sobota, 19 kwietnia 2014

To Ol, Black Malts & Body Salts Black Coffee IIPA


Alkohol: 9,9%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Dania

Kolor: [9/10]
Piana: [9/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 20 zł / 0,33 l [Piwa Świata]

Uwagi: Black IPA to jeden z najciekawszych stylów piwnych. A co się stanie jeśli dodamy do tego podwójną moc i zrobimy Imperial Black IPA? A co jeśli dorzucimy do tego jeszcze kawy i zrobimy Imperial Black Coffee IPA? Tą drogą poszedł jeden z najbardziej znanych (obok Mikkellera i Evil Twin) duńskich browarów nowofalowych To Øl i stworzył niemal 10% monstrum (swoją drogą rodzimy rynek rozwija się bardzo dynamicznie, ale ciągle w piwach z ekstraktem początkowym do ok 16 stopni Plato - powyżej tej wartości mało jest na ten moment eksperymentów na równi z duńskimi, norweskimi czy włoskimi - mam nadzieję, że zacznie się to niedługo zmieniać).

Wracając jednak do samej recenzji, po przelaniu do pokala otrzymujemy ciemno-brunatny, niemalże czarny trunek. Piana koloru cappuccino jest obfita, gęsta, kremowa, długo się utrzymuje (w sumie to do samego końca) i mocno oblepia ścianki, a przy tym wygląda pięknie. Wysycenie dwutlenkiem węgla na całkiem wysokim (jak na moc i styl) poziomie intensywności, który jednak nie przeszkadza, a mi nawet całkiem nieźle tutaj pasuje (dodaje lekkiej rześkości).

W zapachu dominują nuty amerykańskiego chmielu z sosną, żywicą i tytoniem na czele. Pojawiają się również aromaty trawiaste i ziemiste (te ostatnie przywodzą na myśl piwa żytnie). Pojawia się również lekka nuta kawowa, ale co ciekawe brak tutaj typowych dla ciemnych słodów czekolady i paloności (czyli dokładnie tak jak w Black IPA być powinno). Piwo pachnie świetnie, na plus również brak jakiejkolwiek woni alkoholowej.

W smaku piwo jest zdecydowanie pełne, gęste, nawet lekko oleiste, ale z drugiej strony kontrowane to jest sporą goryczką, która powoduje, że balans zostaje zachowany. Mamy tutaj aromaty tytoniowe, ziemiste i sosnowe, brakuje trochę cytrusów lub owoców tropikalnych, które mogłyby przełamać ten smak i nadać lekkości. Gdybym miał opisać ten aromat jednym zdaniem to nazwałbym go Black IPA z wrzuconym do pokala cygarem. Jednak największym chyba minusem piwa jest dosyć mocno grzejący alkohol (niby nie ma tutaj nut bimbrowych, ale nie jest to do końca przyjemna nuta).

Podsumowując, jest to na pewno ciekawy i bardzo smaczny eksperyment, któremu jednak do genialności trochę brakuje. Nie zmienia to faktu, że warto spróbować tego piwa, ponieważ takich miksów na rynku zbyt wiele nie uświadczymy.

Ocena końcowa: 8/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz