Lista ocenionych piw

sobota, 28 lutego 2015

Kraftwerk, Panzerfaust

0 komentarze

Alkohol: 6,7%
Ekstrakt: 16%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: 8,40 zł / 0,5 l [Piwny Stan]

Uwagi: IPA z dodatkiem żyta w zasypie (ostatnimi czasy dosyć popularny dodatek na rodzimym rynku). Po przelaniu do pokala otrzymujemy bursztynowy, lekko opalizujący trunek. Piana jest spora (może nawet lekko za spora), opada w średnim tempie, jest dosyć drobnopęcherzykowa i ładnie oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności, który bardziej przypomina angielskie IPA (przez to jest trochę płaskie w smaku).

W zapachu mamy trochę nut chmielowych, głównie kwiatowych i geraniolu, trochę nut słodowych (nawet na pograniczu karmelu i kakao, ale w bardzo małej ilości) i lekki diacetyl. Największym problemem piwa jest jednak mocna i przeszkadzająca metaliczność oraz wychodzące po ogrzaniu aromaty rozpuszczalnikowe i alkoholowe.

W smaku znów mamy trochę chmielu (kwiatowego, żywicznego i owocowego) i trochę karmelu, a także posmaki biszkoptowe i lekki diacetyl. Znów przeszkadza metaliczność i mocno wychodzący alkohol. Piwo jest średnio pełne, z średnią goryczką, która nabiera jednak nieprzyjemnego rozpuszczalnikowego i alkoholowego charakteru. Żyta zbytnio nie czuć w tym piwie i gdyby nie etykieta to bym raczej nie powiedział, że dostał dodany w zasypie. Piwo jest średnio pijalne i raczej po wymęczeniu jednej butelki nie ma się żadnej ochoty na kolejne.

Podsumowując, pomysł na piwo był całkiem poprawny, ale wykonanie bardzo słabe. Jest tutaj masa różnych wad (niektóre bardziej przeszkadzają, inne mniej), które zdecydowanie powinny być poprawione, jeśli Panzerfaust miałby na stałe zagościć na piwnym rynku.

Ocena końcowa: 6-/10

piątek, 27 lutego 2015

Bednary, Osteroida

0 komentarze

Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: 12,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 6 zł / 0,25 l [Hopsters]

Uwagi: Stout ostrygowy to taki twór homeopatyczny - wypiłem kilka piw tego typu i nigdy nie wyczułem czegokolwiek co można by uznać za aromat od ostryg. Niemniej sporo takich piw to po prostu bardzo smaczne stouty, dlatego w żadnym wypadku ich nie skreślam (po prostu ten jeden dodatek traktuję z przymrużeniem oka).

Wracając do recenzji, otrzymany trunek jest ciemnobrunatnego, niemalże czarnego koloru. Piana jest beżowa, mała, lekko oblepia ścianki i po chwili zostaje z niej niewielka obręcz. Wysycenie dwutlenkiem węgla poniżej średniej, w tym stylu jednak jak najbardziej pasuje.

W zapachu mamy sporo nut gorzkiej czekolady i kawy, sporo paloności, trochę orzecha i brak czegokolwiek co mogłoby wskazywać na udział ostryg w recepturze. Nie zmienia to jednak faktu, że piwo pachnie świetnie, jest intensywne i zdecydowanie chciałbym, żeby każdy polski stout był na takim poziomie.

W smaku jest trochę gorzej. Z jednej strony mamy sporo paloności, kawy i gorzkiej czekolady, które jednak są trochę "niszczone" przez zbyt wysoką jak dla mnie kwaskowatość (nie jest to problem w stoucie to pewnego momentu, ale jak się przekroczy punkt krytyczny to zaczyna przeszkadzać - tutaj przekroczenie było nieznaczne, ale już przeszkadzające). Piwo jest dosyć wytrawne i wodniste, z średniej wielkości goryczką, która jest trochę ściągająca, ale poza tym jest całkiem przyjemna.

Podsumowując, gdyby popracować nad kwaskowatością (trochę twardszą wodę używać przy warzeniu stoutów) byłby to jeden z najlepszych stoutów na rodzimym rynku. Potencjał jest, ale trzeba tą jedną niedogodność poprawić. Ale nawet na ten moment jest to smaczne i zdecydowanie warte spróbowania piwo. Po niezbyt udanych jasnych piwach, browar Bednary się u mnie zrehabilitował Osteroidą.

Ocena końcowa: 8-/10

wtorek, 24 lutego 2015

Podgórz, Strzała Południa

0 komentarze

Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [2/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: brak

Cena: 6 zł / 0,25 l [Hopsters]

Uwagi: IPA z browaru Podgórz. Otrzymany trunek jest dosyć mętny, w rdzawym kolorze. Piana jest mizerna i po dosłownie chwili całkiem znika (bardzo kiepsko to wygląda). Wysycenie dwutlenkiem węgla niemal zerowe i albo to ewidentna wtopa browaru, albo pub się nie popisał. Nie zmienia to faktu, że sprawia to słabe wrażenie.

W zapachu mamy trochę nut chmielowych, owocowych i korzennych. Jest trochę słodowości i melanoidynowych nut, ale całość pachnie niezbyt intensywnie i w życiu nie powiedziałbym, że to miało być IPA (nawet jak na English IPA intensywność aromatu byłaby niezadowalająca).

W smaku mamy średnią pełnię, niską goryczkę (znów mało stylowo) i trochę nut owocowych oraz korzennych, a do tego trochę słodowości i przypieczonej skórki od chleba. Mało się tutaj dzieje, nie ma większych wad, ale piwo jest na wskroś nijakie.

Podsumowując, jest to chyba najmniej ekscytujące IPA jakie kiedykolwiek próbowałem. Co więcej w ślepym teście strzelał bym raczej w stronę jakiegoś Amber Ale na europejskim chmielu, gdyby mnie zapytano o styl tego piwa. Piwo nadaje się chyba wyłącznie jako pierwszy krok dla kogoś, kto jeszcze wczoraj pił koncernowego eurolagera.

Ocena końcowa: 6/10

poniedziałek, 23 lutego 2015

Bazyliszek, PeKiN

0 komentarze

Alkohol: 6,2%
Ekstrakt: 14,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [5/10]
Smak: [5/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 6 zł / 0,25 l [Hopsters]

Uwagi: IPA z browaru Bazyliszek na chmielu Sorachi Ace z dodatkiem ryżu w zasypie. Otrzymany trunek jest złotego, mętnego koloru. Piana jest średnio obfita, średnio trwała i lekko oblepiająca. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności, nie przeszkadzałoby gdyby było trochę wyższe.

W zapachu mamy trochę nut zbożowych, trochę nut chmielowych (typowe dla tego chmielu cebulowe nuty, do tego trochę mydlanych aromatów), pojawia się też nieduży, ale wyczuwalny koci mocz. Piwo pachnie nieprzyjemnie i po prostu słabo.

W smaku mamy średnią pełnię, niską goryczkę (jak na styl) i po raz kolejny cebulowe nuty chmielowe, oraz koci mocz (nie jest to wysoki poziom, ale wyczuwam go od małego stężenia i mi on mocno przeszkadza). Piwo jest niesmaczne i pomimo zakupienia małej pojemności (250 ml) męczyłem je niemiłosiernie.

Podsumowując, bardzo słabe IPA, które na dodatek po raz kolejny pokazuje, że chmiel Sorachi Ace totalnie do mnie nie trafia.

Ocena końcowa: 5/10

niedziela, 22 lutego 2015

Doctor Brew, Barley Wine

0 komentarze

Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: 24%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 9,80 zł / 0,33 l [Ósemka]

Uwagi: Po przelaniu do pokala otrzymujemy głęboko złoty, opalizujący trunek. Piana jest średnio obfita, zbita, mocno oblepia ścianki i opada w powolnym tempie, w tym aspekcie duży plus (przy takim ekstrakcie nie jest to proste). Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności, do tego stylu jak najbardziej pasującym.

W zapachu pierwsze co dociera do nosa to spora ilość niezbyt przyjemnej woni alkoholowej. Dopiero po chwili pojawiają się nuty chmielowe, żywiczne, sosnowe, iglaste. Aromat jest średnio intensywny i przypomina raczej mocne Imperial IPA, aniżeli Barley Wine (a IIPA o mocy +10% alkoholu na zachodzie jest od groma, Mikkeller ma kilka takich, BrewDog, Evil Twin, De Molen, Emelisse, itd.).

W smaku alkohol jest jeszcze bardziej nieprzyjemny, drażniący i męczący. Piwo jest średnio pełne, nawet w kierunku pół wytrawnym. Pojawia się niewielka słodycz, ale jest kontrowana przed średniej wielkości goryczkę chmielową (która jednak jest lekko ściągająca). Znów mamy tutaj trochę nut chmielowych, żywicznych, sosnowych, które prowadzą piwo raczej w okolice Imperial IPA. Piwo z uwagi na ten uderzający alkohol jest niezbyt pijalne i po większym ogrzaniu mocno męczące.

Podsumowując, o ile sporo negatywnych uwag co do RISa było dla mnie niezrozumiałe, tak w przypadku Barley Wine, które defacto jest mocno alkoholowym Imperial IPA są jak najbardziej zasłużone. Pal licho mało charakteru z "wina jęczmiennego" (jakby to było smaczne, mocne IIPA nie narzekałbym zbytnio), ale tutaj ewidentnie nie poradzono z sobie z tym alkoholem, a to mocno obniża ocenę (a wspomniane wcześniej browary potrafiły się tej wady ustrzec w swoich piwach).

Ocena końcowa: 6,5/10

sobota, 21 lutego 2015

Jan Olbracht, Powrót Króla

0 komentarze

Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: 12,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: 6,69 zł / 0,5 l [E.Leclerc]

Uwagi: American Pale Ale z browaru Jan Olbracht. Po przelaniu do szklanki otrzymujemy złoty, opalizujący trunek. Piana jest kremowa, gęsta, średnio obfita, ładnie oblepia ścianki i utrzymuje się dosyć długo na powierzchni. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu mamy trochę nut chmielowych (żywicznych i sosnowych), jest trochę słodowości i słodkości. Pojawia się również niezbyt przyjemna metaliczność (na szczęście na niezbyt wysokim poziomie intensywności). Całość aromatów jest niezbyt powalająca swoją mocą (na tle innych APA), ale również ciężko poza tym żelazem się o coś przyczepić. No może jedynie przydałoby się tutaj w aromacie cytrusów i owoców tropikalnych.

W smaku mamy pół wytrawny charakter, z średniej wielkości goryczką chmielową, która jest lekko zalegająca i ściągająca. Znów mamy trochę nut żywicznych i sosnowych, znów brakuje cytrusów i owoców tropikalnych i znów pojawia się niewielka metaliczność. Piwo jest trochę puste jak na APA, a przez to raczej nie ma się jakiejś wielkiej ochoty na kolejne łyki.

Podsumowując, mało intensywne, poprawne APA z jedną małą wadą (metaliczność). Kiedyś to by wystarczyło, ale obecnie na rynku mamy ogrom lepszych piw w tym stylu i nad jakością piwa trzeba trochę popracować, jeśli ma się sprzedawać tam gdzie królują najlepsi (chyba, że targetem mają być pijący piwa regionalne, wtedy taka zachowawczość ma jakieś uzasadnienie).

Ocena końcowa: 7/10

piątek, 20 lutego 2015

Wrężel, Stout Owsiany

0 komentarze

Alkohol: 4,5%
Ekstrakt: 11,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [4/10]

Cena: 6,29 zł / 0,5 l [E.Leclerc]

Uwagi: Po przelaniu do pokala otrzymujemy ciemnobrunatny trunek, który pod ostrym światłem nabiera rubinowych przebłysków. Piana w kolorze beżowym jest mała i szybko opada do niewielkiej obręczy. Wysycenie dwutlenkiem węgla na poziomie trochę poniżej średniej i jak dla tego stylu to jest nawet trochę powyżej normy, ale mi jak najbardziej pasuje.

W zapachu mamy całkiem sporo nut kawowych, gorzkiej czekolady i palonych. Do tego dochodzi trochę chmielowych aromatów, które lekko kierują piwo w kierunku stylu American Stout (ale tylko kierują). Całość jest całkiem przyjemna, nie dzieje się tutaj za wiele, ale ciężko się do czegokolwiek przyczepić.

W smaku piwo jest dosyć wytrawne, żeby nie powiedzieć, że wodniste. Goryczka na średnim poziomie intensywności. Piwo jest dosyć palone, nawet lekko popiołowe. Mamy tutaj trochę gorzkiej czekolady, kawy, trochę chmielowych aromatów i niewielki diacetyl (bardzo niewielki, wręcz pomijalny). Piwo jest dosyć puste i trochę mało się tutaj dzieje (jest bardziej w stylu Dry Stout, aniżeli Oatmeal Stout). Zasadniczo całość jest smaczna i piwo pije się przyjemnie, ale ciągle ma się wrażenie, że całość jest mało intensywna.

Podsumowując, jest to dobra baza, ale warto jeszcze popracować nad recepturą. Jeśli ma to być stout owsiany to przydałoby się więcej ciała i aromatów. A wtedy może być już w ogóle perfekcyjnie.

Ocena końcowa: 7,5/10

Olimp, Zefir

0 komentarze

Alkohol: 5%
Ekstrakt: 13%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 7,40 zł / 0,5 l [Czarodziejka Gorzałka]

Uwagi: Pale Ale uwarzony wyłącznie z użyciem mało znanego i mało popularnego polskiego chmielu Oktawia. Nie jestem miłośnikiem jarania się na siłę chmielem/słodem/drożdżami/stylem piwa/itd. tylko dlatego, że jest polski. Dlatego do piwa podchodziłem sceptycznie (po prostu żaden polski, jak i inny europejski chmiel nie zrobił nigdy na mnie żadnego wrażenia w stylu Pale Ale, a nawet przeciętne Pale Ale na chmielu z USA, Australii czy Nowej Zelandii były o lata przed takimi wyrobami chmielonymi odmianami ze starego kontynentu).

Nie przesądzając jednak, po przelaniu do szklanki otrzymujemy złoty (w rzeczywistości jest trochę jaśniejszy niż na zdjęciu), lekko mętny trunek. Piana jest niezbyt obfita, szybko opada do niewielkiego kożucha, a po chwili znika niemal całkowicie, tylko lekko oblepiając ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu mamy sporo mokrego kartonu i nut miodowych (czyżby jakieś utlenienie? piwo za długo u mnie nie leżało). Dominuje tutaj charakter słodowy, słodki, a z uwagi na obecność diacetylu (nieduża, ale wyczuwalna) nawet w kierunku toffi. Aromat chmielowy jest niewielki, głównie żywiczny i lekko landrynkowy (chmiel + diacetyl często dają taką nutę). Piwo pachnie trochę jak przeciętne wyspiarskie bittery lub ESB z diacetylem. Nie jest to nic czym można by się zachwycać.

W smaku znów mamy sporo miodowego utlenienia, znów jest diacetylowe toffi, które miesza się z nutami słodowymi i biszkoptowymi. Piwo jest średnio pełne, z średnio-niską goryczką chmielową (o ziołowym charakterze). Aromat chmielowy znów jest niezbyt duży i znów pod postacią żywiczną. Po ogrzaniu pojawia się lekko nuta alkoholowa (nie powinno mieć to miejsca przy piwie o zawartości alkoholu na poziomie 5%). Piwo jest średnio pijalne i raczej eksperyment można uznać za nieudany.

Podsumowując, piwo ma wady (utlenienie, diacetyl), a sam chmiel zdecydowanie nie porywa. Zefir smakuje jak słaby ejl z Wielkiej Brytanii - może 3 lub 4 lata temu robiłoby to na kimś wrażenie, dzisiaj w żadnym wypadku.

Ocena końcowa: 6/10

czwartek, 19 lutego 2015

Doctor Brew, RIS

0 komentarze

Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: 24%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 9,90 zł / 0,33 l [Piwny Stan]

Uwagi: Piwo, które otrzymało sporo nieracjonalnie słabych ocen, które były często okraszone jeszcze bardziej kuriozalnymi opiniami przy tych ocenach. Najbardziej piwu oberwało się za niestylowość, ale o tym na końcu. Piłem je 25 stycznia, jeszcze przed przeczytaniem/obejrzeniem jakiejkolwiek opinii (swoją drogą dostać w Warszawie to piwo to nie była łatwa sprawa ;)).

Wracając do samej recenzji, po przelaniu do pokala otrzymujemy czarny jak smoła trunek. Piana jest w kolorze beżowym, gęsta, kremowa, średnio obfita i ładnie się prezentująca. Oblepia ścianki i opada w przeciętnym tempie. Wysycenie dwutlenkiem węgla na bardzo niskim poziomie intensywności, ale w przypadku tego stylu jest to akceptowalne.

W zapachu z jednej strony mamy sporo nut gorzkiej czekolady, kawy i orzechów, a także mniejszą ilość paloności, z drugiej sporo aromatu chmielowego, żywicznego i sosnowego. Piwo pachnie dokładnie tak jak lubię w RISach, tj. nie ma estrów, utlenienia, jest za to sporo czekolady i chmielu. Nie wszystkim się to podoba, ale do mnie trafia w 100% i przypomina mi pod tym względem świetne Profanity Stout z szkockiego browaru Williams Brothers.

W smaku mamy średnią pełnię (nawet w kierunku pół wytrawnym - i znów jest to w moim stylu, bo nie przepadam za przesadnie gęstymi i słodkimi RISami), która jest świetnie kontrowana wysoką goryczką chmielową. Jej charakter jest jednak trochę alkoholowy. A sam alkohol to największy i zasadniczo jedyny problem tego piwa, od początku jest dosyć wysoki, a po ogrzaniu staje się lekko ostry i nieprzyjemny. Jak się już człowiek przyzwyczai do alkoholu to uderza tutaj spora ilość gorzkiej czekolady, orzechów, kawy i trochę paloności. Pojawia się też sporo nut chmielowych, żywicznych i sosnowych. Nie ma co tutaj szukać nut rodzynek, suszonej śliwki czy innych tego typu aromatów, ale dla mnie akurat jest to na plus. Całość jest całkiem nieźle pijalna, a gdyby nie ten trochę męczący alkohol byłaby idealna.

Podsumowując, jest to bardzo dobry Russian Imperial Stout (tak, zgadza się - tak też może smakować RIS, co pokazuje m. in. przywołany wcześniej Profanity Stout), którego problemem jest trochę zbyt duża ilość kiepsko ukrytego alkoholu. Jednak sam charakter (czekoladowo-chmielowy) jak najbardziej mi pasuje. Nie jest to tak dobre piwo jak RIS z Pracowni Piwa, ale i tak daje radę i nie rozumiem tych wszystkich negatywnych opinii krążących po sieci. RIS może być gęstym, słodkim, estrowym ulepkiem, może też być mocno chmielonym, wytrawnym czekoladowym ejlem o czystym profilu. Taka różnorodność to tylko plus dla polskiego piwowarstwa.

Ocena końcowa: 8,5/10

środa, 18 lutego 2015

Pinta, Hopus Pokus

1 komentarze

Alkohol: 6,3%
Ekstrakt: 16,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: 8,60 zł / 0,5 l [Piwny Stan]

Uwagi: Black IPA z browaru Pinta, zasadniczo drugie takie piwo po Żytorillo z tego browaru, ale tym razem jest to wersja ortodoksyjna (bez użycia żyta). Po przelaniu do pokala otrzymujemy ciemnobrunatny trunek. Piana w kolorze cappuccino jest spora (może nawet trochę za spora), mocno oblepiająca, opadająca w przeciętnym tempie i utrzymująca się długo. Wysycenie dwutlenkiem węgla trochę poniżej średniej i całkiem nieźle tutaj pasuje.

W zapachu mamy sporo nut typowych dla ciemnych słodów, jest tutaj kawa, czekolada, karmel, prażony słonecznik i lekka paloność. Mamy też tutaj oczywiście aromat chmielowy, żywiczny, sosnowy i tytoniowy (jednak chmielowe nuty grają tutaj drugie skrzypce, bardziej w stylu American Stout). Piwo ma dosyć słodki charakter, po ogrzaniu lekko alkoholowy. Intensywność aromatów na poprawnym, ale nie wybitnym poziomie. Piwo pachnie dobrze, ale nie genialnie.

W smaku mamy średnią pełnię, która stara się być kontrowana przez średnią goryczkę chmielową (nie przeszkadzałoby gdyby była wyższa). Mamy tutaj znów miks nut słodowych (kawowych, czekoladowych, prażonego słonecznika) i chmielowych (sosna, żywica), które sprawiają świetne wrażenie. Piwo jest pomimo sporego ekstraktu i pełni nad wyraz pijalne, aczkolwiek bardziej w stylu American Stout, aniżeli typowego Black IPA. Poprawiłbym tylko jedną rzecz, sypnął więcej chmielu na goryczkę (+10 IBU jeszcze bardziej poprawiłoby pijalność i lepiej skontrowało pojawiającą się w piwie słodycz z cukrów resztkowych).

Podsumowując, bardzo dobre piwo, jedno z lepszych Black IPA na rodzimym rynku, nawet jeśli ciemne słody przeważają nad aromatami chmielowymi.

Ocena końcowa: 8,5/10