niedziela, 2 sierpnia 2015

Greene King, East Coast IPA


Alkohol: 4%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Anglia

Kolor: [7/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [5/10]
Smak: [5/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: 3,99 zł / 0,5 l [Lidl]

Uwagi: Do piw z Greene King, które pojawiają się w ofertach Lidlowych nie mam większego przekonania, ale tak jak i ostatnio zakup został dokonany przy okazji. Gdy widzę napis East Coast IPA to od razu przed oczyma mam pełniejsze, ciemniejsze piwa w stylu 60 Minute IPA z Dogfish Head, tutaj już przezroczysta butelka pokazywała, że nie do końca tak będzie. Piwo jest złote jak lager, albo jak West Coast IPA, w dodatku w pełni klarowne. Piana jest średnio obfita, ale szybko opada i w ogóle nie oblepia ścianek. Wysycenie dwutlenkiem węgla delikatnie poniżej średniej, w tym aspekcie jest poprawnie.

W zapachu mamy rzeczywiście wyczuwalne nuty chmielowe, ale jest to głównie nieprzyjemna nuta skunksa, która musiała być wynikiem naświetlenia piwa (przezroczysta butelka zrobiła swoje), dopiero gdzieś w oddali można się doszukać lekko kwiatowych i żywicznych aromatów. Do tego dochodzi lekki diacetyl i miodowo-kartonowe utlenienie. Piwo pachnie słabo, od IPA wymagam wiele, a tutaj nie jest nawet na poziomie dobrych klasycznych, brytyjskich bitterów.

W smaku wytrawny charakter z delikatną słonością i korzenno-taninową goryczką, która nie jest zbyt mocna, ale jest mało przyjemna. Mamy lekką podbudowę słodową, pojawia się sporo diacetylu i nut biszkoptowych. Do tego dochodzi po raz kolejny miodowo-herbaciane utlenienie i sporo skunksa. Gdzieś tam w oddali pałęta się niewielka ilość aromatu kwiatowego. Piwo jest dosyć puste w odbiorze i nie wiem kto wpadł na to, żeby 4% wypranego ze smaku ejla nazwać IPA.

Podsumowując, słabe piwo, które można sobie jak najbardziej darować, a którego chyba największym plusem jest to, że nie jest totalnym kwachem, nie ma DMS i innych nieprzyjemnych wad. Ale małe to pocieszenie.

Ocena końcowa: 5,5/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz