poniedziałek, 13 lutego 2017

Madrycki rynek piwa i przegląd hiszpańskiego craftu 1/4

W listopadzie 2016 roku byłem przez kilka dni w Madrycie (w innych celach, więc piwna turystyka była trochę przy okazji). Z jednej strony Hiszpania traktowana jest przez wielu trochę jak Francja i Włochy (błędne myślenie, że to kraje na wskroś winne), nie zmienia to jednak faktu, że można tam dostać dobre piwa, nie jest to taka piwna pustynia jak opisywana jakiś czas temu przeze mnie Bułgaria.

Fabrica Maravillas 
Fabrica Maravillas
Hiszpania kojarzy się w crafcie głównie z browarami Nomada (z Barcelony, Katalonii) i Naparbier (z okolic Pampeluny, czyli Baskowie i te sprawy), w Madrycie zasadniczo warte jakiejkolwiek uwagi są 2 browary, po pierwsze Mad Brewing, którego jednak nie zwiedziłem (znajduje się dosyć daleko od centrum, szkoda mi było marnować czas na transport, wolałem zająć się piwem - ale świetnego przedstawiciela z tego browaru piłem w jednym z pubów craftowych w centrum), po drugie malutki (warzelnia 5 hl, 4 fermentory po 10 hl, w sumie ok 3 do 4 tys litrów piwa miesięcznie) browar w samym centrum miasta Fabrica Maravillas - poniżej będą recenzje dwóch sesyjnych piw z tamtąd.

Fogg Bar

Fog Barr
Jeśli chodzi o multitapy, browary czy jak je zwał to jest ich trochę, takich sensownych można policzyć na palcach jednej ręki, tych które jeszcze ujdą można policzyć na palcach drugiej ręki i całkiem nieźle sprawdzają się oceny tych przybytków na ratebeer. Nie ma co się czarować, mieszkając w Warszawie czy nawet innym dużym mieście z kilkoma porządnymi pubami ciężko zostać oczarowanym tym co pojawia się na kranach (trochę rodzimego rzemiosła, trochę znanego craftu z zachodniej Europy czy USA typu BrewDog, Mikkeller, itd.). Ja skupiłem się wyłącznie na piwach hiszpańskich (z jednym wyjątkiem, a raczej moją pomyłką o nazwie Dios Mio Jalapeno IPA, które okazało się być piwem szkockim, ale o tym przy recenzji więcej napiszę) - nie trafiłem na jakieś ewidentnie złe piwo, ale nie trafiłem też na żadne, które by mnie wyrwało z butów.

Chinaski Lavapies

Chinaski Lavapies

El Pedal
Zakupiłem też 4 butelki, które przywiozłem do Polski. I znów, sklepy specjalistyczne z Madrytu robią jeszcze mniejsze wrażenie niż puby (znów polecam ranking na ratebeer bo dobrze oddaje jakość owych sklepów). Byłem w mniej więcej pięciu takowych i asortyment bardzo podobny, trpchę hiszpańskiego rzemiosła, jakieś 90% zagranicy jaką można dostać w Polsce i może dosłownie kilka browarów z USA, których jakoś nie zauważyłem u nas i w sumie mogłyby być łakomym kąskiem gdyby nie to, że nastawiłem się na Hiszpanię.

The Stuyck Co

Irreale
Podsumowując, Hiszpania dla piwosza z Warszawy (ale i kilku innych miast pokroju Krakowa czy Wrocławia) nie będzie raczej jakimś łakomym kąskiem. Po spróbowaniu kilkunastu różnych piw craftowych śmiem twierdzić, że w Polsce warzymy lepiej. Oferta sklepowo-butelkowa też nie powala. Aha, nie wiem czy miałem pecha, ale w niemal każdym craftowym pubie czy sklepie miałem problem ze znalezieniem jakiegoś pracownika/pijącego piwo z którym mógłbym po angielsku porozmawiać dłużej i najdłuższą pogawędkę przeprowadziłem z jednym beer geekiem u którego amerykańska dziewczyna robiła za tłumacza :)

A poniżej lecimy z pierwszymi czteroma recenzjami piw z tamtej wyprawy.

Fabrica Maravillas, Session IPA



Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Hiszpania

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: brak

Cena: 1,90 € (~9 zł) / 0,2 l [Fabrica Maravillas, Madryt, Hiszpania]

Uwagi: Session IPA z madryckiego małego brewpubu. Otrzymane piwo jest w kolorze złotym, opalizujące. Piana jest całkiem spora, dosyć trwała i ładnie oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu dominują nuty chmielowe, głównie kwiatowe, cytrusowe i białych owoców. Całość ma lekko domowy (w sensie z piwowarstwa domowego) charakter. Smakowo mamy wytrawne i całkiem nieźle pijalne piwo z średniej wielkości goryczką, która jednak trochę zalega. Mamy tutaj nuty chmielowe, białych owoców i sosnowe. Aromat nie jest zbytnio rozbudowany, ale też poza jakością goryczki do czegokolwiek innego się przyczepić.

Podsumowując, dobre, ale wybitne Session IPA.

Ocena końcowa: 7,5/10


Fabrica Maravillas, Stout



Alkohol: 6%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Hiszpania

Kolor: [10/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 2,70 € (~12 zł) / 0,2 l [Fabrica Maravillas, Madryt, Hiszpania]

Uwagi: Kawowy stout o czarnej barwie i beżowej, oblepiającej a także średnio obfitej pianie. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu dominują nuty mlecznej czekolady, do tego trochę kawy i kwaskowatość. Jest średnio intensywnie, przyjemnie, ale mało się tutaj dzieje. Smakowo podobnie, "mało się dzieje" jest chyba najlepszym określeniem dla tego piwa. Znów mamy czekoladę mleczną, odrobinę kawy i kwaskowaty charakter. Ale piwo jest wytrawne i bardzo jednowymiarowe.

Podsumowując, poprawne, do bólu grzeczne piwo. Trochę mało jak na 6% deklarowanego alkoholu (gdyby to było 10 blg i 4,2% alkoholu można by jeszcze jakoś zrozumieć).

Ocena końcowa: 7/10


Zeta Beer, Merengada



Alkohol: 5,2%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Hiszpania

Kolor: [6/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 3,30 € (~15 zł) / 0,236 l [Fogg Bar, Madryt, Hiszpania]

Uwagi: Sour Ale uwarzony przez hiszpański browar Zeta Beer (z Walencji) w kooperacji z również hiszpańskim browarem Sesma Brewing. Piwo w kolorze słomkowym, mętne. Piana jest średnio obfita, trwała i oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu dominuje kwaśność, taka czysta, cytrusowa. Może też lekka dzikość gdzieś tam się pojawia, ale ogólnie piwo jest głównie kwaśne. Szkoda tylko, że nie powala intensywnością. Jest dosyć grzecznie, nie ma co tutaj szukać hard-core'owego kwasiora.

W smaku piwo jest rzeczywiście kwaśne, ale nie jakoś wybitnie. Na plus rześkość i całkiem przyjemna pijalność, ale na minus fakt, że jest to mocno ugrzeczniony Sour Ale, na dodatek ciężko doszukać się tutaj jakiegokolwiek funky czy wild charakteru.

Podsumowując, poprawne, grzeczne piwo. Trochę mało jednak.

Ocena końcowa: 7/10


La Quince, Sweet Dreams



Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Hiszpania

Kolor: [8/10]
Piana: [9/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [3/10]
Opakowanie: brak

Cena: 3,40 € (~15 zł) / 0,2 l [Fogg Bar, Madryt, Hiszpania]

Uwagi: Barley Wine z kontraktowej hiszpańskiej inicjatywy La Quince. Piwo o czerwonej barwie, mocno mętne. Piana świetna, gęsta, drobna, niemal jak z pompy. Lekko różowa, trwała i ładnie oblepiająca ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu piwo jest niezbyt intensywne, trochę karmelowe, trochę estrowe (wiśnie, maliny) i trochę alkoholowe. W smaku od początku czuć alkohol i o ile na początku nie przeszkadza to pod koniec zaczyna już lekko męczyć. Piwo jest pełne ze sporą goryczką chmielowo-alkoholową. Mamy tutaj nuty estrowe (czerwone owoce, wiśnie), karmel, ale ogólnie jak na taką moc to mało się dzieje. Spodziewałbym się zdecydowanie większej feerii aromatów.

Podsumowując, nie jest to złe piwo, ale mało tutaj wszystkiego poza alkoholem, który mógłby być lepiej ukryty.

Ocena końcowa: 7-/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz