czwartek, 19 lutego 2015

Doctor Brew, RIS


Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: 24%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 9,90 zł / 0,33 l [Piwny Stan]

Uwagi: Piwo, które otrzymało sporo nieracjonalnie słabych ocen, które były często okraszone jeszcze bardziej kuriozalnymi opiniami przy tych ocenach. Najbardziej piwu oberwało się za niestylowość, ale o tym na końcu. Piłem je 25 stycznia, jeszcze przed przeczytaniem/obejrzeniem jakiejkolwiek opinii (swoją drogą dostać w Warszawie to piwo to nie była łatwa sprawa ;)).

Wracając do samej recenzji, po przelaniu do pokala otrzymujemy czarny jak smoła trunek. Piana jest w kolorze beżowym, gęsta, kremowa, średnio obfita i ładnie się prezentująca. Oblepia ścianki i opada w przeciętnym tempie. Wysycenie dwutlenkiem węgla na bardzo niskim poziomie intensywności, ale w przypadku tego stylu jest to akceptowalne.

W zapachu z jednej strony mamy sporo nut gorzkiej czekolady, kawy i orzechów, a także mniejszą ilość paloności, z drugiej sporo aromatu chmielowego, żywicznego i sosnowego. Piwo pachnie dokładnie tak jak lubię w RISach, tj. nie ma estrów, utlenienia, jest za to sporo czekolady i chmielu. Nie wszystkim się to podoba, ale do mnie trafia w 100% i przypomina mi pod tym względem świetne Profanity Stout z szkockiego browaru Williams Brothers.

W smaku mamy średnią pełnię (nawet w kierunku pół wytrawnym - i znów jest to w moim stylu, bo nie przepadam za przesadnie gęstymi i słodkimi RISami), która jest świetnie kontrowana wysoką goryczką chmielową. Jej charakter jest jednak trochę alkoholowy. A sam alkohol to największy i zasadniczo jedyny problem tego piwa, od początku jest dosyć wysoki, a po ogrzaniu staje się lekko ostry i nieprzyjemny. Jak się już człowiek przyzwyczai do alkoholu to uderza tutaj spora ilość gorzkiej czekolady, orzechów, kawy i trochę paloności. Pojawia się też sporo nut chmielowych, żywicznych i sosnowych. Nie ma co tutaj szukać nut rodzynek, suszonej śliwki czy innych tego typu aromatów, ale dla mnie akurat jest to na plus. Całość jest całkiem nieźle pijalna, a gdyby nie ten trochę męczący alkohol byłaby idealna.

Podsumowując, jest to bardzo dobry Russian Imperial Stout (tak, zgadza się - tak też może smakować RIS, co pokazuje m. in. przywołany wcześniej Profanity Stout), którego problemem jest trochę zbyt duża ilość kiepsko ukrytego alkoholu. Jednak sam charakter (czekoladowo-chmielowy) jak najbardziej mi pasuje. Nie jest to tak dobre piwo jak RIS z Pracowni Piwa, ale i tak daje radę i nie rozumiem tych wszystkich negatywnych opinii krążących po sieci. RIS może być gęstym, słodkim, estrowym ulepkiem, może też być mocno chmielonym, wytrawnym czekoladowym ejlem o czystym profilu. Taka różnorodność to tylko plus dla polskiego piwowarstwa.

Ocena końcowa: 8,5/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz