wtorek, 26 kwietnia 2016

Warszawski Festiwal Piwa - wiosna 2016 - recenzje pitych piw 3/9

Kolejna porcja piw, cztery z czwartku i dwa pierwsze z piątku. Poza niezbyt udanym pseudo Sahti z Finlandii wszystkie pozostałe, rodzime piwa były dobre, albo bardzo dobre. Doctor Brew w końcu nie przesadził z goryczką, Setka ma kolejnego dobrego pilsa, a Widawa i Pinta ciągle trzymają poziom. Zapraszam do recenzji.


Pinta, Kwas Epsilon



Alkohol: 6%
Ekstrakt: 18%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 4 zł / 0,1 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Double India Sour, czyli mocny kwach z amerykańskim chmielem. Piwo w kolorze złotym, mętne. Piana mała, szybko opada i tylko lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu dominuje kwaśna, dosyć czysta nuta cytrusowa. Gdzieś tam w oddali kołacze może lekko funky charakter, ale na pewno nie jest pierwszoplanowy. Na plus mocna intensywność.

W smaku piwo jest kwaśne, intensywne, dosyć czyste profilowo (bakterie kwasu mlekowe) i lekko cytrusowe od chmielu. Goryczka jest zdecydowanie wyczuwalna, ale lekko ściągająca i taninowa. Poza tym ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Świetne piwo.

Ocena końcowa: 8-/10


Doctor Brew, Hoppy Birthday Single Bourbon Barrel Aged



Alkohol: 7,6%
Ekstrakt: 18%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [3/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7 zł / 0,2 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Podwójny mleczny stout z Doctora Brew leżakowany w beczce po bourbonie. Już podstawowa wersja była świetna, a tutaj jest jeszcze lepiej.

Piwo w kolorze ciemnobrunatnym z mizerną i dziurawą pianą, która nie oblepia. Wysycenie dwutlenkiem węgla niemal zerowe - ale przy BA jak najbardziej akceptowalne.

W zapachu zdecydowanie dominuje nuta bourbonu. Do tego dochodzi kokos, wanilia, w mniejszym stopniu czekolada i aromaty mleczne. Piwo jest intensywne i naprawdę pachnie genialnie.

Smakowo znów od początku uderza sporo bourbonu, ale zaraz po chwili pojawia się nuta lekko palona, czekolada gorzka i kawa. Goryczka na średnim poziomie intensywności, wyczuwalna. Na plus świetnie ukryty alkohol. Na dodatek nie czuć tych niemal 8% (a podejrzewam, że jeszcze beczka coś dołożyła).

Podsumowują, genialne piwo. Tylko więcej takowych na naszym rynku.

Ocena końcowa: 9/10


Doctor Brew & Maldita, Barley Wine



Alkohol: 12,5%
Ekstrakt: 27,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7 zł / 0,2 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Barley Wine uwarzone w kooperacji z portugalskim browarem Maldita. Doctor Brew uwarzył już piwo w tym stylu, ale było po prostu słabe, alkoholowe i mocno w kierunku Imperial IPA. Tym razem wyszło lepiej.

Piwo bursztynowe, lekko opalizujące. Piana mała, średnio trwała i lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu mamy słodki, estrowy charakter. Pojawia się trochę owoców leśnych, a także nuty słodowe i zbożowe. Mało się tutaj dzieje, nie jest zbyt intensywnie, ale nie ma też aromatów chmielowych i piwo pachnie zdecydowanie w stylu.

Smakowo mamy gęsty, słodki, wręcz oleisty trunek. Na plus świetnie ukryty alkohol, na minus o dziwo (znając wcześniejsze dokonania browaru) brak kontry goryczkowej do tej sporej słodyczy. Piwo jest estrowe, lekko landrynkowe. Mamy tutaj sporo czerwonych owoców, owoców leśnych, trochę nut słodowych. Piwo jest nad wyraz degustacyjne, przez ten brak goryczki nawet lekko męczące (w większych ilościach), ale na pewno jest to Barley Wine.

Podsumowując, nie do końca moja bajka, brakuje trochę goryczki i intensywniejszego aromatu. Ale poza tym to naprawdę dobry przedstawiciel stylu.

Ocena końcowa: 8-/10


Huvila, Arctic Circle Ale



Alkohol: 7,3%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Finlandia

Kolor: [8/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 10 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Piwo, które na festiwalu zostało opisane jako Sahti, a okazało się czymś jednak trochę innym. Rzeczywiście jałowiec został użyty w piwie, ale nie było drożdży piekarniczych, tylko zwykłe, piwne. Dodatkowo użyto chmielu. Co więcej wg ratebeer browar ma/miał w swojej ofercie prawdziwe Sahti.

Wracając jednak do recenzji tego piwa (które sklasyfikowałbym jako Herbal Ale), kolor jest czerwony, klarowny, piękny. Piana beżowa, średnio obfita, niezbyt trwała i lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu od początku uderza kartonowe utlenienie. Do tego dochodzi trochę estrów, melanoidyny (przypieczona skórka od chleba) i pumpernikiel. Całość jest średnio intensywna, brakuje mi jednak trochę aromatu jałowca.

W smaku znów mokry karton, do tego estry (guma balonowa), goryczka zdecydowanie jałowcowa (chociaż samego jałowca jako takiego zbytnio nie czuć), nie ma za to zbytnio chmielu (może to i dobrze). Problemem tej goryczki jest jednak mocne zaleganie i ogólnie słaba jej jakość, przez co piwo po prostu męczy. Po ogrzaniu wychodzi trochę nut owoców leśnych, ale nie są one w stanie uratować całościowego obrazu piwa, które jest po prostu przeciętne. 

Ocena końcowa: 6/10

Setka, Redneck Citra



Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 11%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: brak

Cena: 8 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Setka w większości swoich piw rozczarowuje, chyba jedynym naprawdę pozytywnym zaskoczeniem był do tej pory torfowy pils. Zobaczmy jak wyszedł pils na chmielu Citra.

Piwo w kolorze słomkowym, mętne. Piana mocno dziurawa, brzydka, średnio obfita i lekko oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla delikatnie poniżej średniej - mogłoby być większe, nic by się nie stało.

W zapachu na początku przez chwilę czuć trochę siarki i nut cebulowych, ale po chwili nos się przyzwyczaja i pojawiają się aromaty chmielowe, przyjemne - w postaci cytrusów, białych owoców i lekko korzenne. Całość jest średnio intensywna, ale przyjemna.

W smaku mamy zdecydowanie wytrawny charakter ze sporą goryczką. Jest trochę nut biszkoptowych, nie ma jednak żadnego diacetylu. Chmiel głównie pod postacią białych owoców, ale bardzo przyjemny. Największym plusem piwa jest jednak świetna pijalność.

Podsumowując, kolejny udany pils z Setki (może to powinna być nisza chłopaków?). Przywodzi mi na myśl najlepsze niemieckie pilsy, które potraktować by amerykańskim chmielem. Dla mnie świetna sprawa, bo większość próbuje jednak przerobić czeskiego pilsa na nowofalową modłę zapominając o klasyce od zachodnich sąsiadów.

Ocena końcowa: 8/10


Widawa, Imperial Wild Black Kiss Bourbon BA



Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: 22%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [3/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: brak

Cena: 10 zł / 0,2 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Dziki Russian Imperial Stout, który wyszedł w wersji bez żadnych dodatków, jak i w wersjach leżakowanych w beczkach (po bourbonie, whisky i rumie). Ponieważ mieli sporo butelek to zrobiłem zapasy i tylko wersję bourbonową spróbowałem na festiwalu z nalewaka.

Kolor niemalże czarny, piana beżowa, dziurawa, mała i tylko lekko oblepiająca. Wysycenie dwutlenkiem węgla niemalże zerowe.

W zapachu dominują nuty gorzkiej czekolady, likieru czekoladowe i bourbonowe (nawet bardziej w stylu Jacka Danielsa, takie węglowe). Do tego dochodzą aromaty orzechów laskowych i kokosa. Całość jest intensywna i świetnie pachnąca. Jest tylko jedno ale - gdzie ta dzikość? Coś tam w oddali kołacze, ale równie dobrze mogłyby to być nuty od beczkowe. Nie zmienia to faktu, że piwo pachnie świetnie.

W smaku piwo jest pełne, nie do końca gęste czy też oleiste. Trochę jednak likierowego charakteru tutaj mamy. Mamy też sporo czekolady, kawy i bourbona, a także owoców leśnych. Trochę dzikości też gdzieś tam się pojawia, ale nie ma jej wiele. Nie ma co liczyć również na jakiekolwiek kwaśne nuty (poza odrobinę podwyższoną kwaskowatością od ciemnych słodów). Na plus konkretna, spora goryczka, która świetnie kontruje słodycz, na minus alkohol, który jest wyczuwalny, a nawet lekko ostry. Piwo mogło się lepiej ułożyć.

Podsumowując, bardzo dobry RIS BA, trochę mało dziki, nie do końca ułożony, ale i tak przyjemnie się go piło. Na pewno nie był to jednak poziom Samca Alfa z Artezana, którego leżakowana w beczce wersja jest aktualnie moim kalibracyjnym standardem dla każdego kolejnego RISa BA.

Ocena końcowa: 8,5/10

2 komentarze:

  1. Doctor Brew i Maldita? To w ogóle da się kupić? Bo widziałem jedynie Bourbon BA i Brandy BA?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było na WFP, więc może był to jednorazowy wypust specjalnie na festiwal.

      Usuń