poniedziałek, 4 stycznia 2016

Pinta, Son of a Birch


Alkohol: 3%
Ekstrakt: 9%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 8,80 zł / 0,5 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Lekki Wheat Ale w którym użyto soku z brzozy. Piwo już jakiś czas na rynku i co jakiś czas warzone ponownie, a którego nie miałem do tej pory okazji spróbować.

Po przelaniu do szklanki otrzymujemy jasno słomkowy, lekko opalizujący trunek. Piana jest mizerna, szybko opada do obręczy i tylko lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności, mogłoby być odrobinę wyższe.

W zapachu dominują nuty bardziej przypominające lagera niż ale. Jest tutaj słodowość typowa dla słodu pilzneńskiego, jest nuta siarkowa, pojawia się też bardzo delikatnie trochę estrów i nut chmielowych. Całość jest płaska i niezbyt intensywna. Ogólnie bez szału w tym aspekcie.

W smaku mamy (czego łatwo się domyślić) mało ciała, wytrawny charakter. Jest trochę biszkoptu i nut słodowych. Jest niska, aczkolwiek wyczuwalna goryczka chmielowa. Jest dziwny posmak, który najprawdopodobniej pochodzi od soku brzozowego (nie piłem, więc strzelam). Jest również delikatnie estrową i fenolową nutę. Piwo jest lekkie, więc powinno być ekstra rześkie, ale tutaj przez ten sok z brzozy nie sprawia do końca takiego wrażenia.

Podsumowując, sporo osób chwaliło te piwo. Dla mnie jest to zdecydowanie przeciętniak, który niczym nie zachwyca. Jeśli mam się napić lekkiej dziewiątki to wolę jakiegoś lagera z Czech lub nawet Grodziskiego. Son of a Birch traktuję jako jednorazową ciekawostkę.

Ocena końcowa: 6,5/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz