niedziela, 27 grudnia 2015

Setka, Tu Byłem


Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: 15%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 9 zł / 0,5 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Setka to pub, który w dużym stopniu ukształtował moje piwne upodobania. Spędziłem tam zdecydowanie najwięcej czasu ze wszystkich pubów z craftem (zaczynając jeszcze, gdy pub mieścił się na Szymańskiego, a pierwsze polskie AIPA, tj. Atak Chmielu można było napić się tylko z butelki). Do tej pory żaden inny poznański pub nie dorównał Setce i gdy tylko jestem w Poznaniu zawsze wracam tam z niekłamaną przyjemnością. Dlatego bardzo ucieszyła mnie jakiś czas temu informacja, że chłopaki z Setki rozpoczynają kontraktowe warzenie pod szyldem Setki. Zdecydowanie najbardziej liczyłem na Gose z limonką, którego nie udało mi się spróbować ani na festiwalu w Warszawie, ani w Poznaniu (w ogóle jakoś nie po drodze było mi z piwami Setki na obu festiwalach). Ale jako pierwsze pod lupę trafia East Coast IPA, czyli piwo ciemniejsze, bardziej słodowe (niż West Coast IPA), ale ciągle mocno chmielowe i ciągle nie karmelowe (to nie jest American Amber/Brown Ale).

Po przydługim wstępie wróćmy do samej recenzji. Po przelaniu do pokala otrzymujemy głęboko złoty, wpadający już nawet dosyć mocno w bursztyn trunek. Wygląda świetnie. Piana jest średnio obfita, szybko opada do kożucha, ale później utrzymuje się dosyć długo. Szkoda, że nie oblepia ścianek. Wysycenie dwutlenkiem węgla delikatnie poniżej średniej, pasuje, ale nie zaszkodziłoby wyższe.

Przy pierwszym powąchaniu pojawia się spore skonfundowanie - skąd tutaj u licha tyle diacetylu? Jest od groma nut toffi. Dalej nie jest lepiej, mamy karmel, sporo landrynek i słodkich nut, a aromaty chmielowe (głównie żywiczne) grają drugie skrzypce. Ogólnie nie jest dobrze.

W smaku nie jest lepiej, ciągle dominuje diacetyl, karmel i nuty landrynkowe. Piwo jest półpełne z średniej wielkości, krótką i bardzo przyjemną goryczką (i jest to chyba jedyny pozytywny element piwa). Chmielu jest trochę, głównie pod postacią żywiczną, a po ogrzaniu pojawia się niewielka nuta alkoholowa. Mimo, że nie jestem jakimś wielkim "alergikiem" na diacetyl, to tutaj po prostu męczy.

Podsumowując, zdecydowanie nieudane piwo. Brakuje chmielu w aromacie i smaku, diacetyl męczy, użyto za dużo słodu karmelowego (imho) i tylko goryczka się broni (jest dokładnie w punkt). Mam nadzieję, że to wtopa młodzieńczej warki i browar Setka nie zaskoczy mnie tak negatywnie kolejnymi piwami.

Ocena końcowa: 6/10

1 komentarze:

  1. A mi to piwo chyba smakowało z tego co pamiętam, ale mogę się mylić piłem je miesiąc temu.

    OdpowiedzUsuń