poniedziałek, 8 grudnia 2014

Warszawski Festiwal Piwa 2014 - recenzje pitych piw - cześć 3/4

Trzech Kumpli, Simple Mosaic


Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 11,6%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [4/10]
Smak: [5/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 3 zł / 0,1 l [Warszawski Festiwal Piwa 2014]

Uwagi: American Pale Ale z kolejnego niedawno powstałego browaru kontraktowego, uwarzony wyłącznie z użyciem chmielu Mosaic. Otrzymany trunek jest mętny, w pomarańczowym zabarwieniu. Piana jest niezbyt obfita i średnio trwała. Wysycenie dwutlenkiem węgla jest nie za wysokie i w tym stylu mogłoby być jednak wyższe.

W zapachu pierwsze co uderza to niemal brak aromatu chmielowego (nie do pomyślenia w tym stylu) i mocny, niezbyt przyjemny aromat zbożowy (taki trochę w stylu zawilgoconego słodu). Nie jest to przyjemne i zdecydowanie jest to jeden z najgorzej pachnących APA, jakie kiedykolwiek piłem.

W smaku znów jest sporo wilgotnego zboża w aromacie, jest nuta mydlana, która daje wrażenie mdłości i nijakości piwa. Goryczka jest niska, chmielu w smaku niemal nie ma, na dodatek wychodzi aromat słodu pilzneńskiego, przez co piwo smakuje jak kiepski bezstylowiec warzony przez niektóre słabe browary restauracyjne.

Jedynym plusem piwa jest chyba fakt, że nie ma jakichś naprawdę odpychających wad sensorycznych (DMS, rozpuszczalnik, kwach, itd.). Można sobie darować.

Ocena końcowa: 4,5/10

Doctor Brew, Molly IPA

 

Alkohol: 7,1%
Ekstrakt: 16%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [9/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa 2014]

Uwagi: Kolejne IPA z Doctor Brew, ale mi to w żadnym wypadku nie przeszkadza. Piwo chyba najjaśniejsze ze wszystkich uwarzonych do tej pory przez chłopaków (jest słomkowe, mętne). Piana jest obfita, bardzo trwała (nawet przy niedużej porcji), ładnie oblepia ścianki i utrzymuje się zasadniczo do samego końca - wielki plus za to. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności i jak najbardziej tutaj pasuje.

W zapachu od razu uderza spora porcja aromatów chmielowych, mamy tutaj owoce tropikalne i cytrusy, czyli te aromaty, które najbardziej w tym stylu lubię. Mały minusik chyba wyłącznie za intensywność - mogłaby być większa, piłem już mocniej pachnące IPA.

W smaku znów mamy sporo przyjemnych cytrusów i owoców tropikalnych, które dają uczucie delikatnej słodyczy (mimo, że piwo jest dosyć wytrawne). Pojawia się również nuta sosnowa i korzenna. Piwo jest dosyć goryczkowe (wytrawność piwa powoduje, że odczuwalność jej jest jeszcze większa), ale na minus, że lekko ściągające. Brakuje mi też tutaj trochę więcej "smaku", piwo jest lekko puste i bliżej mu do APA niż najlepszych West Coast IPA (piłem już bardzo wytrawne, a przy tym esencjonalne IPA). Nie zmienia to jednak faktu, że piwo jest świetne, bardzo pijalne i zdecydowanie wypiłbym je jeszcze nie jeden raz.

Podsumowując, piwo bardzo dobre, ale nie genialne. Mam nadzieję, że Doctor Drew popracuje jeszcze nad recepturą i zrobi piwo wybitne. Ale już teraz polecam każdemu hop-head'owi.

Ocena końcowa: 8,5/10

Chmielogród, Pyskaty Troll


Alkohol: 6%
Ekstrakt: 13,6%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [3/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [5/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 9 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa 2014]

Uwagi: Miał być American Stout, a wyszedł stout z dużą ilością diacetylu. Ale nie uprzedzając, już kolor trochę nie pasuje (piwo jest brunatne, może nawet ciemnobrązowe, jaśniejsze niż sporo porterów, nie mówiąc o klasycznych stoutach). Piana jest mizerna i szybko opada do obręczy. Wysycenie jest niskie, ale tutaj powiedzmy, że się jeszcze w takim stylu jakoś broni.

W zapachu jest głównie diacetyl, który daje aromat czekolady mlecznej i masła. Pojawia się również trochę nut kawowych i zdecydowanie brakuje chmielu (w końcu miał to być American Stout). Piwo jest ewidentnie wadliwe, ale ponieważ diacetyl nie należy do najgorszych wad jakie można w piwie spotkać (przynajmniej dla mnie), to w tym aspekcie się jeszcze jakoś broni (chociaż pachnie jak przeciętny Milk Stout). Najbardziej boli jednak brak tego chmielu amerykańskiego. Jest po prostu słabo.

W smaku diacetyl jest jeszcze bardziej wyczuwalny, na dodatek nie smakuje już wyłącznie mleczną czekoladą i śmietanką, ale wchodzi w nuty twarożkowe (a tego w piwach nie cierpię). Do tego jest trochę kawy, bardzo mało aromatów chmielowych i nie za duża goryczka. Piwo najzwyczajniej w świecie męczy.

Podsumowując, gdyby ktoś mi powiedział, że jest to mleczny stout, to uznałbym, że jest po prostu słabym przedstawicielem stylu, ale jeśli ktoś mi mówi, że to wytrawny stout na amerykańskich chmielach, to chyba ktoś przed wypuszczeniem piwa nie próbował (diacetyl to nie jest kwach i nie pojawia się znienacka już po opuszczeniu butelki z browaru).

Ocena końcowa: 5/10

 Podgórz, RIS



Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: 19%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [3/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 12 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa 2014]

Uwagi: Dobrze, że na rodzimym rynku pojawia się coraz więcej imperialnych stoutów. Na ten moment żadne z takich piw nie ma startu do najlepszych amerykańskich, angielskich czy włoskich RIS, ale od czegoś trzeba zacząć. Dlatego cieszy piwo w owym stylu z Podgórza.

Otrzymany trunek jest czarny jak smoła, z niewielką, beżową pianą, która szybko opada. Wysycenie dwutlenkiem węgla jest niskie, ale i tak większe niż w większości piw w tym stylu.

W zapachu mamy sporo nut czekoladowych, kawowych i karmelowych. Na plus dosyć czysty charakter piwa (nie ma tutaj za wiele estrów, utlenienia, itd.). Na minus pojawiający się po ogrzaniu alkohol i rozpuszczalnik (na szczęście na niskim i nie przeszkadzającym większości poziomie intensywności).

W smaku piwo jest zdecydowanie pełne, słodkie, gęste, a przy tym z niezłą goryczką, która fajnie kontruje słodycz piwa. Mamy tutaj sporo kawy, gorzkiej czekolady i trochę paloności. Alkohol jest bardzo dobrze ukryty i pomimo, że się pojawia, to w świetnie ułożony sposób. Piwo jest nad wyraz degustacyjne, ale pije je się z przyjemnością i nie ma się po chwili uczucia, że już dosyć (jak przy niektórych RIS).

Dzięki tej pijalności i ułożeniu piwa wydaje mi się, że nie ma sensu go leżakować, tylko trzeba pić świeże. Bardzo dobry RIS, mam nadzieję, że będzie szerzej dostępny na rynku. Polecam!

Ocena końcowa: 8,5/10

3 komentarze:

  1. Pity przeze mnie Pyskaty Troll nie miał diacetylu, za to piękny owocowo-kwiatowy aromat. W smaku może i był słodkawy, jednak chyba piliśmy innego trolla ;-) Jestem zaskoczony tym diacetylem, narawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piłeś na WFP czy gdzieś indziej? Na festiwalu WFP diacetyl był na tyle wyraźny, że nawet nieobeznani stwierdzali, że czekoladą mleczną pachnie i smakuje ;)

      Usuń