czwartek, 21 stycznia 2016

Przegląd craftu 6

Tym razem w przeglądzie craftu wyłącznie piwa zagraniczne. Cieszy fakt, że coraz więcej ciekawych obcokrajowców pojawia się na kranach najlepszych pubów w Polsce. Aby spróbować każdego z tych piw w domowych pieleszach wydałoby się zapewne ~150-200 zł (z uwagi na duże butelki) - o ile piwo byłoby do dostania, a kupując deskę takich piw wychodzą śmieszne pieniądze jak za takie rarytasy.

Zasadniczo celem nr 1 i 2 były leżakowane w beczkach po bourbonie amerykańce, ale szwedzki Sour Ale i angielskie IIPA też nie zawiodły.

Dugges & Stillwater, Tropic Thunder



Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Szwecja

Kolor: [6/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7,50 zł / 0,125 l [Chmielarnia]

Uwagi: Owocowy sour ale z dodatkiem mango, marakui i brzoskwiń. Piwo w kolorze słomkowym, opalizujące. Piana jest mała, szybko opada do obręczy i nie oblepia. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu dominują nuty owocowe, niemalże jak w multiwitaminie. Czyli sporo owoców tropikalnych, mango, ananasa i marakui. Całość jest bardzie (naprawdę bardzo) intensywna, ale ciągle ma się wrażenie jakby się wąchało napój lub nektar. No i brakuje tutaj sour.

Lepiej wygląda to w kwestii smakowej, bo tutaj kwaśność już jest konkretna. Tak konkretna, że może sporej części pijących przeszkadzać. Dla mnie jest świetna. Piwo jest wytrawne, goryczka minimalna. Mamy znów estrowe nuty w stylu multiwitaminy, a także lekko buraczany posmak - co się często zdarza używając bakterii lactobacillus do fermentacji. Piwo jest całkiem nieźle pijalne, nawet pomimo sporej kwaśności.

Podsumowując, ciekawe połączenie. Zapach mówi "będzie słodko", a smakowo konkretna kwaśność.

Ocena końcowa: 7,5/10


Siren & Boneyard, Dippy & The Equinox



Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Anglia

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7,50 zł / 0,125 l [Chmielarnia]

Uwagi: Imperial IPA z Anglii. Otrzymane piwo jest klarowne, w złotym kolorze. Piana średniej wielkości, ale trwała i ładnie oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności, mogłoby być trochę wyższe.

W zapachu dominuje aromat chmielowe, głównie pod postacią owoców tropikalnych (mango). Całość jest słodka w odbiorze i całkiem przyjemna. Największym problemem jest jednak niezbyt duża intensywność (jak na styl). Ogólnie jest dobrze, ale gdyby było więcej aromatu to mogłoby być lepiej.

W smaku mamy pół pełny charakter z średniej wielkości goryczką. Pojawia się trochę nut alkoholowych (piwo mogłoby być lepiej ułożone). Mamy oczywiście aromaty chmielowe - w tym wypadku dominują iglaste i sosnowe nuty, a w mniejszym stopniu owoce tropikalne. Piwo jest całkiem nieźle pijalne, ale tutaj brak intensywności jeszcze bardziej przeszkadza aniżeli w zapachu.

Podsumowując, dobre, ale bardzo grzeczne IIPA. W tym stylu szukam czegoś więcej.

Ocena końcowa: 7,5/10


Stone Brewing, Bourbon Barrel-Aged Arrogant Bastard Ale



Alkohol: 7,9%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Stany Zjednoczone

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7,50 zł / 0,125 l [Chmielarnia]

Uwagi: Arrogant Bastard Ale z Stone Brewing, czyli jedno z najbardziej kultowych Imperial IPA z jednego z najbardziej kultowych browarów amerykańskich. A tutaj dodatkowo w wersji leżakowanej w beczce po bourbonie.

Otrzymane piwo jest w kolorze miedziano-rubinowym, klarowne i ładnie się prezentujące. Piana jest mała, ale trwała i oblepiająca ścianki szkła. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim, ale całkiem nieźle pasującym poziomie intensywności.

W zapachu dominują zdecydowanie aromaty whisky/bourbonu, trochę w stylu Jacka Danielsa. I jest to aromat zdecydowanie przewodzący, przez co piwu zdecydowanie bliżej do Barley Wine. Nie ma co tutaj liczyć na aromaty chmielowe. Czasami są narzekania, że Barley Wine zbytnio przypomina IIPA, tutaj można by narzekać w drugą stronę. Jest tylko jedno ale - piwo po prostu świetnie pachnie. Chyba jedyny aspekt, co do którego można się przyczepić to przeciętna (jak na taki woltaż) intensywność aromatów.

W smaku mamy pełne, lekko alkoholowe (ale nieźle ukryty jest ten alkohol) piwo ze sporą i świetnie kontrującą słodycz goryczką. Znów dominuje nuta Jacka Danielsa, ale pojawiają się też aromaty waniliowe i typowe dla utlenienia (suszone owoce, śliwki, rodzynki, porto). Gdzieś tam w oddali można wyczuć nawet lekko chmielowo-żywiczną nutę. Całość jest świetnie zbalansowana, znów mało tutaj IPA w tym piwie, ale aromat whisky z nawiązką to zastępuje.

Podsumowując, przeciętne IIPA, ale genialne piwo. Zdecydowanie polecam.

Ocena końcowa: 9-/10


Hoppin Frog, Barrel Aged D.O.R.I.S. The Destroyer



Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Stany Zjednoczone

Kolor: [10/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [10/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7,50 zł / 0,125 l [Chmielarnia]

Uwagi: Piwo, które już kiedyś recenzowałem w wersji zwykłej. Był to dobry RIS, ale spodziewałem się więcej. Tym razem próba tego samego, ale leżakowane w beczce po bourbonie. Jak wiadomo, niemal nigdy leżakowanie w beczkach po whisky/bourbonie nie pogarsza jakości piwa - więc liczyłem na sporo.

Wracając jednak do recenzji, otrzymane piwo jest czarne jak smoła. Piana w kolorze jasnobrązowym (ciemniejsza niż na zdjęciu) jest średnio trwała i nie oblepia ścianek. Wysycenie dwutlenkiem węgla na poziomie minimalnym (ale jeszcze wyczuwalnym) i jak najbardziej pasującym do stylu.

W zapachu mamy bardzo intensywny, świetny aromat. Są tutaj gorzka czekolada, kawa, praliny, gęste nuty w stylu likieru czekoladowego i oczywiście sporo whisky w stylu Jacka Danielsa. Całość jest po prostu idealna i chyba nic już tutaj nie można poprawić. Piwo wąchać mógłbym godzinami.

W smaku wita nas gęsty, oleisty charakter z delikatną kwaskowatością. Goryczka jest średnio intensywna i trochę jej brakuje. Ale po chwili wchodzi długi posmak genialnej gorzkiej czekolady (trochę w stylu najlepszych belgijskich czekolad). Piwo jest słodkie, likierowate, w kierunku pralin z alkoholem. Co do samego alkoholu to grzeje w przełyku, ale jest świetnie ukryty. Mamy tutaj oczywiście też sporo nut whisky, które świetnie komponują się z szlachetnym utlenieniem w postaci suszonych owoców, porto i sherry. Paloność jest bardzo delikatna i jest to chyba jedyny mankament obok goryczki, co do którego można mieć jakiekolwiek zarzuty. Piwo ewidentnie degustacyjne, ale w ogóle nie męczy.

Podsumowując, piwo niemalże perfekcyjne. Genialny zapach, a w smaku gdyby podnieść odrobinę goryczkę i dorzucić trochę paloności (ale te drugie to raczej już w ramach mojego gustu) byłoby piwo z maksymalną oceną. Tak jest "tylko" 9,5/10. Zdecydowanie polecam.

Ocena końcowa: 9,5/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz