardo, miękko, sadzone, w koszulce, jajecznicę), ale jakiego byśmy dobrego kucharza nie znaleźli i jak dobrych jajek byśmy nie posiadali nie przeskoczymy pewnego poziomu i nie dostaniemy dania jakie można wyczarować z wołowiny wagyu (też mając tylko sól i pieprz). No nie ma takiej możliwości, żeby nawet najlepiej przyrządzone jajko było bardziej ekscytujące i mniej nudne niż krwisty stek najlepszej jakości (nawet jeśli przygotuje go przeciętny kucharz). Oczywiście można do jajka dorzucić parę dodatków i zrobić wystrzałowe danie, ale czy taki American Hoppy Maibock albo Bitter Barrel Aged to ciągle są wyjściowe, nudne style?

Każdy może potwierdzić, że często im mniej efektowny styl, tym trudniej go nie spartaczyć, ale czy mnie jako konsumenta interesuje ile pracy trzeba włożyć, aby piwo powstało? Nie, mnie interesuje efekt końcowy, więc jeśli dorzucenie tony amerykańskiego chmielu, bakterii kwasu mlekowego czy zalanie piwa do beczki po Bourbonie załatwia sprawę to czemu z tego nie skorzystać (mógłbym wspomnieć jeszcze o bardziej laboratoryjnych dodatkach w piwie, ale wtedy niektórzy obrońcy czystości craftu mogliby dostać palpitacji serca)?

Czasami słyszę od browarów, że kolejne wypasione i ekscytujące piwa interesują garstkę, piwnych nerdów, neofitów i ogólnie picie BA czy Peated/Sour Ale zakrawa o piwną masturbację. Często argument jest podobny "wiemy co się sprzedaje, na czym zarabiamy". Podobnie twierdzą koncerny sprzedając bezpłciowe lagery (przecież gdyby był zbyt i pieniądze z tego to jeszcze jutro wszystkie tankofermentatory koncernów zalane byłyby RISami), czym w takim razie różnią się oni od dużych? "Nakłanianie" do odejścia od bezsmakowych lagerów koncernowych na rzecz APA, IPA czy Milk Stoutów jest ok, ale już pójście dalej i "nakłanianie" do picia RISów BA, Sour Ale’ów czy też Peated Stoutów (zamiast grzecznych Milk Stoutów czy Bocków) to już bufonada i przerost ego? Trochę hipokryzji w tym wyczuwam.

Ludzie lubiący piwo chcą coraz intensywniejszych doznań, ale czasami słyszę, że piwo to napój socjalizujący i nie ma co się w pubie roztrząsać nad RISami z Omnipollo, ale w takim wypadku czemu nie koncernowy lager? Albo wino? Albo coś mocniejszego? Albo woda, jeśli chodzi o spotkanie i rozmowę ze znajomymi?

Podsumowując, są nudne style i nic tego nie zmieni. Tak jak większość (co nie znaczy, że wszyscy) fanów motoryzacji woli szybkie kabriolety (a nie vany na 7 osób), większość miłośników jedzenia woli steka a nie burgera w sieciówce, a większość miłośników mody woli ciuchy od Versace, a nie chińskie t-shirty w klasycznym kroju, tak większość miłośników piwa lubi to co daje większą intensywność aromatów i smaków. Nie ma co się obruszać, że jak ktoś ma do wyboru RISa czy Imperial IPA to wybierze takowe zamiast Maibocka czy innego Kolsha (na pewno znajdzie się ktoś kto będzie święcie twierdził, że woli jednak te niemieckie klasyki - albo kontrrewolucyjny neofita, albo ma pecha, bo jest w mniejszości, a prawa rynku są nieubłagane).

