środa, 19 marca 2014

Mikkeller, 1000 IBU


Alkohol: 9,6%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Dania

Kolor: [6/10]
Piana: [10/10]
Zapach: [10/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 29 zł / 0,33 l [Piwa Świata]

Uwagi: Jak każde dziecko wie, 1000 IBU jest poziomem niemożliwym do otrzymania (przynajmniej bez pomocy chemików), ponieważ w roztworze wodnym dalsza izomeryzacja alfakwasów staje się niemożliwa przy poziomie ok 120 IBU (tak przynajmniej twierdzi literatura). Ale marketing rządzi się swoimi prawami, kalkulatory liczące IBU nie mają takich limitów, więc po wrzuceniu do brzeczki odpowiedniej ilości chmielu może wyjść rzekome, iluzoryczne 1000 IBU. Jednak poza tym aspektem, porządnie chmielone Imperial IPA jest zawsze w cenie - a tutaj mamy niemalże 10% alkoholu, więc jest co przełamywać sporą goryczką.

Wracając do samej recenzji, po przelaniu do pokala otrzymujemy miedziany, mocno mętny i niezbyt pięknie się prezentujący trunek. Za to genialna jest piana, obfita, gęsta, kremowa (niemalże jak bita śmietana), mocno oblepia i utrzymuje się na powierzchni do samego końca (a nie jest to piwo na 5 minut). Wysycenie dwutlenkiem węgla niskie, niby łapie się w dolne widełki stylu, ale wolałbym odrobinę wyższe.

W zapachu mamy istną feerię aromatów chmielowych, jest tutaj ogrom nut sosnowych i świerkowych, ale dochodzą do nozdrzy również nuty cytrusowe, owoców tropikalnych i żywiczne. Całość sprawia wrażenie bardzo rześkiego, delikatnie słodkiego, a przy tym brak tutaj jakichkolwiek aromatów alkoholowych (pachnie jak świetne AIPA o ekstrakcie 16 stopni Plato). Mistrzostwo w swoim wykonaniu.

W smaku od razu na starcie uderza ogromna goryczka chmielowa, która może nie jest strasznie ściągająca (piłem bardziej garbnikowe IPA), ale za to bardzo długo zalegająca (podejrzewam, że można by brać łyka co 10 minut a i tak człowiek ciągle czułby tą goryczkę). Na plus brak woni alkoholowej (jedynie grzanie w przełyku przypomina, że pijemy niemal 10% trunek), ale na minus wyczuwalna nuta octanu etylu (rozpuszczalnikowy). Piwo jest nad wyraz pełne, oleiste i słodkie (aczkolwiek słodycz nie potrafi zrównoważyć goryczki). Tutaj również mamy sporo aromatu chmielowego, ale cięższego niż w zapachu, nie ma rześkich cytrusów, pojawiają się natomiast aromaty ziemiste, żywiczne i tytoniowe. Na minus fakt, że pijalność nie do końca powala, piwo po jakimś czasie staje się po prostu męczące (i mówię to jako totalny hophead).

Podsumowując, nie jest to najlepsze Imperial IPA jakie w życiu piłem, nie jest to nawet najlepsze piwo z Mikkellera, jakie piłem. Aromat co trzeba przyznać jest genialny, ale jednak pijalność powinna być odrobinę przynajmniej wyższa. Co nie zmienia faktu, że sumarycznie jest to bardzo dobry trunek, aczkolwiek nie dla wszystkich.

Ocena końcowa: 8/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz