sobota, 12 lipca 2014

Taki mamy klimat?

Zgadza się! Można w upalne dni napić się IPA!
Zapewne większość z Was ma znajomych, którzy podróżują po świecie (najczęściej wypoczynkowo, ale i nie tylko). Zapewne większość z Was była przynajmniej raz na jakichś wakacjach w ciepłych krajach. Co w takim wypadku robi osoba lubiąca piwo, gdy się już znajdzie w takiej sytuacji. Zapewne zakupuje (tudzież otrzymuje w ramach All-Inclusive) jakiegoś wypranego ze smaku, wysoko odfermentowanego jasnego lagera (bo tak najprościej, a czasami jest to jedyna opcja, żeby napić się piwa). Tutaj trzeba zaznaczyć, że te lagery niczym się nie różnią od polskich koncerniaków. Powiem więcej, są najczęściej jeszcze bardziej wyprane ze smaku, mają w składzie jeszcze więcej dodatków niesłodowanych i jeszcze mniej chmielu na goryczkę (nie mówię o chmielu na aromat, bo tego po prostu się nie daje w dużej ilości przypadków). I niezależnie czy jest to południe Europy (Grecja, Cypr), ulubione miejsca wypoczynkowe Polaków (Egipt, Tunezja, Turcja) czy większa egzotyka (Karaiby, Tajlandia, itd.) zawsze ten wyprany ze smaku lager smakuje tak samo - czyli po prostu bezpłciowo. O fakcie tym świadczą oceny na portalach piwnych (ratebeer, beeradvocate), świadczą recenzje blogerów, a także moja skromna opinia (a trochę tego typu piw już wypiłem).

Wyprany ze smaku lager, nawet na gorących wakacjach
to ciągle tylko bezsmakowy lager.
Jest jednak pewien irytujący fakt. Zauważyć można, że owe piwa pite u nas na miejscu (w Polsce) oceniane są nad wyraz realistycznie, tak gdy pite są w tych rodzimych miejscach ich ocena diametralnie rośnie w górę (co więcej tym bardziej rośnie im bardziej egzotyczne jest miejsce podróży). Można usłyszeć, że jak na tamte upały to piwo jest genialnie i świetnie gasi pragnienie. W Polsce też mamy upały (rzadziej niż częściej, ale jednak), a jednak nikt mi nie wmówi, że wypicie wypranego z smaku lagera będzie przyjemniejsze niż wypicie witbiera albo nawet AIPA. Spójrzmy na pewien kraj, który zapoczątkował piwną rewolucję, czyli USA. Poza nielicznymi wyjątkami jak Portland, Denver i okolice północno-wschodniego wybrzeża większość najlepszych amerykańskich browarów umiejscowionych jest w gorącej Kaliforni (zaczynając od pioniera piwnej rewolucju Anchora, poprzez Firestone Walker, Russian River, Drake's Brewing, AleSmith, na Lost Abbey, The Bruery i Stone Brewing kończąc, które znajdują się niemal przy granicy z Meksykiem). Piwne freaki piją w Kaliforni genialne IPA, Double IPA czy RIS nawet jeśli są tam upały sięgające ponad 35 stopni. Nikt nie myśli o piciu wyjałowionych ze smaku jasnych lagerów.

Double IPA w gorący dzień na plaży? Jak najbardziej!
Powstał jednak odłam tego twierdzenia. Mówi on o tym, że jasne lagery smakują świetnie w krajach egzotycznych bo jest tam nie tylko gorącą, ale również bardzo wilgotno. To spójrzmy na jeden z najbardziej rosnących w siłę rynków piwa nowofalowego na półkuli południowej, czyli Brazylię (gorącą i wilgotną). Po wejściu na ratebeer można zauważyć, że dominują piwa mocne, mamy na liście TOP50 RIS, (I)IPA, tripel, quadrupel, weizenbock, itd. Ciężko jednak znaleść jakiegoś jasnego lagera.

Podsumowując, wyprany ze smaku, wysoko odfermentowany jasny lager jest słaby gdziekolwiek na świecie by nie był pity, czy to będzie Polska, czy też Egipt, Dominikana czy inne Bora Bora. Wiem, że są "kolekcjonerzy" co to będą szukać piw z coraz bardziej egzotycznych miejsc (serio, można się jarać tym, że piwo smakujące jak meksykańska Corona, ale z Vanatu czy innego Barbadosu wpadło w nasze ręce?). Jasne, sam czasami jak zobaczę w markecie piwo z kraju, z którego nie piłem zakupię owe - ale oceny są jakie są (można sprawdzić) i ciągle potwierdzają moją tezę, poza tym jest to zdecydowanie "przy okazji".

4 komentarze:

  1. Będąc we Włoszech (Italii czy jakoś tak), piłem białe wino z wodą sodową. To gasiło pragnienie, a nie Perroni!

    OdpowiedzUsuń
  2. dlatego urlop potraktuję jako odwyk od piwa, tydzień przerwy dobrze mi zrobi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedź w Polsce nad morze. Niech będzie to jakaś mała miejscowość-i posiedź 2 dni bez piwa w upale-a potem napij się zimnego Tyskacza, Lecha czy Żywca-gwarantuję-to ma smak-może słaby ale ma. Dla piwożłopa który pija ęą piwa-odwyk jest najlepszym lekarstwem. Zupełnie inaczej smakuje angielskie ale czy ipa pita po amerykańskiej wersji a pita po tygodniowej przerwie:)
    javiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie upału preferuję wodę mineralną z lodem i cytryną (chociaż już kilkukrotnie piłem AIPA i dalej "robi robotę", jak to pewien klasy zwykł mawiać ;)) A pod wieczór do kolacji, kiedy nie ma już 35 stopni i słońce mi nie praży nad głową to i portera bałtyckiego wypiję z większą przyjemnością niż jasnego lagera bez smaku (poza tym serio, polskie morze to pikuś, 2 skrzynki piwa do auta to żaden kłopot i można sobie "wity-srity" to oporu pić ;))...

      Usuń