piątek, 5 czerwca 2015

Warszawski Festiwal Piwa - wiosna 2015 - recenzje pitych piw 1/2

Na Warszawskim Festiwalu Piwa byłem niemalże "przelotem", dlatego starałem się spróbować piw, które zbierały dobre oceny i tych co do których miałem spore podejrzenia, że będzie ok.

Dlatego poziom pierwszej szóstki piw pitych na festiwalu jest nad wyraz wysoki i co więcej angielska legenda na tle polskich wyrobów wypada słabo.

Zapraszam do recenzji.

PINTA & To OL, Kwas Alfa



Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: 11,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [5/10]
Piana: [2/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: brak

Cena: 10 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Kwaśne Ale w kooperacji rodzimej Pinty i popularnego duńskiego browaru To Ol. Otrzymany trunek jest złoty, bardzo mętny i niezbyt przyjemnie wygląda (niemal jak gęstwa drożdżowa). Piana jest minimalna i po chwili znika całkowicie, a wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie intensywności.

W zapachu mamy sporo kwaśności, takiej w stylu jabłkowo-jabłecznikowym, pojawiają się belgijskie fenole i trochę perfumowany charakter (przypomina mi się trochę piwo Pink Killer, ale tutaj jest przyjemniej). Jest dosyć intensywnie i całkiem przyjemnie.

W smaku znów dominuje kwaśność, trochę cytrynowa, trochę jabłecznikowa. Mamy do tego trochę nut biszkoptowych i lekko herbacianych. Całość jest bardzo przyjemna i pijalna.

Podsumowując, nie jest to może ekstremalny Sour Ale, ale jest bardzo pijalnie, dzięki czemu piwo może przypasować nawet totalnym nowicjuszom piw kwaśnych.

Ocena końcowa: 8/10


Faktoria, Geronimo



Alkohol: nie podano
Ekstrakt: 16,1%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 8 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Czerwone, żytnie IPA z browaru Faktoria. Kolor miedziany, lekkie opalizowanie. Piana średnio obfita i średnio trwała. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie, mogłoby być odrobinę wyższe.

W zapachu sporo nut chmielowych, głównie sosnowych, iglastych, w mniejszym stopniu żywicznych. Do tego dochodzi lekko żytnia nuta i aromat przypieczonej skórki od chleba (melanoidynowy). Na plus brak karmelowości (no może minimalna ilość, ale jak najbardziej akceptowalna), który często jest problemem w przypadku Red IPA.

Smakowo znów dominuje chmiel, pod postacią goryczki (poziom średni jak na IPA, lekko drapiący), jak również aromatu (iglastego, sosnowego, żywicznego). Jest lekko galaretowaty charakter żywicy, pół pełny charakter i lekka alkoholowość (która jednak zbytnio nie przeszkadza). Piwo pije się przyjemnie, ale nie ma też tutaj jakichś większych "ochów" i "achów".

Podsumowując, bardzo smaczne, ale nie genialne piwo.

Ocena końcowa: 8-/10


The Kernel, India Pale Ale Mosaic



Alkohol: 7,2%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Anglia

Kolor: [6/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7 zł / 0,1 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Kernel to legenda brytyjskiego, nowofalowego piwowarstwa. Browar kultowy, ale całkiem inny od np. hałaśliwego BrewDoga (bardziej przypomina robiącego swoje bez większej reklamy, holenderskiego De Molena). Jakoś wcześniej nie miałem nigdy okazji spróbować piw z tego browaru, więc jak tylko napotkałem taką okazję szybko nadrobiłem zaległość.

Na festiwalu można było spróbować z beczki IPA chmielone chmielem Mosaic. Nie jest to mój ulubiony chmiel, ale i tak piwo zbiera dobre oceny, więc nie mogłem się powstrzymać.

Otrzymany trunek jest słomkowego, mętnego koloru i w tym aspekcie przypomina West Coast IPA. Piana jest niemalże zerowa, z tylko niewielką, oblepiającą delikatnie obręczą. Wysycenie dwutlenkiem węgla trochę poniżej średniej.

W zapachu jest rzeczywiście sporo chmielu, głównie białych owoców - liczi, winogron. Jednak wychodzi też aromat ananasa (maślan etylu/butylu), który jest wadą i może świadczyć o użyciu starego chmielu. Całość jest średnio intensywna i nie powala. Jest co najwyżej średnio przyjemnie.

W smaku mamy wytrawne piwo, z średnią, ale trochę zalegającą i garbnikową goryczką. Znów mamy chmiel, białe owoce i trochę nut tytoniowych. Całość jest nawet całkiem nieźle pijalna, ale intensywność jest na poziomie niezbyt wysokim. Brakuje tutaj po prostu "powera".

Ocena końcowa: 7/10


Browar Stu Mostów, ART Nigredo Chocolate Mint Foreign Extra Stout



Alkohol: 6,1%
Ekstrakt: 16%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 9 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Nazwa piwa mówi chyba wszystko, ma być czekoladowo i ma być miętowo. Piwo w kolorze ciemnobrunatnym z minimalną pianą, która lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie intensywności.

W zapachu dominuje czekolada, trochę karmelu i kwaskowatości, a do tego sporo mięty. Przez to ostatnie piwo pachnie trochę jakby do piwa dolano jakiś płyn do mycia naczyń (miętowy). Nie jest to zbytnio przyjemne (przynajmniej dla mnie, nie przepadam za czekoladą miętową), ale po jakimś czasie nos się przyzwyczaja i przeszkadza to coraz mniej.

W smaku mamy sporo kawy, czekolady i paloności. Znów jest sporo mięty, która po przyzwyczajeniu (kilku łykach) zaczyna maleć i powoduje, że piwo staje się coraz bardziej przyjemne. Piwo jest średnio wytrawne, ze sporą (jak na styl) goryczką, która nieźle podnosi pijalność. Mamy trochę kwaskowatości i gumy balonowej (czyżby temperatura fermentacji lekko uciekła?). Nie zmienia to jednak faktu, że piwo bardzo smaczne.

Podsumowując, mimo, że nie jestem fanem połączenia mięty z czekoladą to tutaj sprawdza się to bardzo dobrze.

Ocena końcowa: 8/10


Artezan, Czarny Kamaz



Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 8 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Stout owsiany z Artezana. Piwo czarne, pod światło brunatne. Piana średnio obfita, szybko opada do obręczy, nie oblepia. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim, ale pasującym poziomie intensywności.

W zapachu od razu wiadomo, że mamy do czynienia ze stoutem. Pojawia się sporo paloności, kawy, czekolady i nut orzechowych. Mało tutaj mlecznych, aksamitnych nut, ale i tak jest bardzo przyjemnie.

W smaku pół wytrawny charakter, nuty czekoladowe, kawowe i orzechowe. Całość jest mocno kwaskowata (trochę za mocna jak dla mnie, ale jeszcze nie przeszkadzająca). Znów mało aksamitnie i mało mlecznie, ale przyjemnie i smacznie.

Ocena końcowa: 8/10


Kingpin, Mandarin



Alkohol: 7,3%
Ekstrakt: 16,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 8 zł / 0,3 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: West Coast IPA z dodatkiem herbaty. Kolor pomarańczowy, piwo mocno mętne, niemalże błotne. Piana średnio obfita, opada do kożucha w średnim tempie i ładnie oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie intensywności, mogłoby być odrobinę wyższe.

W zapachu mamy przyjemne i średnio intensywne nuty chmielowe, głównie grejpfruta i białych owoców (liczi). Brakuje trochę owoców tropikalnych, żeby ujednolicić aromat. Ciężko się też doszukać tego dodatku w postaci herbaty. Pomimo tego jest przyjemnie.

W smaku znów na pierwszym planie grejpfrut, białe owoce i lekko aromaty trawiaste. Goryczka na średnim poziomie intensywności, a poza tym przeszkadza trochę pustka i to, że mało się tutaj dzieje. Piwo smakuje dobrze, jest całkiem pijalnie jak na moc, ale ciągle ma się wrażenie, że czegoś tutaj brakuje.

Ocena końcowa: 7,5/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz