środa, 21 maja 2014

Spirifer, American Amber Ale



Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [5/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: brak

Cena: 6 zł / 0,25 l [Chmielarnia]

Uwagi: W którymś momencie przestałem już nadążać za kolejnymi inicjatywami kontraktowymi i gdy po 2 miesiącach od momentu picia tego piwa próbowałem sobie przypomnieć gdzie jest ono warzone miałem totalny blackout. Po szybkim skorzystaniu z google'a już wiem, że piwo uwarzono w puławskich Trzech Koronach, ale chyba nastał ten moment, że w głowie będą już pozostawać tylko ci najlepsi.

Wracając do samej recenzji otrzymany trunek jest koloru bursztynowego, zdecydowanie mętny. Piana jest obfita, a przy tym powoli opada i mocno oblepia ścianki (co jest dobrze widoczne na zdjęciu). Wysycenie dwutlenkiem węgla delikatnie poniżej średniej.

W zapachu pierwsze co uderza to aromat mokrej ściery (na szczęście nie jest zbyt intensywny i mocno przeszkadzający). Pojawia się również lekko piwniczna nuta, trochę słodowości i niewielka ilość estrów. Całość jest co najwyżej przeciętna i trudno pochwalić tutaj jakikolwiek aspekt.

Smakowo nie jest wcale lepiej. Mamy nuty biszkoptowe, słodowe i lekko estrowe (głównie truskawki). Piwo jest wytrawne, a nawet lekko wodniste, a goryczka jest na niskim poziomie intensywności. Najgorsze jest jednak to, że w tym piwie po prostu nic się nie dzieje. Ja się pytam, gdzie są amerykańskie chmiele? Ponoć to jest AMERICAN Amber Ale. Gdzie jest goryczka?

Podsumowując, jest to zdecydowanie niezbyt udany debiut. Gdyby nie etykieta nigdy bym nie powiedział, że jest to amerykańska interpretacja bursztynowego ejla. Mam nadzieję, że kolejne warki są poprawione, bo pierwszy wypust nic nie wniósł do piwnego światka.

Ocena końcowa: 6-/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz