Lista ocenionych piw

czwartek, 13 listopada 2014

Evil Twin, Yang

0 komentarze

Alkohol: 10%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Dania

Kolor: [8/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 18 zł / 0,355 l [Festiwal Birofilia 2014 w Żywcu]

Uwagi: Imperial IPA (i to w potężnym wydaniu - 10% alkoholu w małej butelce) z browaru kontraktowego Evil Twin. Po przelaniu do pokala otrzymujemy jasno bursztynowy, opalizujący z niezbyt ładną zawiesiną trunek. Piana jest mizerna, szybko opada do niewielkiej obręczy i nie oblepia ścianek. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności, która w przypadku tego piwa jakoś zbytnio nie przeszkadza.

W zapachu dominują głównie aromaty chmielowe, owoców tropikalnych, żywiczne, sosnowe, przypominające raczej nalewkę chmielową niż lżejsze IPA czy APA. Całość jest całkiem przyjemna (plus za nieźle ukryty alkohol), ale mało intensywna. Nie ma tego uderzenia aromatem chmielowym, jakiego się spodziewam po tego typu piwach.

W smaku mamy sporą pełnię, która jest kontrowana sporą goryczką (która po ogrzaniu nabiera alkoholowego charakteru), która jednak jest trochę łodygowa. Mamy tutaj trochę owoców tropikalnych, nut korzennych, ziołowych, żywicznych i sosnowych. Całość jest średnio pijalna, raczej degustacyjna. Grzeje dosyć konkretnie w przełyku i o ile na początku alkohol wydaje się świetnie ukryty, tak po ogrzaniu alkohol się pojawia i staje się coraz bardziej męczący.

Podsumowując, jest to dobre piwo, ale nie genialne. Myślę, że gdyby zmniejszyć jego ekstraktywność i dodać trochę więcej chmielu na aromat piwo mogłoby sporo zyskać. Do słabszego brata (Falco) daleko mu.

Ocena końcowa: 8/10

środa, 12 listopada 2014

Anchor, BigLeaf Maple Autumn Red

0 komentarze

Alkohol: 6%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Stany Zjednoczone

Kolor: [8/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 12 zł / 0,355 l [Festiwal Birofilia 2014 w Żywcu]

Uwagi: American Amber Ale od najstarszego rzemieślniczego browaru z USA. Po przelaniu do pokala otrzymujemy miedziany, delikatnie opalizujący trunek. Piana koloru kremowego jest spora, ładnie się prezentuje, powoli opada, mocno oblepia i utrzymuje się na powierzchni do samego końca. Wysycenie dwutlenkiem węgla nie jest zbyt wysokie, ale jakoś mocno nie przeszkadza.

W zapachu mamy sporo nut przypieczonej skórki od chleba (melanoidyny), sporo utlenienia (mokry karton, miód). Pojawia się również lekko chmielowy aromat (trochę jak suchy granulat czarnej herbaty i żywicy). Po ogrzaniu mamy również niedużą ilość diacetylu, który trochę przeszkadza. Całość jest bardzo przeciętna i ciężko tutaj cokolwiek pochwalić.

W smaku znów mamy sporo utlenienia i znów pojawia się sporo nut melanoidynowych. Do tego dochodzi diacetyl, który idzie w kierunku toffi, a nawet lekko karmelu. Mamy tutaj trochę aromatów chmielowych, żywicznych i tytoniowych. Całość ma średnio pełny charakter, z delikatną słodyczą i niską, ale nieprzyjemną i łodygową goryczką. Piwo pije się przeciętnie, brakuje mi tutaj rześkości i lepiej uładzonej goryczki.

Podsumowując, jest to lekki zawód z kalifornijskiego browaru, który stawia pod znakiem zapytania moją chęć zakupu i spróbowania uwarzonego jakiś czas przez Anchor piwa w stylu India Pale Ale (tak, tak... taki leciwy browar, ojciec piwnej rewolucji w USA, a jeszcze do niedawna nie miał w swoim portfolio IPA).

Ocena końcowa: 6,5/10

wtorek, 11 listopada 2014

Wąsosz, Polka Pils

0 komentarze

Alkohol: 4,1%
Ekstrakt: 9%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [5/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [7/10]
Opakowanie: [3/10]

Cena: 3,99 zł / 0,5 l [Piwa Świata]

Uwagi: Lekkich lagerów u nas się prawie nie warzy i dlatego cieszy jakakolwiek inicjatywa, która stworzy owego rodzaju trunek.

Po przelaniu do kufla otrzymujemy jasno złoty trunek z brzydką zawiesiną. Piana jest średnio obfita, szybko opada do niewielkiego kożucha i lekko oblepia ścianki. Wysycenie na dosyć wysokim (może nawet lekko za wysokim) poziomie intensywności.

W zapachu uderza dosyć intensywny aromat siarkowy, który jednak dosyć szybko znika (nos się szybko przyzwyczaja do siarki). Po tym pojawiają się nuty zbożowe, słodowe, lekkie utlenienie (mokry karton) i nieduża, ale wyczuwalna ilość aromatu chmielowego.

W smaku znów jest dosyć sporo nut siarkowych (takich czystych, zapałczanych), piwo jest zdecydowanie wytrawne, nawet można powiedzieć, że wodniste. Mamy tutaj średniej wielkości, przyjemną goryczkę, trochę słodowości typowej dla słodu pilzneńskiego i niewielkie utlenienie. Piwo pije się przyjemnie, ale do najlepszych czeskich lekki lagerów trochę mu brakuje.

Podsumowując, jest to kierunek w dobrą stronę, ale trzeba jeszcze trochę popracować nad wykonaniem.

Ocena końcowa: 6,5/10

poniedziałek, 10 listopada 2014

Tiger

1 komentarze

Alkohol: 5%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Singapur

Kolor: [6/10]
Piana: [2/10]
Zapach: [4/10]
Smak: [4/10]
Nasycenie: [8/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 2,99 zł / 0,33 l [Lidl]

Uwagi: Piwo oryginalnie pochodzące z Singapuru, a warzone (zapewne z uwagi na koszty) w Tajlandii.

Po przelaniu do szklanki otrzymujemy słomkowy, w pełni klarowny trunek. Piana jest mizerna i po chwili już jej nie ma. Nie ma też co marzyć o tym, żeby oblepiała ścianki. Wysycenie jest wysokie, męczące i piekące w język.

W zapachu mamy trochę nut słodowych i trochę utlenienia (mokry karton). Jednak oba aromaty są minimalnie intensywne, piwo niemal dosłownie pachnie jak woda.

W smaku mamy sporą wodnistość, niemal zerową goryczkę, trochę nut słodowych i ryżowych, a także lekki mokry karton. Znów się tutaj nic nie dzieje.

Podsumowując, bardzo słaby lager, którego chyba jedynym plusem jest fakt, że nie jest popsuty, przez co bez większych problemów można go wypić (serio, wylewacie takie piwa? wodę z kranu też wylewacie? ;)).

Ocena końcowa: 4-/10

piątek, 7 listopada 2014

Cerna Hora, Kvasar s medem

0 komentarze

Alkohol: 5,7%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Czechy

Kolor: [7/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [5/10]
Smak: [5/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 2,49 zł / 0,5 l [Lidl]

Uwagi: Piwo miodowe to nie do końca moja bajka, ale jak któregoś razu będąc w Lidlu zobaczyłem kilka czeskich piw, których nie piłem to wszystkie po jednej sztuce poleciały do wózka, a skoro już się znalazł taki miodowy wynalazek, to "trzeba było" go zdegustować.

Po przelaniu do pokala otrzymujemy złoty, opalizujący trunek, w którym widać odrobinę jakiejś zawiesiny (aczkolwiek piwo jest niefiltrowane, więc nie uważam tego za żaden błąd). Po przelaniu do pokala otrzymujemy dosyć sporą pianę, która jednak szybko opada i nie prezentuje się zbyt pięknie. Wysycenie dwutlenkiem węgla delikatnie poniżej średniej, co nawet cieszy bo nie ma tego nieprzyjemnego pieczenia w język.

W zapachu oczywiście dominuje miód, aczkolwiek pojawia się też aromat utlenienia, który tworzy taką miodowo-kartonową mieszankę. Całość ma dosyć słodki charakter. Nie jest to mój styl, ale też nie jest strasznie źle.

W smaku znów dominuje miód, znów pojawia się utlenienie (mokry karton). Całość jest lekko słodka (na szczęście jednak nie jest przesłodzona jak niektóre polskie miodowe lagery). Pojawia się również lekko metaliczny posmak, który jednak nie jest na tyle duży, żeby mógł fanom miodowych piw przeszkadzać.

Podsumowując, jest to poprawny przedstawiciel miodowych lagerów, nie za słodki, ale z jakimiś tam niedużymi wadami. Niczym nie zachwyca i po wypiciu niespełna połowy szybko oddaję go mojej drugiej połówce (która nomen omen też już ma coraz większą awersję do aromatyzowanych lagerów, a potrafi w końcu wypić IPA, RIS czy Rauchbiera :)).

Ocena końcowa: 5/10

czwartek, 6 listopada 2014

Mikkeller, Beer Geek Vanilla Shake

0 komentarze

Alkohol: 13%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Dania

Kolor: [10/10]
Piana: [3/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [1/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: 24 zł / 0,33 l [Festiwal Birofilia 2014 w Żywcu]

Uwagi: Skoro dzisiaj jest International Stout Day to musi pojawić się recenzja jakiegoś konkretnego stoutu, wybór padł na Beer Geek Vanilla Shake, mocarnego RIS'a z dodatkiem wanilii z duńskiego Mikkellera.

Po przelaniu do pokala otrzymujemy czarny jak smoła trunek. Piana jest w kolorze cappuccino, nie jest zbyt obfita i szybko opada do niewielkiej obręczy. Wysycenie dwutlenkiem węgla jest niemalże zerowe, jednak przy tego typu piwie nie przeszkadza to zbytnio.

W zapachu dominuje aromat gorzkiej czekolady, który jest bardzo przyjemny. Do tego dochodzą nuty kawowe, a także utlenienia - ale takiego szlachetnego, tj. owoców leśnych, suszonej śliwki, rodzynek i porto. Całości dopełnia delikatny aromat waniliowy. Pojawia się również alkohol, ale jest bardzo przyjemny i ułożony. Chyba jedyny zarzut jaki można mieć i co powoduje, że piwo nie dostaje maksymalnej możliwej oceny to intensywność aromatu, która jest średnia w kierunku średnio-wysokiej, mogłaby być jednak jeszcze wyższa.

W smaku znów dominuje gorzka czekolada, która jest świetnie zmieszana z rodzynkami, owocami leśnymi i porto. Piwo jest nad wyraz gęste, wręcz oleiste, dosyć słodkie, ale kontrowane przez dosyć sporą goryczkę, dzięki czemu nie ma się uczucia przesłodzenia (piwo w żadnym wypadku nie mdłe). Brakuje mi tutaj jednak aromatów waniliowych, których się spodziewałem po tym piwie. Nie zmienia to faktu, że piwo jest świetnie ułożone i pomimo tego, że jest na wskroś degustacyjne to pije je się przyjemnie.

Podsumowując, jest to genialne piwo, które ma jednak kilka wad (intensywność aromatów i mało nut waniliowych). Gdyby to poprawić powstałby RIS idealny. Nie zmienia to faktu, że zdecydowanie polecam.

Ocena końcowa: 9-/10

środa, 5 listopada 2014

AleBrowar, Single Hop HBC 342

0 komentarze

Alkohol: 5,8%
Ekstrakt: 14%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 7,60 zł / 0,5 l [Piwny Stan]

Uwagi: American IPA chmielone eksperymentalnym chmielem o nazwie kodowej HBC 342 to jeden z 2 wydanych jakiś czas temu single hopów od AleBrowaru, gdzie trafiły nowe chmiele, niemające jeszcze nazwy. Fajnie, że powoli doganiamy USA i Europę Zachodnią

Po przelaniu do pokala otrzymujemy złoty, opalizujący trunek. Piana jest średnio obfita, powoli opada, lekko oblepia ścianki i utrzymuje się na powierzchni. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności i pasuje tutaj całkiem dobrze.

W zapachu mamy średnio intensywnej intensywności aromaty chmielowe (trochę w stylu europejskich pilsów wymieszanych z nutami sosnowymi i owoców tropikalnych). Całość jest przyjemna, ale zdecydowanie brakuje tutaj intensywności. Na minus fakt, że po ogrzaniu pojawiają się nuty alkoholowe.

W smaku mamy średnio wytrawny charakter i średniej wielkości goryczkę, która jednak jest dosyć zalegająca i taninowa. Dominują tutaj nuty korzenne, przyprawowe, ziemiste i tytoniowe. Po ogrzaniu pojawia się woń alkoholu, a całość trochę męczy.

Podsumowując, piwo nie zachwyca, ale też nie ma jakichś większych wad sensorycznych. Trochę męczy ta ściągająca goryczka. Jako piwo nie jest źle, jako IPA jest przeciętnie. Również sam chmiel nie pokazał czegokolwiek co mogłoby spowodować, że je zapamiętam i szukałbym kolejnego piwa, gdzie go użyto.

Ocena końcowa: 7-/10

wtorek, 4 listopada 2014

Jever, Pilsener

1 komentarze

Alkohol: 4,9%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Niemcy

Kolor: [7/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: paczka od Lidla

Uwagi: Legendarny niemiecki lager będący czymś dla niemieckiego piwowarstwa czym dla czeskiego jest Pilsner Urquell. Po przelaniu do kufla otrzymujemy słomkowy, klarowny trunek (jest typowa barwa dla niemieckich pilsów). Piana jest średnio obfita, ale ma brzydkie pęcherzyki i szybko opada, tylko lekko oblepiając ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu mamy nuty chmielowe, siarkowe i niezbyt intensywny aromat chmielowy (bardzo klasyczny, taki lupulinowy). Jest poprawnie, ale nic poza to. Piłem już kilka polskich lagerów chmielonych chmielem z USA, które biją na głowę tą klasykę (np. jasne lagery z Widawy i Hausta).

W smaku piwo jest dosyć wytrawne, nawet lekko wodniste z średniej wielkości goryczką, która jest zdecydowanie wyczuwalna i lekko ściągająca. Do tego dochodzą nuty słodowe, brakuje jednak aromatu chmielowego. Pojawia się również niewielki metaliczny posmak. Piwo pije się przyjemnie, ale ciężko doszukać się tutaj czegokolwiek, co mogłoby spowodować, że zapamiętałbym je na dłużej.

Podsumowując, dobry, ale nie wybitny pils, którego największym plusem jest spora goryczka, która wraz z wytrawnym charakterem powoduje, że piwo jest rześkie i pije je się przyjemnie.

Ocena końcowa: 7-/10

poniedziałek, 3 listopada 2014

Hoppin Frog, Hopped-Up Goose Juice Rye IPA

0 komentarze

Alkohol: 7%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Stany Zjednoczone

Kolor: [8/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: 40 zł / 0,65 l [Festiwal Birofilia 2014 w Żywcu]

Uwagi: Żytnie IPA z amerykańskiego browaru Hoppin Frog. Po przelaniu do pokala otrzymujemy bursztynowy, klarowny trunek, który prezentuje się naprawdę ładnie. Piana jest spora, opada w przeciętnym tempie, lekko oblepia i utrzymuje się na powierzchni do samego końca. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie intensywności i mogłoby jednak być trochę wyższe.

W zapachu dominują oczywiście nuty chmielowe, głównie żywiczne, sosnowe i owoców tropikalnych. Pojawia się również niewielkie utlenienie (mokry karton). Całość jest całkiem przyjemna, ale brakuje mi tutaj intensywności (po IPA wymagam więcej). Na minus również fakt, że ciężko powiedzieć, aby dodatek żyta wnosił cokolwiek do bukietu zapachowego.

W smaku mamy dosyć sporą pełnię (bardziej w stylu Imperial IPA), która jednak jest kontrowana przez średniej wielkości goryczkę, dzięki czemu całość sprawia wrażenie całkiem nieźle pijalnego. Dopiero po ogrzaniu pojawia się lekka woń alkoholu i całość trochę traci na rześkości. Mamy tutaj oczywiście aromaty chmielowe, głównie żywiczne, korzenne i sosnowe. Pojawia się również utlenienie (mokry karton i aromat suchego granulatu herbacianego). Całość pomimo tych kilku minusów jest całkiem smaczna, jednak brakuje mi tutaj jakiegoś uderzenia, który by powodował, że pamiętałbym je po jakimś czasie.

Podsumowując, jest to smaczne, przyjemne i pijalne IPA, w którym żyta zbytnio nie czuć. Z drugiej strony brakuje tutaj tego czegoś, tego efektu "wow".

Ocena końcowa: 8/10

niedziela, 2 listopada 2014

Evil Twin, Ashtray Heart

0 komentarze

Alkohol: 8,9%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Dania

Kolor: [10/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [5/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 16 zł / 0,355 l [Festiwal Birofilia 2014 w Żywcu]

Uwagi: Piwo, które miało znamiona na arcydzieło (wędzony porter o mocy niemal 9% alkoholu z świetnymi ocenami na ratebeer), a okazało się totalnym niewypałem.

Po przelaniu do pokala otrzymujemy czarny trunek, któremu bliżej do RIS niż porterów. Piana koloru cappuccino jest bardzo duża (za duża), na dodatek szybko się dziurawi i opada. Nie oblepia również w żaden sposób ścianek. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności, ale z uwagi na pianę mogę powiedzieć, że było przegazowane (sporo poszło w pianę, a i tak nasycenie nie było za niskie).

W zapachu z jednej strony mamy przyjemne nuty czekoladowe i kawowe, a także lekko palone, a z drugiej mocny i nieprzyjemny aromat octanu etylu (rozpuszczalnika), a także kwaśność, która może świadczyć o niedużym zakażeniu. Na minus również niemal niewyczuwalna nuta wędzona - w takim piwie wędzonka powinna buchać na pierwszym planie - nawet przed czekoladą i kawą, tutaj jest tylko dodatkiem, którego można nawet nie wyczuć.

W smaku znów mamy czekoladę, kawę i paloność, a także niedużą ilość nut wędzonych. Całość jednak jest przykryta przez sporo nieprzyjemnych nut alkoholowych i rozpuszczalnikowych, a także kwaśność (nie jest może jakoś ogromna, ale psuje całkowity obraz piwa i zdecydowanie nie pasuje do reszty). Piwo nie jest zbyt gęste, jest raczej pół pełne, ale z uwagi na niską goryczkę jest dosyć mdłe i niezbyt pijalne.

Podsumowując, piwo było jak dla mnie lekko zakażone, przez co dostało ocenę jaką dostało, ale nawet bez tego aromat rozpuszczalnikowy (zapewne za wysoka temperatura fermentacji), woń alkoholu i mało wędzoności nie spowodowałyby, abym mógł je polecić komukolwiek. Szkoda, bo liczyłem na dużo po Ashtray Heart.

Ocena końcowa: 5,5/10