niedziela, 29 czerwca 2014

Nogne O, #100


Alkohol: 10%
Ekstrakt: 23,5%

Kraj pochodzenia: Norwegia

Kolor: [9/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: 23,99 zł / 0,5 l [Piwa Świata]

Uwagi: Barley wine to nie do końca mój styl, ale potrafię docenić dobre piwa tego typu, dlatego po usłyszanych wcześniej wielu słowach zachwytu do #100 (nazwa wywodzi się od setnej warki w Nogne O, podczas to której ten barley wine został uwarzony po raz pierwszy) podchodziłem ze sporym zainteresowaniem.

Po przelaniu do pokala otrzymujemy ciemnowiśniowy, klarowny trunek, który prezentuje się świetnie. Piana koloru beżowego jest zbita, trwała, mocno i ładnie oblepia ścianki, utrzymuje się niemal do samego końca. Wysycenie dwutlenkiem węgla niemalże zerowe, ale w przypadku tego stylu jest to jak najbardziej na miejscu.

W zapachu mamy bardzo intensywny aromat (rzadko spotykane w piwach mocnych), sporo nut estrowych (głównie owoce leśne), ale także aromaty rodzynkowe, suszonej śliwki i gorzkiej czekolady, a także kakao. Całość sprawia wrażenie słodkiego, długo leżakowanego wina owocowego (nie gronowego, ale takiego swojskiego, polskiego z jeżyn i innych owoców leśnych). Pojawia się delikatna woń alkoholu, ale jest przyjemna i nie można tutaj mówić o żadnych nutach bimbrowych.

W smaku piwo jest nad wyraz gładkie i aksamitne, ale przy tym zdecydowanie pełne, aż oleiste. Goryczka jest całkiem konkretna, jednak nie do końca potrafi skontrować tą słodycz, przy okazji ma charakter lekko alkoholowy. Alkohol ten poza goryczką pojawia się także w postaci grzania w przełyku po każdym łyku, jednak tak jak w aromacie, nie jest on nieprzyjemny i pasuje tutaj całkiem nieźle. Mamy tutaj oczywiście całą ferię smaków i aromatów, od nut czekoladowych, karmelowych i kawowych, poprzez delikatną paloność i bardzo minimalną (aczkolwiek wyczuwalną) wędzonkę, na estrach (owoce leśne) i nutach utlenienia (śliwka, rodzynka) kończąc. Piwo jest nad wyraz degustacyjne, przez co sączy się je dosyć długo. Głównym problemem (jak dla mnie) jest ta nie do końca skontrowana słodycz, co nie zmienia faktu, że piwo pije się bardzo przyjemnie.

Podsumowując, jest to świetny barley wine, jeden z najlepszych jakie do tej pory piłem. Jest może trochę za słodki, trochę zbyt alkoholowy (mogłoby być lepiej w tym aspekcie) i zbyt mało goryczkowy. Ale gdyby te 3 parametry poprawić nieznacznie byłby ideał. Ale nawet bez tego mamy produkt klasy światowej. Zdecydowanie polecam.

Ocena końcowa: 8,5/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz