Lista ocenionych piw

sobota, 31 stycznia 2015

Wrężel, AIPA

0 komentarze

Alkohol: 6,8%
Ekstrakt: 16,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [4/10]

Cena: 8,90 zł / 0,5 l [Piwny Stan]

Uwagi: Po niezbyt udanym APA przemogłem się i zakupiłem mocniejszego brata. Na wstępie od razu przepraszam za jakość fotki, tak to już jest jak aparat nie złapie AF tam gdzie powinien ;) Po przelaniu do pokala otrzymujemy trunek w kolorze głębokiego bursztynu, klarowny i świetnie się prezentujący. Piana jest obfita, kremowa, długo się utrzymuje i ładnie oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla trochę poniżej średniej, ale całkiem nieźle tutaj pasuje.

W zapachu od początku bucha spora ilość aromatu chmielowego i to takiego jaki najbardziej lubię (ze wszystkich chmielów z USA), tj. mamy tutaj sporo cytrusów i owoców tropikalnych. Do tego dochodzą nuty sosnowe, świerkowe i lekko karmelowe (ale w przyjemny sposób). Całość jest bardzo intensywna i zdecydowanie przyjemna. Jest to jedno z lepiej pachnących IPA na polskim rynku.

W smaku znów dominuje lupulinowy charakter z cytrusami i owocami tropikalnymi na czele. Do tego dochodzą w mniejszym stopniu aromaty żywiczne i sosnowe. Piwo jest dosyć wytrawne (jak na styl i barwę, która świadczy o użyciu słodów karmelowych lub innych barwiących), ale dzięki temu i dzięki całkiem sporej goryczce jest świetnie pijalne. Naprawdę chce się wziąć kolejny łyk.

Podsumowując, jest to piwo o kilka klas lepsze niż niezbyt udany słabszy brat i z miejsca wskakuje do mojego top polskich IPA. Zdecydowanie polecam.

Ocena końcowa: 8,5/10

czwartek, 29 stycznia 2015

Dubbel Cieszyński

0 komentarze

Alkohol: 8,5%
Ekstrakt: 18%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [3/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: paczka od producenta

Uwagi: Piwo, które piłem podczas oficjalnej premiery 6-go grudnia po raz pierwszy i zrobiło na mnie całkiem niezłe wrażenie, co jednak nie znaczy, że nie miałem do niego uwag. Jednak z finalną oceną postanowiłem poczekać do czasu spróbowania wersji butelkowej.

Po przelaniu do pokala otrzymujemy miedziano-wiśniowy, ładnie się prezentujący trunek. Piana w kolorze beżowym jest mała, nie oblepia ścianek i szybko opada do niewielkiej obręczy. W tym aspekcie nie ma co się doszukiwać jakichkolwiek plusów. Wysycenie dwutlenkiem węgla trochę poniżej średniej i jak na takie piwo pasowało całkiem nieźle.

W zapachu od razu wiadomo, że ma się do czynienia z dublem. Z jednej strony mamy fenole, goździki i cały ten charakter belgijski, korzenny, z drugiej estry, nuty winne, ciemnych owoców i gumę balonową, a całość połączona jest z niezbyt dużą ilością czekolady. Największym problemem piwa jest jednak niezbyt duża intensywność tych aromatów. Nie ma tutaj większych wad, ale całość sprawia wrażenie bardzo ugrzecznionego piwa.

W smaku znów mamy fenole, gumę balonową i owoce. Piwo jest mocno wytrawne, żeby nie powiedzieć, że puste. Nawet jak na dubla brakuje mu trochę ciała. Na dodatek po ogrzaniu wychodzi lekko alkoholowa nuta, która jeszcze bardziej uwydatnia tą pustkę. Powoduje to też, że piwo nie jest tak pijalne jakby mogło być.

Podsumowując, wersja butelkowa pita w lepszych warunkach odkryła kilka problemów tego piwa. A zasadniczo jeden duży - mało się tutaj dzieje. Piwo nie jest złe, nie ma jakiś poważnych wad sensorycznych, ale po prostu ciężko się cieszyć z jego degustacji.

Ocena końcowa: 7/10

środa, 28 stycznia 2015

Cicha Noc

1 komentarze

Alkohol: 6%
Ekstrakt: 15,1%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [4/10]

Cena: 6,80 zł / 0,5 l [Piwny Stan]

Uwagi: Ostatnie świąteczne piwo na blogu z tych, które próbowałem w grudniu, uwarzone w browarze Wąsosz. Po przelaniu do pokala otrzymujemy ciemnobrunatny trunek. Piana jest koloru beżowego, średni obfita, opada dosyć szybko do kożucha i nie oblepia ścianek. Wysycenie dwutlenkiem węgla trochę poniżej średniej, pasuje tutaj całkiem nieźle.

W zapachu dominują nuty pomarańczy, a w mniejszym stopniu śliwkowe (ale nie śliwki wędzonej), kardamonowe i w stylu coli. Całość jest średnio intensywna, nie do końca w moim stylu, ale raczej tak jak pachnie sporo innych piw tego typu. Na plus fakt, że aromat nie odrzuca zbytnią intensywnością (a czasami się to zdarza jak browar nie poradzi sobie z policzeniem ilości dodawanych przypraw).

W smaku piwo jest półpełne, dosyć słodkie z niewielką goryczką. Mamy tutaj dużo pomarańczy w aromacie, mandarynki, kardamon, a nawet nuty miodowe. Pojawia się też lekko przyprawowo-fenolowy charakter i po ogrzaniu alkohol, który mógłby być lepiej ukryty. Przez swoją słodycz piwo jest trochę ulepkowate i szybko zaczyna męczyć.

Podsumowując, piwo nie pachnie źle, ale traci na zbytniej słodkości, która sprawia, że już po kilku łykach nie ma się ochoty na następne. Piwo przeciętne, ale jak na "styl" "słodkie i mocno przyprawowe" jest ok, jeśli ktoś lubi może sięgać bez obaw.

Ocena końcowa: 6,5/10

wtorek, 27 stycznia 2015

Jurajskie, Świąteczne 2014

0 komentarze

Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: 16,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 8,60 zł / 0,5 l [Piwny Stan]

Uwagi: Piwo, które piłem w zeszłorocznej wersji, zobaczmy czy tegoroczna różni się czymkolwiek od niezbyt udanej AD 2013. Po przelaniu do pokala otrzymujemy ciemnobrunatny trunek. Piana w kolorze beżowym jest średnio obfita, opada w przeciętnym tempie i nie oblepia ścianek. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie intensywności.

W zapachu mamy głównie nuty czekolady mlecznej i kakao, a także lekko papryczkowe (ale bardzo lekko). Całość jest całkiem przyjemna, ale ciągle ma to trochę sztuczny charakter.

W smaku nadal jest dosyć słodko, nawet lekko ulepkowato. Mamy tutaj mleczną czekoladę, kakao i trochę karmelu. Pikatność się pojawia, ale nie jest zbyt intensywna i tym razem nie przeszkadza (mimo, że lekko pali).

Podsumowując, piwo wydaje się odrobinę smaczniejsze, ale ciągle jest zbyt słodkie i brakuje tutaj jakiejś kontry w postaci goryczki. Może za rok się uda.

Ocena końcowa: 6/10

niedziela, 25 stycznia 2015

Doctor Brew, Xmas Rye

0 komentarze

Alkohol: 7,5%
Ekstrakt: 18%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 8,60 zł / 0,5 l [Piwny Stan]

Uwagi: Żytnie Xmas Ale z Doctora Brew. Po przelaniu do pokala otrzymujemy ciemnowiśniowy trunek. Piana w kolorze beżowym jest średnio obfita, lekko oblepia ścianki i utrzymuje się dosyć długo. Wysycenie dwutlenkiem węgla na bardzo niskim, niemal zerowym poziomie intensywności.

W zapachu od początku bucha intensywny aromat przyprawowy, korzenny. Mamy tutaj aromaty kardamonu, anyżu i lekko w stylu Fortuny Czarnej (takie w kierunku coli). Piwo jest trochę (dziwnie to zabrzmi, bo najczęściej to zaleta) zbyt intensywne i po krótkiej chwili zaczyna męczyć (nawet przed wzięciem pierwszego łyku).

W smaku mamy sporą pełnię i dosyć gęstą konsystencję. Oczywiście jak to u doktorów kontrowane jest to dosyć wyczuwalną i sporą jak na piwa świąteczne goryczką. Znów uderza sporo xmas aromatów, tj. kardamon, anyż i cynamon. Po ogrzaniu pojawia się niezbyt przyjemna nuta rozpuszczalnikowa (czyżby uciekła temperatura fermentacji?) i alkoholowa. Piwo jest słodkie, przez co jest dosyć męczące i niezbyt pijalne. Picie tego piwa jest trochę podobne do przeżucia czegoś intensywnego w smaku, co jako dodatek jest przyjemne a samo z siebie męczy i przeszkadza (np. wysuszony goździk czy ząbek czosnku).

Podsumowując nie jest to mój faworyt jeśli idzie o piwa świąteczne. Trochę przesadzono tutaj ze słodyczą i ilością przypraw. Mam nadzieję, że za rok receptura zostanie całkiem przebudowana.

Ocena końcowa: 6/10

sobota, 24 stycznia 2015

Żywiec, APA

1 komentarze

Alkohol: 5,4%
Ekstrakt: 12,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [7/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: ~4,50 zł / 0,5 l [Simply Market]

Uwagi: APA warzone w Cieszynie. Piwo przez jednych wyklęte (bo niezgodne z "duchem kraftu", bo beer geekowi nie wypada go pić, bo ludzie przestaną kupować prawdziwy craft, bo chmielu z USA zabraknie, itd.), a przez innych uznane za najważniejszy do tej pory element piwnej rewolucji, który spowoduje, że amerykańskie chmiele trafią pod strzechy. Dla mnie to "tylko" kolejne piwo, które będę oceniał dokładnie w ten sam sposób jak piwa AleBrowaru, Pinty, czy innych browarów rzemieślniczych.

Po przelaniu do szklanki otrzymujemy trunek w kolorze głębokiego złota, lekko opalizujący i świetnie się prezentujący. Piana w kolorze beżowym jest średnio obfita, opada w dosyć leniwym tempie, lekko oblepia ścianki i chyba jedyny jej minus to fakt, że po jakimś czasie zaczyna się dziurawić. Wysycenie dwutlenkiem węgla trochę powyżej średniej, mogłoby być delikatnie niższe.

W zapachu dominuje przyjemny, chmielowy aromat, głównie cytrusowy, sosnowy i korzenny. Całość jest rześka, lekko chlebowa i z delikatną nutą zbożową. Piwo pachnie średnio intensywnie - są lepsze APA pod tym względem, ale jest jeszcze więcej gorszych. Po ogrzaniu pojawia się niewielka ilość alkoholu, ale na szczęście nie przeszkadza.

W smaku mamy średnią wytrawność i średniej wielkości goryczkę w kierunku niskiej (raczej w stylu klasycznych APA, takich jak np. Sierra Nevada Pale Ale). Mamy tutaj rześkie aromaty chmielowe, cytrusowe i sosnowe, pojawia się też przyjemny biszkoptowo-chlebowy posmak. Jest to zdecydowanie sesyjny trunek, chociaż poszedłbym jeszcze bardziej w tym kierunku i zrobił coś w stylu 11%/4,5%, aczkolwiek wiem jak to w Polsce działa i jeśli piwo nie ma tych 5% to nie jest piwem, a "sikaczem" w opinii tych przysłowiowych "Januszów".

Podsumowując, jest to bardzo udane American Pale Ale, nie jest tak ekstremalne jak nowofalowe APA, ale nie ma żadnych większych wad sensorycznych (a te się zdarzają na naszym rynku dosyć często nawet w tak wydawałoby się prostym stylu jak American Pale Ale). Gdybym miał je do czegoś porównać to od razu nasuwa się na myśl wspomniane Pale Ale z browaru Sierra Nevada. Chciałbym móc się takiego piwa napić podczas wizyty w klubie, na bowlingu, bilardzie, w mniejszych miejscowościach, itd.. Oczywiście jeśli będę miał do wyboru coś ciekawszego to nie sądzę, abym się rzucał na Żywca, jak co poniektórzy.

Ocena końcowa: 8-/10

Warsteiner, Premium Verum

0 komentarze

Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Niemcy

Kolor: [6/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [4/10]
Smak: [5/10]
Nasycenie: [8/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: paczka od Lidla

Uwagi: Niemiecki pils o jasnozłotym, niemal słomkowym kolorze i krystalicznej klarowności. Piana jest dosyć spora, ale ma brzydkie duże pęcherzyki i dosyć szybko opada. Na plus, że lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla dosyć wysokie i trochę przeszkadza (piecze w język, przez co męczy).

W zapachu dominuje typowy dla wysoko odfermentowanych jasnych lagerów aromat słodu pilzneńskiego, mieszający się ze sporą pustką i niewielką ilością siarkowych nut (takich zapałczanych). Do tego dochodzi też trochę mokrego kartonu. Brakuje mi ewidentnie aromatu chmielowego, jeśli miał to być pils. Całość jest niezbyt intensywna i nie powala nawet na tle koncernowych lagerów.

W smaku mamy sporą wytrawność, żeby nie powiedzieć, że wodnistość, a także niedużą, ale wyczuwalną goryczkę chmielową. Do tego pojawiają się nuty słodow-zbożowe, trochę siarki i trochę estrów (ale niewiele). Jest też utlenienie, miodowo-kartonowe i po raz kolejny nie ma co liczyć na aromat chmielu.

Podsumowując, słaby niemiecki pils, którego ratuje wyłącznie wyczuwalna w jakimś tam stopniu goryczka, która tylko odrobinę go odróżnia od typowych jasnych lagerów.

Ocena końcowa: 5-/10

piątek, 23 stycznia 2015

Krombacher, Dark

0 komentarze

Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Niemcy

Kolor: [9/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: paczka od Lidla

Uwagi: Niemiecki schwarzbier o ciemnobrunatnym kolorze, który pod światłem nabiera rubinowych przebłysków. Piana w kolorze beżowym jest całkiem spora, kremowa, gęsta i ładnie się prezentuje. Opada w przeciętnym tempie i lekko oblepia ścianki pokala. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu trochę karmelu, jeszcze mniej czekolady i kawy, a także trochę nut słodowych i przypieczonej skórki od chleba (nawet w kierunku pumpernikla). Jest też niewielkie utlenienie, ale nie przeszkadza. Niby wszystko jest ok, ale aromat jest niezbyt intensywny i bardzo zachowawczy. Piwo pachnie dokładnie tak jak sobie wyobrażam koncernowego ciemniaka, który ma nikogo nie wystarczyć. Ale to nie dla mnie.

W smaku jest podobnie, mamy trochę karmelu, czekolady i pumpernikla. Mamy trochę utlenienia (głównie miodowe posmaki) i sporą wytrawność, żeby nie powiedzieć, że wodnistość. Ciężko się tutaj do czegoś przyczepić, ale też ciężko za coś pochwalić, brakuje tutaj po prostu intensywności, smaku i czegokolwiek co spowoduje, że po tygodniu będzie się pamiętało jak piwo smakowało.

Ocena końcowa: 6-/10

czwartek, 22 stycznia 2015

Sainte Helene, Gypsy Rose

0 komentarze

Alkohol: 9%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Belgia

Kolor: [7/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [5/10]
Smak: [4/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 12 zł / 0,33 l [Piwa Świata]

Uwagi: Belgijski tripel z niewielkiego browaru Sainte Helene, który położony jest na samym południowym skraju kraju (dosłownie obok granicy z Francją i Luksemburgiem) i można go uznać za coś pomiędzy klasycznymi belgijskimi browarami z wieloletnim dziedzictwem, a nowofalowymi przybytkami (za początki browaru przyjmuje się 1999 rok). Od razu muszę przyznać, że piwo nie było zbyt świeże (aczkolwiek do terminu ważności była jeszcze długa droga) i w przypadku belgijskich triplów rzadko poprawia to jakość finalną piwa.

Po przelaniu do pokala otrzymujemy bursztynowy, mętny, z niezbyt ładną zawiesiną trunek. Piana jest beżowa, średnio obfita, opada w przeciętnym tempie do kożucha i lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu dominują głównie nuty utlenienia, przy czym nie są one w żadnym wypadku przyjemne (głównie mokry karton i trochę miodu). Są też aromaty estrowe (czerwone i ciemne owoce), jest trochę belgijskich fenoli i jest nieprzyjemny, ostry alkohol, który sprawia, że człowiek nie ma zbytnio ochoty na pierwszego łyka.

W smaku mamy sporą jak na styl pełnię i słodycz, która w tym stylu nie powinna mieć miejsca. Goryczka jest nieduża, jednak pojawia się nieprzyjemny posmak spirytusowy, który jest ostry i męczy od początku do końca. Mamy tutaj sporo nut typowych dla utlenienia, jedne są całkiem przyjemne (sherry, porto, rodzynki, suszona śliwka), ale jest też mało przyjemny mokry karton. Całość jest bardzo mało pijalna i już po kilku łykach nie miałem ochoty na więcej.

Podsumowując, piwo jest lata świetlne za najlepszymi triplami z Belgii. Jest nawet słabsze od naszej rodzimej próby na tym polu z Fortuny. I wydaje mi się, że nawet świeże piwo nie podniosłoby znacząco oceny, bo tutaj największym problemem jest buchający na wszystkie strony alkohol. Bardzo słabe piwo i bardzo duży zawód.

Ocena końcowa: 4,5/10

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Poznańskie Targi Piwne 2014 - recenzje pitych piw - część 4/4

0 komentarze
Ostania część recenzji piw pitych podczas PTP 2014, miało być 16 recenzji, okazało się, że jedno piwo już kiedyś piłem i umieściłem wpis na blogu (jak się liczba recenzji zbliża do 1000 to coraz ciężej spamiętać co już się piło). Dlatego dzisiaj ostatnie 3 nieoceniane jeszcze piwa.

Gościszewo, Darz Bór



Alkohol: 6%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: brak

Cena: 3 zł / 0,1 l [Poznańskie Targi Piwne 2014]

Uwagi: Piwo, które najprawdopodobniej ma być rauch marzenem (sądząc po parametrach piwa). Kolor głęboko złoty, lekko opalizujący. Piana jest dosyć mała, szybko opada do niewielkiego kożucha i na plus wyłącznie to, że w takiej postaci jakiś czas się utrzymuje. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu dominują nuty zbożowo-słodowe, które przeplatane są delikatną wędzonką (mogłaby być zdecydowanie bardziej intensywna!). Pojawia się też lekko kanalizacyjny aromat, który na szczęście jest niezbyt mocny i jakoś mocno nie przeszkadza. Bardziej boli to, że mało się tutaj dzieje. Lubię wędzonki z których aromat bucha.

W smaku mamy średnią pełnię i niską goryczkę, która powoduje, że piwo ma lekko słodki charakter. Znów dominują nuty zbożowo-słodowe, a wędzonka jest trochę większa niż w zapachu, ale nadal nie powala intensywnością. Jest zdecydowanie w stylu niemieckim, w stylu wędzonej kiełbasy. Piwo pije się poprawnie, ale cały czas się ma wrażenie, że to takich rauch dla początkujących. Chciałoby się powiedzieć "odważniej Panowie z browaru!".

Ocena końcowa: 6,5/10

Reden, Milkołak



Alkohol: 5,5%
Ekstrakt: 16%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: brak

Cena: 3 zł / 0,1 l [Poznańskie Targi Piwne 2014]

Uwagi: Kolor czarny jak smoła, piana beżowa, kremowa, gęsta i ładnie zbita. Może nie jest zbyt duża, ale utrzymuje się długo i sprawia pozytywne wrażenie. Za to wysycenie dwutlenkiem węgla jest niemal zerowe i jest to nawet jak mlecznego stouta mało.

W zapachu jest bardzo stylowo, dominuje tutaj mleczna czekolada, jest trochę nut orzechowych, a całość sprawia bardzo dobre wrażenie. Piwo pachnie intensywnie i dokładnie tak jak bym chciał, żeby klasyczny milk stout pachniał.

W smaku mamy pół wytrawny charakter z niewielką goryczką i lekko kwaskowatym posmakiem (zapewne od słodów palonych). Do tego dochodzi bardzo przyjemny aromat mlecznej czekolady, trochę nut kawowych i orzechowych, a także niewielka paloność. Piwo jest smaczne i przyjemne, na pewno spróbuję ponownie jak będę miał okazję (najchętniej z pompy).

Ocena końcowa: 8/10

Podgórz, Gacie po tacie



Alkohol: 5%
Ekstrakt: 13%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 4 zł / 0,1 l [Poznańskie Targi Piwne 2014]

Uwagi: Wędzony stout z Podgórza. Kolor ciemnobrunatny, niemal czarny, ale jednak nie do końca. Piana koloru beżowego jest średnio obfita, szybko opada do niewielkiego kożucha i ładnie oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim, aczkolwiek wystarczającym poziomie.

W zapachu dominują nuty kawowe, gorzka czekolada i lekko orzech. Gdzie jest ta wędzonka? Bo w moim piwie jej nie było. Pojawia się tylko lekki alkohol po ogrzaniu.

W smaku mamy znów gorzką czekoladę, trochę kawy i tylko delikatną wędzonkę, która jest na poziomie niemal homeopatycznym. Piwo jest dosyć wytrawne, z całkiem niezłą goryczką, którą jednak psuje zbytnia kwaskowatość (i trochę ona przeszkadza). Piwo nie jest złe, ale wędzoność gdzieś chyba wyparowała.

Ocena końcowa: 7,5/10