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Bułgarski craft

0 komentarze
Bułgarski craft istnieje (nie jest to totalna piwna pustynia), ale wygląda raczej jak w Polsce w 2012 roku. Jeśli w Warnie, 300-tysięcznym kurorcie turystycznym i trzecim największym mieście w kraju jest jeden sensowny sklep z piwami rzemieślniczymi, a półka z rodzimymi piwami ma dosłownie kilkadziesiąt centymetrów (reszta to piwa z zachodniej Europy i USA) i w sumie może z 8-10 butelek.
Wybrałem najlepsze wg ratebeer piwo bułgarskie, które później okazało się być warzonym w innym kraju i 4 piwa o świetnych etykietach, a wszystkie krążące wokół klasycznych (w sensie nieudziwnionych dodatkami) IPA/APA.
Ogólnie poziom jest poprawny, nie ma oczywiście żadnych ochów i achów, nie ma niczego co by mogło mnie zachwycić bardziej niż to co jestem w stanie dostać w najbliższym sklepie z craftem w Polsce.
Zapraszam do szczegółowych recenzji.

Ailyak, Mosaic Hmel IPA



Alkohol: 6%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Bułgaria

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 4 BGN (~9 zł) / 0,33 l [Averi Beers, Warna, Bułgaria]

Uwagi: American IPA chmielone chmielem Mosaic. Ailyak wg tego co udało mi się znaleźć w sieci to inicjatywa kontraktowa z Sofii, a samo piwo zostało uwarzone w Grecji, a dokładniej w browarze Siris. Widać, nie jest to tylko polska specyfika, że kontraktuje się warzenie piwa u kogoś innego.

Wracając do samego piwa, po przelaniu do szklanki otrzymujemy złoty, lekko opalizujący trunek. Piana jest średnio obfita, średnio trwała, ale też ładnie oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla delikatnie poniżej średniej, mogłoby być odrobinę wyższe.

W zapachu mamy głównie nuty chmielowe, cytrusowe, owoców tropikalnych, białych owoców i landrynkowe. Do tego trochę biszkoptów i średnia intensywność. Piwo pachnie przyjemnie, trochę w kierunku piw domowych. Nie jest to jakieś wyrywające z butów IPA, ale ogólnie jest całkiem przyzwoicie.

Smakowo dostajemy półwytrawne piwo, nawet trochę wodniste z średnią goryczką chmielową (trochę ściągającą). Mamy tutaj cytrusy, białe owoce, ananasa - wygląda to na pierwszy rzut ok, ale całość jest niezbyt intensywna, mało się tutaj dzieje. Jest pijalnie, ale grzecznie i znów w kierunku piw domowych.

Podsumowując, nie ma czego się tutaj wstydzić bułgarska (grecka?) scena craftowa, ale też nie ma niczego czego bym nie znalazł u nas.

Ocena końcowa: 7,5/10


Blek Pine, Session IPA



Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: 10,4%

Kraj pochodzenia: Bułgaria

Kolor: [6/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 3,50 BGN (~8 zł) / 0,33 l [Averi Beers, Warna, Bułgaria]

Uwagi: Blek Pine to mały bułgarski rzemieślniczy browar z Sofii, założony (na ile tłumaczenie google mówi prawdę) przez piwowarów domowych. Pierwsze próbowane piwo z tego browaru to Session IPA.

Po przelaniu do pokala otrzymujemy słomkowy, opalizujący z lekką chmielową zawiesiną trunek. Piana jest mała, średnio trwała i lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu jest sporo siarki, a do tego nuty białych owoców, grejpfrutów i mango, oraz trochę zboża i mokrej szmaty. Ogólnie aromaty przyjemne wymieszane są z niezbyt przyjemnymi.

Smakowo dostajemy piwo wytrawne z średniej wielkości goryczką chmielową. Do tego sporo owoców tropikalnych, białych owoców, cytrusów i mango. Piwo jest rześkie, pijalne, przyjemne. Chce się pić łyk za łykiem. Smakuje lepiej niż pachnie i zdecydowane sprawia przyjemność.

Podsumowując, całkiem udane piwo mimo niezbyt zachwycającego zapachu.

Ocena końcowa: 8-/10


Blek Pine, Amerikan Pale Ale



Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 12%

Kraj pochodzenia: Bułgaria

Kolor: [7/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 3,50 BGN (~8 zł) / 0,33 l [Averi Beers, Warna, Bułgaria]

Uwagi: APA z browaru Blek Pine o jasnozłotym, opalizującym kolorze. Piana średnio obfita, średnio trwała i lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla trochę poniżej średniej.

W zapachu mamy nuty chmielowe, cytrusowe. Do tego słodowo-zbożowe aromaty. Całość jest niezbyt intensywna i idzie w kierunku piw domowych. Nie jest źle, ale brakuje tu czegoś ekstra.

W smaku dostajemy piwo wytrawne w kierunku półwytrawnego z średniej wielkości goryczką chmielową, która jest trochę taninowa i trawiasta. Poza tym dostajemy aromaty tytoniowe, trawiaste i trochę cytrusowe. Brakuje większej ilości owoców. Mogłoby mieć więcej intensywności i o dziwo nawet ciała, ale poza tym jest całkiem pijalne i to jest chyba największa siła tego piwa.

Podsumowując, bardzo grzeczne i poprawne APA. Pijalne, ale to jednak trochę za mało.

Ocena końcowa: 7/10


Blek Pine, Rye IPA



Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 14%

Kraj pochodzenia: Bułgaria

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [5/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 3,50 BGN (~8 zł) / 0,33 l [Averi Beers, Warna, Bułgaria]

Uwagi: Żytnie IPA o głęboko złotym, opalizującym kolorze. Piana jest obfita, średnio trwała i lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności - mogłoby być wyższe.

W zapachu mamy utlenienie (mokry karton) i mokrą szmatę. Piwo pachnie w kierunku przeciętnych Irish Red Ale. Do tego trochę owoców, niewielka ilość chmielu, nuty landrynkowe i lekki rozpuszczalnik. Ogólnie piwo pachnie bardzo przeciętnie a nawet słabo.

W smaku jest trochę lepiej, znów mamy mokry karton i trochę mokrej ściery. Ale jest krótka i przyjemna goryczka chmielowa o średniej intensywności. Do tego podbudowa słodowa, trochę chmielu, tytoniu, landrynki i żywicy. Pijalność poprawna. Nie jest to wybitne dzieło, ale w stosunku do zapachowych nut i tak jest na plus.

Podsumowując, najsłabsze piwo z całej czwórki pitej z tego browaru.

Ocena końcowa: 6,5/10

Blek Pine, IPA



Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: 15%

Kraj pochodzenia: Bułgaria

Kolor: [7/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 3,50 BGN (~8 zł) / 0,33 l [Averi Beers, Warna, Bułgaria]

Uwagi: Ostatnie piwo z paczki bułgarskiego craftu, czyli American IPA. Piwo w kolorze złotym, opalizujące. Piana mała, lekko oblepiająca ścianki i szybko opadająca. Wysycenie dwutlenkiem węgla lekko poniżej średniej.

W zapachu dostajemy lekki mokry karton, do tego siarkowe nuty, trochę chmielowych aromatów, białych owoców, cebuli, tytoniu i drewna. Trochę dziwny i nie do końca przyjemny miszmasz.

W smaku mamy półwytrawne piwo z średniej wielkości goryczką chmielową. Jest trochę puste jak na 15 stopni Plato, ale o dziwo całkiem pijalne. Do tego aromaty chmielowe, żywiczne, trochę cebulowe i utlenione. Ogólnie nie jest to zabójcze IPA, ale pijalność trochę podnosi finalną ocenę.

Podsumowując, po 4 piwach z Blek Pine można zauważyć już kilka rzeczy. Po pierwsze nie powalają aromatem, po drugie wszystkie mają niezłą pijalność. Po trzecie im mocniejsze piwo tym wychodzi więcej wad, a najlepsze okazało się niewiele ponad 10 blg Session IPA.

Ocena końcowa: 7/10