środa, 27 maja 2015

Przegląd polskiego craftu

Mam trochę opóźnień w recenzjach pitych piw, dlatego, żeby to nadrobić niektóre recenzje będą wrzucane paczkami (najczęściej porcja piw pitych podczas jednego wyjścia do pubu lub w czasie pobytu na festiwalu).

Dzisiaj recenzje pięciu piw pitych w pubie Hopsters, w tym deska piw składająca się z lekkiego witbiera z browaru Bazyliszek, belgijskiego ale z dodatkami od Szałpiw, kawowego stoutu z browaru Bednary i wzmocnionej wersji piwa Geezer z Kingpina. Na koniec premierowa tamtego dnia Hard Bride, czyli American Barley Wine z AleBrowaru.

Bazyliszek, Jasna cholera



Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 12,2%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: brak

Cena: 4 zł / 0,125 l [Hopsters]

Uwagi: Witbier z browaru Bazyliszek. Otrzymany trunek jest koloru słomkowego, z niewielką mętnością, a nawet bardziej sporą opalizacją (trochę za mała mętność jak na typowego wita). Piana jest średnio obfita, ale ma spore pęcherzyki i dosyć szybko się redukuje. Wysycenie dwutlenkiem węgla trochę poniżej średniej, mogłoby być wyższe - temu stylowi to nie przeszkadza, a nawet nadaje świeżości i rześkości.

W zapachu są typowe dla witbierów aromaty, mamy tutaj sporo cytrusów, pojawia się kolendra, a całość ma dosyć perfumowy charakter. Piwo pachnie całkiem nieźle, dosyć intensywnie i w tym aspekcie ciężko się do czegoś przyczepić.

W smaku jest bardzo podobnie, z jednym tylko wyjątkiem. Znów mamy sporo cytrusów, cytrynowych posmaków, znów mamy kolendrę, ale tym razem pojawia się nie lubiany przeze mnie posmak zbożowy. Ten posmak przynajmniej mi lekko przeszkadza. Piwo pomimo parametrów, które wskazywałyby na niskie odfermentowanie jest dosyć wytrawne, lekkie w smaku i całkiem pijalne.

Podsumowując, jest to dobry witbier z tylko jednym niewielkim minusem.

Ocena końcowa: 7,5/10


Szałpiw, Niuda



Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: 14%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: brak

Cena: 4 zł / 0,125 l [Hopsters]

Uwagi: Belgijski ejl, w zasadzie bezstylowy (przynajmniej wg browaru), chociaż wg parametrów i złotego, lekko mętnego koloru łapie się gdzieś w granicach Belgian Blond i Belgian Golden Ale. Piana niezbyt obfita i dosyć szybko opadająca. Plus za lekkie oblepianie ścianek. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu sporo Belgii, są fenole (również goździki), są estry, głównie pod postacią brzoskwiń. Jest sporo drożdżowego charakteru za którym zbytnio nie przepadam w piwach belgijskich. Jest również mieszanka dojrzałych jabłek i jabłecznika. Nie ma tutaj jednak obiecywanego nowozelandzkiego chmielu. Z jednej strony dobrze bo piwo pachnie bardzo klasycznie (chociaż można też dodać, że lekko nudno), z drugiej nie wiem po co w ogóle był dodawany akurat chmiel nowozelandzki, droższy sporo od chmielu polskiego czy z innych krajów europejskich.

W smaku znów sporo jabłecznika, drożdży, fenoli i nut winnych. Piwo jest wytrawne, żeby nie powiedzieć, że wodniste. Goryczka chmielowa na średnim poziomie intensywności, lekko zalegająca. Tutaj znów zasadniczo wszystko jest ok, ale ujmując rzeczy po imieniu, wieje najzwyczajniej w świecie nudą.

Podsumowując, poprawny belgijskie ale, dosyć nudne, średnio pijalne i raczej więcej do niego nie wrócę.

Ocena końcowa: 6,5/10


Bednary, Ale Siekiera!



Alkohol: 6,4%
Ekstrakt: 16,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 4 zł / 0,125 l [Hopsters]

Uwagi: Otrzymany trunek jest koloru ciemnobrunatnego. Piana średnio obfita, średnio trwała, ale ładnie oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim, ale pasującym poziomie intensywności.

W zapachu od samego początku wiadomo, że jest dobrze. Mamy tutaj sporo kawy, gorzkiej czekolady, orzechów i trochę mniej paloności. Piwo pachnie świetnie i chyba jedyny zarzut można mieć do intensywności, która mogłaby być odrobinę wyższa. Ale nawet poza tym jest bardzo dobrze.

W smaku znów mamy sporo kawy, sporo czekolady gorzkiej i sporo orzechów. Piwo jest nieźle palone, z delikatnym posmakiem śmietankowym (ale nie jest to diacetyl), który dodaje piwu aksamitności nawet pomimo sporej wytrawności. Piwo jest świetnie pijalne i w żadnym wypadku nie czuć tych 16,5 stopni Plato (gdybym miał strzelać w ciemno obstawiałbym dwunastkę).

Podsumowując, bardzo dobre piwo, które chętnie spróbowałby jeszcze nie jeden raz (najlepiej z pompy). Zdecydowanie polecam.

Ocena końcowa: 8,5/10


Kingpin, Turbo Geezer



Alkohol: 8,3%
Ekstrakt: 19,1%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 4 zł / 0,125 l [Hopsters]

Uwagi: W recenzji Geezera napisałem, że chętnie spróbowałbym tego piwa w wersji "na sterydach", czyli RISa 26 Plato. Browar w jakimś sensie zrobił to co mi się marzyło, ale jednak na nieco mniejszą skalę, bo otrzymaliśmy "tylko" wersję 19,1 Plato.

Otrzymany trunek jest czarny, tylko pod światłem nabiera rubinowych refleksów. Piana w kolorze beżowym jest średnio obfita, trochę dziurawa, ale dosyć trwała. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim, pasującym tutaj poziomie intensywności.

W zapachu mamy nuty czekoladowe, kawowe i mleczne. Całość pachnie nieźle, ale brakuje mi tutaj intensywności. Wydaje się, że poprzednia, słabsza woltażowo wersja pachniała równie intensywnie, jeśli nawet nie odrobinę bardziej. Oczywiście znów nie ma co liczyć na nuty od płatków dębowych, wanilii, itd.

W smaku mamy dosyć sporą gęstość, słodycz, która jednak nie jest kontrowana zbyt dobrze przez goryczkę (mogłaby być na wyższym poziomie). Mamy czekoladę, kawę, trochę owoców leśnych przywodzących na myśl niektóre RISy i delikatną kwaskowatość. Piwo jest całkiem przyjemne, ale ciągle ma się wrażenie, że czegoś tutaj brakuje i ciągle ma się wrażenie, że wersja podstawowa była smaczniejsza.

Podsumowując, dobre piwo, ale liczyłem na więcej, więc czuję lekki zawód.

Ocena końcowa: 8-/10


AleBrowar, Hard Bride



Alkohol: 9,8%
Ekstrakt: 24%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 8 zł / 0,25 l [Hopsters]

Uwagi: Barley Wine z AleBrowaru. Otrzymany trunek jest koloru miedzianego i jest dosyć mętny. Piana jest średnio obfita, jednak trwała i ładnie oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie intensywności, tutaj pasuje całkiem nieźle.

W zapachu od samego początku bucha w nozdrza spora porcja amerykańskiego chmielu. Jest sporo grejpfruta, sosnowości, żywicy i trochę owoców tropikalnych. Całość jest intensywna, bardzo przyjemna, z świetnie ukrytym alkoholem, ale jest tylko jeden szkopuł. Mało tutaj cech wina jęczmiennego (nawet w amerykańskim wydaniu). Piwo pachnie jak porządne Imperialne IPA (a nawet Triple IPA). Dla niektórych to będzie zapewne wada, dla innych zaleta. Nie zmienia to jednak faktu, że aromat może się podobać.

W smaku mamy średnią pełnię ze sporą, lekko zalegającą goryczką. Pojawia się delikatna słodycz, ale jest bardzo dobrze kontrowana i ani przez chwilę nie ma się wrażenia, że pije się słodki ulepek. Alkohol na początku jest tylko lekko wyczuwalny, jednak po ogrzaniu wychodzi bardziej i zaczyna lekko przeszkadzać (nie jest mocno irytujący, piłem sporo gorzej radzących sobie w tym aspekcie piw o woltażu ~10%). Znów dominuje tutaj chmiel amerykański, jest sporo żywicy, sosny, grejpfruta i mało Barley Wine'a. Piwo jest gdzieś tak w połowie drogi pomiędzy sesyjnością, a charakterem degustacyjnym. Nie jest ciężkie i męczące, ale nie jest też nad wyraz pijalne.

Podsumowując, jest to bardzo dobry Imperial IPA o sporej mocy, ale słaby przedstawiciel stylu American Barley Wine. Gdyby nazwa stylu na etykiecie i w przekazach była inna miałby ode mnie pół punkta więcej w ocenie całościowej i jeśli ktoś szuka IIPA to na pewno warto spróbować Hard Bride.

Ocena końcowa: 8-/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz