sobota, 26 września 2015

Pinta & AleBrowar, B-Day 3.1 Spoko Marocco


Alkohol: 4,4%
Ekstrakt: 11,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [3/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 8,70 zł / 0,5 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Kolejne, trzecie już urodzinowe piwo uwarzone w kooperacji legend polskiego craftu, czyli Pinty i AleBrowaru, przy współudziale łódzkiej Piwoteki (jako pubu). Kiedy powstawał pierwszy B-Day cały polski craft to był dziki zachód, każdą nowość beer geeki łykali bez zawahania. Aktualnie już nikt nie jest w stanie spróbować wszystkich nowości, które się pojawiają na rynku i tego typu inicjatywa straciła na znaczeniu. Ale od dwóch pierwszych kontraktowców (warzących nowofalowe piwa) zawsze wymagam wiele i zawsze jestem chętny, aby spróbować co tym razem zaproponują. A tym razem zaproponowali pieprzne Pale Ale. Pieprz jako dodatek świetnie wykorzystuje Pracownia Piwa i już dawno przekonałem się do tej przyprawy w piwie.

Wracając do samej recenzji, po przelaniu do szklanki otrzymujemy słomkowy, opalizujący trunek w stylu lekkich sesyjnych APA z zachodniego wybrzeża USA. Piana jest mizerna i po chwili znika - to jest chyba największy problem tego piwa. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności i pasuje tutaj idealnie.

W zapachu na początku pojawia się lekko siarkowy aromat (czysty, zapałczany). Po chwili mamy pieprzne nuty, trochę utlenienia (miodowego), trochę chmielowości i wyczuwalną cebulę (może to być aromat od chmielu, ale może być też trochę pokłosiem siarkowych nut). Całość jest niezbyt intensywna i po prostu słaba.

Smakowo jest zdecydowanie lepiej. Dominuje tutaj bardzo przyjemna, wyczuwalna, ale nie przegięta pieprzność. Mamy nuty chmielowe i trochę nut biszkoptowych. Nie ma już tutaj siarkowych i cebulowych nut. Jest za to wytrawny charakter i średnia w kierunku niskiej goryczka. Piwo jest bardzo pijalne, lekkie, sesyjne i zdecydowanie przyjemne. Niby nie ma tutaj nic powalającego na kolana, ale jest ten element, który sprawia, że chce się brać łyk za łykiem.

Podsumowując, przeciętnie pachnące, ale zdecydowanie lepiej smakujące lekkie piwo, które było całkiem niezłe na zakończony niedawno sezon letni.

Ocena końcowa: 8/10

2 komentarze:

  1. Piłem w dniu premiery lane i do tamtego czasu równie cudownie aromatycznego piwa nie piłem. Kwiatowo- owocowy zapach piwonii i białych owoców (liczi, ananas) aż mieszał w głowie przy każdym łyku, zastanawiało mnie z czego on pochodził, w składzie wybijał się jedynie chmiel Sorachi Ace. Jakieś 2-3tyg później piłem butelkowane i już niestety to nie było to, w zapachu płytkie i bez wyrazu. Z czego mogły wynikać takie różnice?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chmielenie na zimno czasami sprawia, że piwo pachnie genialnie dosłownie kilka dni, a później aromat szybko się redukuje. Jeśli było pasteryzowane (ale nie pamiętam czy tak tutaj było) to również ten element mógł być przyczyną.

      Usuń