sobota, 1 sierpnia 2015

Warka, Radler Czarna Porzeczka z Limonką


Alkohol: 2%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [4/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [3/10]
Smak: [3/10]
Nasycenie: [7/10]
Opakowanie: [4/10]

Cena: promocyjne puszki rozdawane w kinie

Uwagi: Radler, który trafił do mnie totalnie przypadkowo. Ale skoro już go dostałem to czemu nie przetestować? Po przelaniu do pokala otrzymujemy mało piwny, wiśniowy w kolorze, klarowny trunek. Piana jest lekko różowa, obfita, szybko opada, ale na plus, że mocno oblepia ścianki (to pewnie zasługa ilości cukru/syropów dodanych do tego radlera). Wysycenie dwutlenkiem węgla na wysokim poziomie, jednak jeszcze akceptowalnym.

W zapachu mamy tylko i wyłącznie aromat czarnej porzeczki (za którą swoją drogą nie przepadam zbytnio). Nie ma tutaj nic piwnego, nie ma nawet limonki. Całość pachnie jak tani napój z czarnej porzeczki.

W smaku mamy ogromną, ulepkowatą, mega słodycz. Tutaj znów całość zawłaszcza czarna porzeczka, gdzieś tam w oddali pałęta się delikatna podbudowa słodowa. Pojawia się również lekko metaliczny posmak i niewielka kwaskowatość (to chyba jedyny element, który może spowodować, że człowiek pomyśli, że coś tam z limonką miało być).

Podsumowując, bardzo słaby, głównie przez przesadną słodycz radler. Dla mnie problemem jest jeszcze sam smak czarnej porzeczki. Zdecydowanie lepiej kupić sobie jakiegokolwiek bezsmakowego lagera i dolać do niego własnoręcznie zrobionej lemoniady, efekt będzie zdecydowanie lepszy :)

Ocena końcowa: 3/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz