poniedziałek, 7 marca 2016

Pinta, I'm so horny!


Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: 18%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: 9,80 zł / 0,5 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Espresso Lager, czyli Schwarzbier (ewentualnie Dunkel) z dodatkiem kawy. Po przelaniu do pokala otrzymujemy niemalże czarny, pod światłem brązowy trunek. Piana w kolorze beżowym jest duża, ale szybko się redukuje. Jest średnio trwała i lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim, aczkolwiek wyczuwalnym poziomie.

W zapachu dominuje paloność, nawet lekko papierosowa nuta. Do tego dochodzą czekolada gorzka, kawa i trochę orzechów w stylu wafelka princessa. Pomimo, że to lager pojawia się też trochę estrów, ale nie aż tak, żeby traktować to jako wadę. Jest też trochę utlenienie pod postacią owoców leśnych. Piwo pachnie nieźle, nie za bardzo czuć tutaj dolną fermentację, nie ma efektu "wow", ale z drugiej strony na plus jakichkolwiek nut alkoholowych.

W smaku mamy niezbyt pełne piwo z niską goryczką i sporą pustką. Niby jest sporo paloności i nut popiołowych. Jest też trochę czekolady gorzkiej i kawy, ale jednak ciągle ma się wrażenie, że czegoś tutaj brakuje. Piwo smakuje jak dwunastka, a nie osiemnastka (przecież to jest ekstrakt na poziomie słabszych porterów bałtyckich). Z jednej strony ma to swoje plusy (alkohol niewyczuwalny) z drugiej brakuje ciała i tego czegoś.

Podsumowując, spodziewałem się trochę więcej po tym piwie. Nie jest źle, ale ciężko traktować je jako piwo sesyjne (z uwagi na woltaż - który imho jest większy niż deklarowany), z drugiej ciężko też jako piwo degustacyjne.

Ocena końcowa: 7,5/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz