Lista ocenionych piw

wtorek, 17 lutego 2015

Olimp, Demeter

0 komentarze

Alkohol: 6%
Ekstrakt: 15%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 6,89 zł / 0,5 l [E.Leclerc]

Uwagi: Kilka dni temu recenzowałem APA z browaru Olimp, tym razem wypuszczone w tym samym czasie AIPA (za kilka dni pojawi się jeszcze recenzja trzeciego z tej trójki, tj. Zefira, Pale Ale chmielonego mało popularnym polskim chmielem Oktawia).

Wracając jednak do Demeter, po przelaniu do pokala otrzymujemy głęboko złoty, opalizujący trunek. Piana jest średnio obfita, opada w przeciętnym tempie utrzymując się na powierzchni i ładnie oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla delikatnie poniżej średniej, ale tutaj pasuje całkiem nieźle.

W zapachu mamy oczywiście nuty chmielowe, żywiczne, cytrusowe i owoców tropikalnych. Jednak całość jest niezbyt intensywna, na dodatek po ogrzaniu pojawia się nieduża ilość diacetylu i rozpuszczalnika (nie na tyle duża, żeby przeszkadzała, ale z drugiej strony nic dobrego do piwa nie wnosi). Jest to raczej średnio pachnące AIPA (są gorsze, ale jest też sporo lepszych).

W smaku mamy średnią pełnię i średnią goryczkę (lekko ściągającą, ale też w sposób nieprzeszkadzający). Mamy całkiem przyjemne nuty żywiczne, cytrusowe, sosnowe, a także lekko korzenne i tytoniowe. I po raz kolejny minus głównie za niezbyt wysoką intensywność tych aromatów. Po ogrzaniu wychodzi lekka woń alkoholu. Piwo pije się całkiem przyjemne, ale ciągle ma się wrażenie, że wszystkiego jest tutaj za mało.

Podsumowując, jak się popatrzy na recenzję to ciągle się przewija wyraz "średnie" odmieniany na wszelkie możliwe sposoby. Piwo nie jest złe, nie ma jakichś większych wad, pije je się całkiem sprawnie, ale ciągle z tyłu głowy kołaczy się "to już było". Po prostu brakuje tego osławionego efektu "wow".

Ocena końcowa: 7,5/10

poniedziałek, 16 lutego 2015

Raduga, Sunset Blvd

0 komentarze

Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 16%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 7,70 zł / 0,5 l [Czarodziejka Gorzałka]

Uwagi: Rye India Red Ale, czyli powinno być ciemniej niż w typowym IPA i z dodatkiem żyta (które w większości piw mocno chmielonych nie wnosi za dużo). Po przelaniu do pokala otrzymujemy ładny, rubinowy trunek. Piana koloru beżowego jest kremowa, średnio obfita, lekko oblepiająca i utrzymująca się na powierzchni. Wysycenie dwutlenkiem węgla trochę poniżej średniej i pasuje tutaj całkiem nieźle.

W zapachu mamy z jednej strony typowe dla IPA w amerykańskim stylu nuty chmielowe, żywiczne, sosnowe i w mniejszym stopniu cytrusowe. Z drugiej pojawia się sporo karmelowości i niewielki diacetyl, który jednak nie przeszkadza. Piwo pachnie całkiem nieźle, ale mogłoby być bardziej intensywne w tym aspekcie.

W smaku mamy średnią pełnię, która jest kontrowana średniej wielkości goryczką (lekko cierpką i zalegającą, ale dla mnie jest to poziome daleko przed odrzucającym). W aromacie dominują żywica i sosna, w mniejszym stopniu cytrusy i nuty korzenne. Pojawia się też sporo karmelowych posmaków. Całość jest całkiem smaczna, ale jak dla mnie piwo mogłoby być trochę bardziej wytrawne i bardziej rześkie. Tego co wnosi żyto w tym piwie nie udało mi się ustalić, jeśli coś daje to raczej w homeopatycznych ilościach.

Podsumowując, piwo dobre, ale kilka drobnych zmian w recepturze mogłoby by jeszcze podbić jego ocenę (bo widzę tutaj potencjał - pomimo tego, że nie przepadam za karmelowymi IPA to tutaj się to bardzo dobrze sprawdziło).

Ocena końcowa: 8/10

niedziela, 15 lutego 2015

Olimp, Persefona

0 komentarze

Alkohol: 5%
Ekstrakt: 13%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 7,40 zł / 0,5 l [Czarodziejka Gorzałka]

Uwagi: American Pale Ale z Olimpu. Po przelaniu do pokala otrzymujemy złoty, opalizujący i całkiem ładnie się prezentujący trunek. Piana w kolorze kremowym jest średnio obfita, opada w przeciętnym tempie i lekko oblepia ścianki. Na plus, że całkiem nieźle się utrzymuje na powierzchni. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu mamy zdecydowanie chmielowy aromat, nie jest on może jakoś zbytnio intensywny (takie poziomy średnie dla tego stylu), ale bardzo przyjemny, żywiczny, sosnowy i cytrusowy. Nie ma tutaj żadnych większych wad sensorycznych i jest to po prostu bardzo dobrze (ale nie wybitnie) pachnące APA.

W smaku znów dominują nuty chmielowe, sosnowe, żywiczne, cytrusowe, a także lekko tytoniowe i ziemiste. Całość jest średnio pełna, z średniej wielkości goryczką chmielową. Pomimo tego, że nie jest aż tak wytrawne jak potrafią być niektóre APA to jednak jest dosyć płaskie w smaku (mało się tutaj dzieje). Nie ma tu większych wad, ale ciężko pochwalić je za coś i powiedzieć, że w tym aspekcie wybija się ponad wiele innych piw tego typu.

Podsumowując, jest to bardzo poprawne, dosyć grzeczne piwo, które zdecydowanie można polecić początkującym hop-head'om. Wyjadacze nie znajdą tutaj niczego co by ich zachwyciło.

Ocena końcowa: 7,5/10

sobota, 14 lutego 2015

Pracownia Piwa, Dori II

0 komentarze

Alkohol: 6%
Ekstrakt: 15%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: 8,50 zł / 0,5 l [Czarodziejka Gorzałka]

Uwagi: Po przelaniu pokala otrzymujemy złoty, mętny trunek (trochę jaśniejszy niż wyszedł na fotce). Piana jest średnio obfita, opada w przeciętnym tempie i lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu mamy nuty typowe dla piw belgijskich, są fenole (goździki i nuty korzenne), jest też trochę owoców (głównie czerwonych). Pojawia się też niezbyt lubiany przeze mnie zbożowo-brzeczkowy aromat, a także nieduża (ale wyczuwalna) ilość octanu etylu (rozpuszczalnik/lakier do paznokci). Całość jest średnio intensywna i bardzo przeciętna.

W smaku mamy dosyć sporą pełnię, która przy niskiej goryczce powoduje, że piwo ma dosyć słodki charakter. Mamy tutaj owoce (głównie brzoskwinie) i fenole (goździki, korzenne i pieprzne aromaty), pojawia się też lekko apteczna nuta. Znów mamy również z brzeczkowym posmakiem, który nie pasuje mi tutaj zupełnie i sprawia, że piwo smakuje jak wyrób początkującego piwowara domowego.

Podsumowując, jest to jedno ze słabszych piw, które zostały uwarzone przez Pracownię Piwa (usprawiedliwieniem nie jest nawet to, że nie była to ich receptura). Gdyby takie piwo uwarzył inny browar może bym się tak nie czepiał, ale od tego browaru wymagam dużo więcej (bo ciągle uważam Pracownię Piwa za najlepszy polski browar).

Ocena końcowa: 6-/10

czwartek, 12 lutego 2015

Szałpiw, Duke of Flanders

0 komentarze

Alkohol: 7%
Ekstrakt: 16%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: [1/10] (za pleśń na korku)

Cena: ~30 zł / 0,375 l

Uwagi: Duke of Flanders to drugie piwo w stylu Flanders Red Ale po Chateau z Artezana (których były 2 edycje). Na początek wielki minus za pleśń na korku - na szczęście pleśń pojawiła się wyłącznie w zewnętrznej części korka, ale i tak wyglądało to mało apetycznie i mało profesjonalnie (w przyszłych piwach warto pomyśleć o lepszych jakościowo korkach).

Wracając do samej recenzji, po przelaniu do pokala otrzymujemy czerwono-miedziany (jaśniejszy niż na zdjęciu), dosyć klarowny trunek. Piana w kolorze beżowym jest średnio obfita, ale dosyć szybko opada do obręczy i tylko lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności, jednak do tego stylu całkiem nieźle pasuje.

W zapachu mamy sporo nut owocowych, winnych i w mniejszym stopniu kwaśnych i funky (dzikich). Całość sprawia dosyć rześkie wrażenie i powoduje, że chce się wziąć pierwszy łyk. Brakuje mi trochę większej intensywności i trochę więcej wild/funky w tym aromacie. Na plus nieźle ukryty alkohol.

W smaku mamy dosyć wytrawne, średnio kwaśne i lekko dzikie piwo. Goryczka jest niezbyt duża, ale delikatnie cierpka. Pojawiają się tutaj piwniczne (trochę w stylu anizolowych) nuty, które mieszając się z aromatami winnymi i czerwonych owoców tworzą całkiem niezłą mieszankę. Piwo lekko grzeje w przełyku, ale woń alkoholu jest na tyle dobrze ukryta, że jest to bardzo przyjemne grzanie. Mimo, że mamy tutaj 7% alkoholu to piwo się pije całkiem sprawnie (głównie dzięki małej ilości słodyczy i kwaskowatości).

Podsumowując, jest to całkiem udane piwo w mało popularnym na naszym rynku stylu, trochę słabsze niż drugie podejście Artezana do flandersa, ale i tak warte spróbowania (chociaż zapewne teraz poza kilkoma butelkami zachomikowanymi przez niektórych w piwnicach jest nie do dostania). Jedynie wielki minus za wspomniany na początku wpisu korek.

Ocena końcowa: 8-/10

wtorek, 10 lutego 2015

Chmielogród, Foszasty Olbrzym

0 komentarze

Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: 14%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: 7,80 zł / 0,5 l [Czarodziejka Gorzałka]

Uwagi: American IPA z serii Chmielogród. Na początek na pewno duży plus za etykietę (jak i inne z tej serii). Popracowałbym tylko nad jakością papieru i prostym naklejaniem, bo aż szkoda, że takie niuanse psują lekko samą grafikę (etykieta w wersji elektronicznej wygląda lepiej niż na butelce, w realu).

Po przelaniu do szklanki otrzymujemy złoty, opalizujący trunek. Piana jest średnio obfita, puszysta i zbita, jednak nie oblepia ścianek i dosyć szybko zaczyna się redukować. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie intensywności - mogłoby być delikatnie wyższe.

W zapachu od początku wiadomo, że mamy do czynienia z AIPA, dominują tutaj nuty chmielowe, cytrusowe, sosnowe i owoców tropikalnych. Całość jest średnio intensywna i bardzo przyjemna, pomimo tego, że gdzieś tam w oddali kołacze delikatny diacetyl. Lekkie zgrzyty pojawiają się po ogrzaniu - wychodzi woń alkoholu i lekko rozpuszczalnikowa nuta.

W smaku mamy średnią pełnię i sporą goryczkę, która jest trochę zalegająca i ściągająca (mi to niezbyt przeszkadza, ale jeśli ktoś preferuje wyłącznie krótką goryczkę to tutaj nie ma czego szukać). Piwo jest średnio pełne, lekko alkoholowe (trochę za dużo tego alkoholu w zapachu i smaku jak na 14 stopni Plato) i zdecydowanie chmielowe (cytrusy, owoce tropikalne, nuty sosnowe i trawiaste). Pojawia się też diacetyl, który jednak jest niewielki i nie przeszkadza, a nawet nadaje trochę biszkoptowo-słodowej pełni. Piwo pije się przyjemnie dopóki się zbytnio nie nagrzeje (wyższa temperatura zdecydowanie nie służy temu piwu).

Podsumowując, samo chmielenie na aromat było świetne (dokładnie te nuty, które lubię), ale inne aspekty psują całkowity obraz piwa. Przez to Foszasty Olbrzym ląduje gdzieś w środku stawki "polskie AIPA".

Ocena końcowa: 7,5/10

piątek, 6 lutego 2015

Pracownia Piwa, Smoked Cracow Ho Ho Ho

0 komentarze

Alkohol: 2,4%
Ekstrakt: 7,7%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: 7,50 zł / 0,5 l [Czarodziejka Gorzałka]

Uwagi: Wersja świąteczna grodziskiego z Pracowni Piwa (stylu, który najlepiej sprawdza się w upalne dni ;)). Po przelaniu do pokala otrzymujemy słomkowy, lekko mętny trunek. Piana jest niezbyt obfita, ale utrzymuje się na powierzchni i lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu mamy typowe dla tego stylu, niezbyt intensywne nuty wędzone, które jednak miksowane są z odrobiną suszonej/wędzonej śliwki i rodzynek. Pojawia się też niewielki diacetyl (typowo maślany, ale nie przeszkadza). Całość jest poprawna, ale brakuje mi tutaj intensywności.

W smaku jest bardzo podobnie, jest niewielka wędzonka, są suszone owoce (śliwka, rodzynki) i mało się dzieje. Piwo jest wytrawne, a nawet wodniste, pije je się przyjemne, ale nie ma tutaj co liczyć na jakiekolwiek większe doznania degustacyjne.

Podsumowując, wersja "Ho Ho Ho" trzyma poziom swoich braci, czyli jest poprawnie, ale poza tym mało się dzieje.

Ocena końcowa: 7/10

środa, 4 lutego 2015

Bednary, Kwerulant

0 komentarze

Alkohol: 4,6%
Ekstrakt: 12,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 6 zł / 0,25 l [Hopsters]

Uwagi: Pale Ale w klasycznym, angielskim stylu, gdzie użyto chmielów English Golding i Fuggles. Nie jestem wielkim fanem tego typu piw, bo najzwyczajniej w świecie są nudne. Ale nie przesądzając. Otrzymany trunek jest koloru bursztynowego, jest dodatkowo opalizujący. Piana średnio obfita, opada w przeciętnym tempie, lekko oblepia ścianki i utrzymuje się na powierzchni. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności, ale dosyć dobrze oddaje ten wyspiarski styl.

W zapachu dominują niezbyt przyjemne nuty zbożowe, które są tylko lekko kontrowane przez niedużą ilość aromatu chmielowego (żywiczno-ziołowego), a także odrobinę karmelu i czekolady. Całość jest niezbyt intensywna i dosyć płaska w aromacie.

W smaku mamy średnio wytrawny trunek (aczkolwiek parametry mogłyby wskazywać, że dostaniemy dosyć słodki ulepek), niestety z niewielką goryczką i znów dominującą nutą zbożową. Chmielu po raz kolejny jest niewiele i znów pod postacią żywiczną i w mniejszym stopniu ziołową.

Piwo zasadniczo nie jest złe (może poza tym nieprzyjemnym zbożowym posmakiem), ale nie ma tutaj niczego za co można by pochwalić. Można się czepiać, że amerykański chmiel jest wszędzie dodawany na potęgę, ale klasyczne próby jak dzisiaj opisywana często pokazują, że takie Simcoe, Amarillo czy Citra może jednak nie są wyłącznie "chwilową moda", a czymś co wzbogaca produkt końcowy.

Ocena końcowa: 6,5/10

wtorek, 3 lutego 2015

Artezan, Za Pięć Dwunasta

0 komentarze

Alkohol: 6%
Ekstrakt: 15%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 6 zł / 0,25 l [Hopsters]

Uwagi: American India Pale Ale z Artezana. Otrzymany trunek jest jasnozłotego, a nawet ciemno słomkowego koloru, jest dosyć mętny (prawie jak witbier). Piana jest obfita, ładnie oblepia ścianki i utrzymuje się całkiem nieźle na powierzchni. Wysycenie dwutlenkiem węgla nie jest zbyt wysokie, mogłoby być trochę wyższe, dzięki czemu pijalność jeszcze bardziej by wzrosła.

W zapachu dominują typowe dla AIPA nuty chmielowe, głównie cytrusowe i sosnowe, a w mniejszym stopniu korzenne. Całość jest bardzo przyjemna, dosyć intensywna i chyba jedyna rzecz, do której można się przyczepić, że przydałoby się jeszcze w całym tym bukiecie trochę chociaż owoców tropikalnych.

W smaku jest bardzo podobnie, znów sporo chmielu, cytrusów, sosnowych i świerkowych nut. Do tego dochodzi całkiem przyjemny biszkoptowy posmak, który nadaje pełni (mimo, że piwo jest dosyć wytrawne). Goryczka jest spora (mimo, że dodana po raz pierwszy dopiero na 10 minut przed końcem gotowania) i dzięki temu wytrawnemu charakterowi całość jest bardzo pijalna i pomimo 6% alkoholu sprawia wrażenie mocno sesyjne.

Piwo jest dosyć ciekawe, bo jak się pojedyncze elementy rozłoży na czynniki pierwsze to jest dobrze, ale nie genialnie - ale jak się to połączy to powstaje naprawdę bardzo dobre piwo. Zdecydowanie polecam i mam nadzieję, że zostanie jeszcze uwarzone.

Ocena końcowa: 8,5/10

niedziela, 1 lutego 2015

Artezan, Mango

0 komentarze

Alkohol: 4%
Ekstrakt: 9%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [6/10]
Piana: [3/10]
Zapach: [4/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 6 zł / 0,25 l [Hopsters]

Uwagi: Lekkie APA (lekkie, czyli z ekstraktem do 10 stopni Plato) to spora nisza, która nie została zagospodarowana na rodzimym rynku, dlatego cieszy, że Artezan idzie również w tą stronę.

Otrzymany trunek jest mętny, słomkowego koloru i bardziej przypomina witbiera, aniżeli American Pale Ale. Piana jest mizerna, nie oblepia ścianek i po chwili znika całkiem. Wysycenie dwutlenkiem węgla na poziomie raczej wyspiarskich mildów czy bitterów, nie pasuje mi to tutaj zupełnie. Spodziewałbym się raczej dosyć wysokiego wysycenia, które będzie gasić pragnienie.

W zapachu od początku uderza mocny i niezbyt przyjemny aromat siarkowy, który w połączeniu z nutami białych owoców, mango stwarza mieszankę, która pachnie jak zepsute owoce. Po ogrzaniu pojawia się na dodatek lekko wymiotny aromat, który dopełnia czarę goryczy. Jest to chyba najsłabiej pachnące piwo z tego browaru jakie próbowałem (a było już tego trochę).

W smaku znów sporo siarki, zepsute owoce (białe, mango). Dodatkowo spora wodnistość, lekka goryczka i trochę nut słodowych. Całość smakuje trochę lepiej niż pachnie, ale nadal nie są to wyżyny piwnego rzemiosła.

Podsumowując, pomysł na piwo był świetny jak dla mnie, wykonanie ewidentnie nie. Coś tutaj konkretnie nie poszło, mam nadzieję, że to jednorazowa wpadka browaru, który cenię (pite chwilę później Za Pięć Dwunasta uratowało honor Artezana tamtego wieczoru, recenzja wkrótce :)).

Ocena końcowa: 6-/10