sobota, 24 stycznia 2015

Żywiec, APA


Alkohol: 5,4%
Ekstrakt: 12,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [7/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: ~4,50 zł / 0,5 l [Simply Market]

Uwagi: APA warzone w Cieszynie. Piwo przez jednych wyklęte (bo niezgodne z "duchem kraftu", bo beer geekowi nie wypada go pić, bo ludzie przestaną kupować prawdziwy craft, bo chmielu z USA zabraknie, itd.), a przez innych uznane za najważniejszy do tej pory element piwnej rewolucji, który spowoduje, że amerykańskie chmiele trafią pod strzechy. Dla mnie to "tylko" kolejne piwo, które będę oceniał dokładnie w ten sam sposób jak piwa AleBrowaru, Pinty, czy innych browarów rzemieślniczych.

Po przelaniu do szklanki otrzymujemy trunek w kolorze głębokiego złota, lekko opalizujący i świetnie się prezentujący. Piana w kolorze beżowym jest średnio obfita, opada w dosyć leniwym tempie, lekko oblepia ścianki i chyba jedyny jej minus to fakt, że po jakimś czasie zaczyna się dziurawić. Wysycenie dwutlenkiem węgla trochę powyżej średniej, mogłoby być delikatnie niższe.

W zapachu dominuje przyjemny, chmielowy aromat, głównie cytrusowy, sosnowy i korzenny. Całość jest rześka, lekko chlebowa i z delikatną nutą zbożową. Piwo pachnie średnio intensywnie - są lepsze APA pod tym względem, ale jest jeszcze więcej gorszych. Po ogrzaniu pojawia się niewielka ilość alkoholu, ale na szczęście nie przeszkadza.

W smaku mamy średnią wytrawność i średniej wielkości goryczkę w kierunku niskiej (raczej w stylu klasycznych APA, takich jak np. Sierra Nevada Pale Ale). Mamy tutaj rześkie aromaty chmielowe, cytrusowe i sosnowe, pojawia się też przyjemny biszkoptowo-chlebowy posmak. Jest to zdecydowanie sesyjny trunek, chociaż poszedłbym jeszcze bardziej w tym kierunku i zrobił coś w stylu 11%/4,5%, aczkolwiek wiem jak to w Polsce działa i jeśli piwo nie ma tych 5% to nie jest piwem, a "sikaczem" w opinii tych przysłowiowych "Januszów".

Podsumowując, jest to bardzo udane American Pale Ale, nie jest tak ekstremalne jak nowofalowe APA, ale nie ma żadnych większych wad sensorycznych (a te się zdarzają na naszym rynku dosyć często nawet w tak wydawałoby się prostym stylu jak American Pale Ale). Gdybym miał je do czegoś porównać to od razu nasuwa się na myśl wspomniane Pale Ale z browaru Sierra Nevada. Chciałbym móc się takiego piwa napić podczas wizyty w klubie, na bowlingu, bilardzie, w mniejszych miejscowościach, itd.. Oczywiście jeśli będę miał do wyboru coś ciekawszego to nie sądzę, abym się rzucał na Żywca, jak co poniektórzy.

Ocena końcowa: 8-/10

1 komentarze:

  1. "Jankes" z Lwówka, byle świeży, trafia się w lepszym smaku od Żywca APA. Chyba, że trafi się kiepską warkę, bo "Jankes" jest nierówny, a Żywiec APA raczej trzyma poziom.

    OdpowiedzUsuń