czwartek, 4 lutego 2016

Birbant, P.I.S & Love


Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: 24,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [3/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 12,90 zł / 0,33 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Wędzony RIS uwarzony przez Birbanta. RISy lubię, a wędzone nawet bardziej. Po przelaniu do pokala otrzymujemy ciemnobrunatny trunek, który bardziej przypomina bałtyckiego portera 22 blg aniżeli imperialnego stouta. Piana jest mała i bardzo szybko znika, a przy tym nie oblepia ścianek. Wysycenie dwutlenkiem węgla na minimalnym, ale jeszcze (ledwie) wyczuwalnym poziomie.

W zapachu dominują nuty wędzone, ale nie ma co liczyć na torfowe aromaty, pojawiają się głównie w bardziej bawarskim stylu (wędzona kiełbasa, ognisko). Jest trochę estrów, suszonych owoców (śliwki, rodzynki). Gdzieś tam w oddali pałęta się trochę sherry i niewielka ilość paloności. Całość jest niezbyt intensywna w aromacie, dosyć płaska, niezbyt rozbudowana. Ogólnie bez szału jak RIS i nawet bardziej w stylu wędzonego portera bałtyckiego.

Smakowo mamy dosyć pełne piwo, ale nie nad wyraz (nie ma uczucia gęstości czy też oleistości). Alkohol na początku wydaje się nieźle ukryty, ale po ogrzaniu wychodzi i zaczyna przeszkadzać. Goryczka średnia w kierunku niskiej. Tutaj estrowe, owocowe nuty (owoce leśne, suszone) wychodzą bardziej na wierzch, ale zaraz za nimi idą wędzone (głównie w posmaku). Torf jeśli jest to na poziomie podprogowym, a wędzonka w stylu ziemniaków z ogniska. Piwo pije się średnio, całość jest dosyć pusta i nijaka.

Podsumowując, obiecywałem sobie sporo po tym piwie i zawiodłem się dosyć znacząco. Nie jest to złe piwo, nie ma wad sensorycznych, ale po prostu jest mało intensywne i nijakie. Na dodatek więcej tutaj portera niż imperialnego stouta, a przy okazji więcej bawarskiej wędzonki, aniżeli torfowej.

Ocena końcowa: 7-/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz