środa, 22 czerwca 2016

Birbant, Blame Canada


Alkohol: 8%
Ekstrakt: 19,1%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [1/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 8,90 zł / 0,33 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Foreign Extra Stout z dodatkiem płatków dębowych i syropu klonowego. Po przelaniu do pokala otrzymujemy czarny trunek i zero piany. W tym drugim aspekcie jest po prostu beznadziejnie. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim, ale pasującym do stylu poziomie intensywności.

W zapachu mamy sporo gorzkiej czekolady, do tego orzechy laskowe, trochę karmelu i nut dębowych. Całość jest intensywna, przyjemna i po prostu może się podobać. Nie doszukałem się tylko syropu klonowego.

W smaku piwo jest słodkie, w taki nawet słodzikowy sposób - głównie przez fakt, że nie jest gęste, a raczej półwytrawne w odczuciu w ustach. Na dodatek niska goryczka powoduje, że słodycz wydaje się jeszcze większa niż jest w rzeczywistości. Jest też trochę kwaskowatości od słodów palonych, a do tego sporo czekolady, trochę orzechów laskowych i posmaku w stylu wafelka Princessa orzechowa. Gdzieś tam w oddali kołacz trochę dębowych i waniliowych nut, ale zdecydowanie nie grają pierwszych skrzypiec. Syropu klonowego znów nie stwierdzono. Piwo jest całkiem nieźle pijalne (jak już się człowiek przyzwyczai do słodyczy) i ogólnie przyjemne w odbiorze.

Podsumowując, mogliśmy dostać piwo wybitne, ale przez słodycz i brak goryczki wyszło co najwyżej bardzo dobre. Bo jednak aromat jest świetny, a piwo sprawia przyjemność podczas picia.

Ocena końcowa: 8/10

1 komentarze: