wtorek, 18 marca 2014

De Molen, Tsarina Esra


Alkohol: 11%
Ekstrakt: 23,4%

Kraj pochodzenia: Holandia

Kolor: [9/10]
Piana: [2/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: [2/10]

Cena: 23 zł / 0,33 l [Festiwal Piw Rzemieślniczych - Annopole]

Uwagi: De Molen to jest taki browar, który z jednej strony potrafi uwarzyć genialne piwa, z drugiej strony jest tak nieprzewidywalny jak chyba żaden inny (na tyle kwachów i piw ewidentnie zepsutych nie naciąłem się chyba nigdzie). Najgorsze jest to, że za każdym razem daję browarowi kolejną szansę. Tak było i w tym przypadku, gdy w końcu (po ponad półrocznym leżakowaniu w lodówce) zabrałem się za jedno z najbardziej znanych piw tego browaru, które uwarzone zostało w znanym ostatnimi czasy w Polsce za sprawą Imperatora Bałtyckiego stylu imperial porter.

Wracając jednak do samej recenzji, po otwarciu butelki po raz kolejny (dla De Molena) uraczył mnie widok szybko uciekającejego z butelki piwa. Gashing spowodował, że wysycenie dwutlenkiem węgla było minimalne, niemalże zerowe, a piana znikła po dosłownie chwili całkowicie. Kolor Tsariny Esry jest ciemno brunatny, który zdecydowanie pasuje do stylu (nie jest tak czarne jak RIS, ale i takie być nie powinno).

Po poradzeniu sobie z gashingiem i przystąpieniu do degustacji było już tylko lepiej. Mamy tutaj sporo nut kawowych, gorzkiej czekolady, palonych (trochę za dużo jak na imperialny porter), a w mniejszym stopniu karmelowych i estrowych (ciemne owoce, suszone śliwki, rodzynki - czyli typowe utlenienie). Do tego dochodzą i urozmaicają bukiet aromaty lekko winne (w stylu mocnych czerwonych win), orzechowe i waniliowe. Całość pachnie całkiem przyjemnie i pomimo gashingu nie ma tutaj mowy o żadnych kwaśnych aromatach czy oznakach zepsucia.

W smaku pierwsze co uderza to spora słodkość, pełnia i oleistość - piwo aż okleja całą jamę ustną. Goryczka jest średniej wielkości (pewnie poziom IBU jest pokaźny, ale z uwagi na ilość cukrów resztkowych nie przekłada się to na odczucie gorzkości). Mamy tutaj aromaty palone, kawowe, orzechowe, gorzkiej czekolady, a także suszonych śliwek, rodzynek i porto. Pojawia się również delikatna nuta kwaskowata, która z jednej strony może być wynikiem użycia palonych słodów, jednak z drugiej może to jest ten element, który spowodował gashing. Piwo ma 11% alkoholu i to czuć, alkohol rozgrzewa, jest wyczuwalny, na szczęście nie jest to ordynarna woń spirytusu i jak dla mnie nie utrudnia, ani nie przeszkadza w degustacji.

Podsumowując, jest to całkiem smaczne piwo, może trochę zbyt palone jak na styl (przez to zbliża się do RIS'a), jednak największym problemem tej konkretnej butelki był gashing, brak piany i mizerne wysycenie, które obniżają ocenę całościową.

Ocena końcowa: 7,5/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz