piątek, 3 stycznia 2014

Nomada, Humala IPA



Alkohol: 7,3%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Hiszpania

Kolor: [7/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [4/10]
Smak: [5/10]
Nasycenie: [8/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: ~21 zł / 0,33 l [Piwa Świata]

Uwagi: Kiedy mówimy "rewolucja piwna w Europie" to najczęściej przychodzą nam na myśl Włochy, czasami Wielka Brytania (aczkolwiek ten drugi kraj nigdy nie był piwną pustynią). Niemcy i Czesi mieli swoje lagery, Belgowie oraz Francuzi i Holendrzy (te 2 ostatnie kraje głównie w rejonach leżących niedaleko Belgii) swoje ejle, ale największą pustynią Europy zawsze pozostawały kraje południa. Drugą nacją, która na ten moment najlepiej wykorzystała piwną rewolucję (po wspomnianych już Włochach) jest Hiszpania. Wystarczy spojrzeć na ratebeer i okazuje się, że na ten moment ich piwny rynek wygląda na ciekawszy niż to co mamy u siebie w Polsce (a przecież ostatnimi czasy nie mamy co narzekać). Browar Nomada to browar kontraktowy, a nawet bardziej wędrowny (w stylu duńskiego Mikkellera), który do tej pory uwarzył piwa w kilku hiszpańskich browarach nowej fali. Jest to również jeden z lepiej znanych przedstawicieli tamtejszej sceny craft.

Wracając jednak do samej recenzji, pite przeze mnie piwo uwarzone zostało w stylu American IPA (ten styl jest koniem napędowym niemalże w każdym kraju, który wcześniej był piwną pustynią). Po przelaniu do pokala otrzymujemy złoty, mętny (zapewne od chmielenia na zimno) trunek. Piana jest spora, opada w przeciętnym tempie i ładnie oblepia ścianki. Do tego momentu było jak najbardziej ok, można również wspomnieć o całkiem niezłej, mocno artystycznej etykiecie. Jednak dalej było już niestety gorzej. Wysycenie dwutlenkiem węgla jest ewidentnie za wysokie, piwo jest przesycone, co po przeczytaniu dalszej części ewidentnie wskazuje na jakąś infekcję.

W zapachu od razu w nozdrza uderza spora ilość kwaśnych (w takim winnym stylu) nut, pojawia się rozpuszczalnik i lekkie utlenienie. Chmiel amerykański też gdzieś tam krąży, ale jest ewidentnie przykryty przez owe niezbyt przyjemne wady sensoryczne.

Smakowo mamy średniej wielkości goryczkę, która jest jednak dosyć ściągająca. Pojawia się tutaj kwaśność (na szczęście bardziej mlekowa niż octowa i w intensywności umożliwiającej picie) oraz lekko piwniczny aromat (anizol). Do tego dochodzą nuty winne, chmielowe pod postacią żywiczności i tytoniowości, a także zbożowość typowa dla słodu pilzneńskiego. Piwo jest niezbyt przyjemne, ewidentnie z rozpoczętym procesem infekcji jakimiś niechcianymi bakteriami lub dzikimi drożdżami, ale jeszcze na takim etapie, że piwo idzie radę wypić - jednak przyjemność z tego nie jest zbytnio wysoka.

Podsumowując, nie tylko niektórym naszym browarom kontraktowym zdarzają się ewidentne wtopy. Również rzemieślnicy z południa potrafią mieć problemy z utrzymaniem jakości. Chętnie spróbowałbym tego piwa jeszcze raz, świeżego, bo zakupiona przeze mnie butelka była ewidentnie wadliwa i nie podejrzewałbym browar Nomada o celowe wypuszczanie takowego piwa od siebie. Na ten moment jednak zdecydowanie odradzam zakup Humala IPA dostępnego w polskich sklepach.

Ocena końcowa: 5/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz