sobota, 24 maja 2014

Nogne O, 100% Peated



Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Norwegia

Kolor: [6/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: 24 zł / 0,25 l [Piwa Świata]

Uwagi: Piwo, które w zasypie ma 100% słodu wędzonego torfem i napis na etykiecie, który można przetłumaczyć jako "niemal niepijalne"? To musi działać na wyobraźnię, nawet gdy ma się za sobą setki wypitych piw różnych marek i stylów.

Po przelaniu do pokala otrzymujemy ciemnozłoty, niezbyt ładny trunek z mętną zawiesiną. Piana jest niezbyt obfita, na dodatek szybko opada do niewielkiej obręczy. Wysycenie dwutlenkiem węgla na zdecydowanie niskim poziomie intensywności (ale jakieś tam minimalne pokłady tego nasycenia są wyczuwalne na języku).

W zapachu oczywiście dominuje i rządzi wędzoność i to w bardzo intensywnym stężeniu. Gdybym miał tą wędzonkę do czegoś porównać to najprędzej do porządnie wędzonej kiełbasy lub węgorza. Do tego w tle unosi się nuta spalonego drewna (jeśli powąchasz miejsce po ognisku na drugi dzień - to właśnie o ten aromat mi chodzi). O dziwo zapach całkiem mi przypasował, chociaż był trochę zbyt jednostronny, żeby uznać go za wybitny.

Piwo jest zdecydowanie pełne i słodkie, a z uwagi na niską goryczkę nawet lekko ulepkowate (sam bym wolał, żeby wpadło tutaj przynajmniej z 30-40 IBU więcej, dzięki czemu słodycz mogłaby być lepiej kontrowana). Głównym smakiem, który dominuje jest ogromna paloność (i to w takim stylu jakby ugryźć węgiel lub okopconą/zwęgloną kłodę drewna). Dopiero chwilę później pojawia się wędzoność, która jednak ciągle powoduje pewien dysonans spowodowany sporą słodyczą.

Podsumowując, jest to całkiem ciekawe piwo, wbrew temu co można wyczytać na etykiecie nawet całkiem nieźle pijalne, ale z uwagi na niską goryczkę i sporą słodycz nie jest to arcydzieło za którym mógłbym przemierzać sklepy w poszukiwaniu kolejnej butelki. Spróbować jednak na pewno warto nawet przy takiej cenie (przynajmniej raz), bo nie sądzę, żeby jakikolwiek polski browar odważył się na taki eksperyment.

Ocena końcowa: 7,5/10

3 komentarze:

  1. Według mnie, specjalna warka Smoky Joe miała na tyle paloności, że asfalt i spalone kable spokojnie wyczuwałem. To i tak był spory eksperyment, bardzo udany zresztą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Srogo przepłaciłeś. U konkurencji 7 zł taniej. Samo piwo w porządku. Bałem się, że taka ilość dymu sprawi, że będzie totalnie niepijalne, jednak słodowa słodycz uratowała je. Porównałbym to piwo do przypalonych powideł śliwkowych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do cen to jedne są w Piwach Świata tańsze, inne w Centrali Piwnej. Ogólnie najczęściej i tak kupuję "przy okazji" będąc w okolicy ;) Za dużo mam na głowie, żeby jeździć i szukać piwa, które będzie kilka złotych tańsze :)

    OdpowiedzUsuń