niedziela, 10 września 2017

[Relacje] One More Beer Festival 2017

Piwny festiwal z trzema 4,5-godzinnymi sesjami za 490 zł? W Polsce? Brzmiało ryzykownie. Bo o ile na festiwal, gdzie wejściówka kosztuje 10 zł może pójść każdy tak tutaj obawiałem się o ilość chętnych. Dla mnie patrząc na to co miało być lane cena w żadnym wypadku nie była zaporowa. To było 180 piw, sporo zagranicznych, które jak już się pojawią w jakimś multitapie potrafią kosztować po 40-50 zł. Można też próbować kupować je w deskach degustacyjnych, ale to ciągle kosztowo spory wydatek, a jeszcze dochodzi dobranie takiej deski (nie będzie na kranach np. 4 RIS’ów z Omnipollo w tym samym momencie). Finalnie część nie do kupienia w tapie, więc zostaje np. butelka kosztująca ponad 100 zł. Dziwię się tylko, że zdecydowano się na Kraków, a nie na Warszawę (podejrzewam, że część osób zniechęciło widmo podróży na południe Polski).

Nie wszystkim może też odpowiadać idea krótkich sesji, która powoduje, że na pierwszym miejscu jest tutaj piwo (wiele osób pojawia się na festiwalach w Warszawie, Poznaniu czy Wrocławiu żeby spędzić czas ze znajomymi a piwo jest dodatkiem – tutaj piwo gra pierwsze skrzypce). Mi obie formuły pasują i do takiej też nie mam zastrzeżeń.

Inna sprawa, 60 piw na sesję, nawet przy próbkach 50 ml to naprawdę sporo alkoholu (to ekwiwalent ok 10 jasnych pełnych 5% na sesję). W zasadzie niemożliwe (a teraz już wiem, że sporo osób na kranach lało więcej niż miarka, bardziej w okolicach 70-80 ml). Mi z pomocą 2 znajomych i rozlewając próbki na 3 udało się spróbować w sumie 182 piw (i cydrów) na 3 sesjach. Ale wymagało to w zasadzie ciągłego biegania do płuczek i po piwa. Ale takie podejście spowodowało, że spróbowałem wszystkie czego nie piłem, miałem siły na aftera pierwszego dnia (odwiedzone Omerta i Strefa Piwa – btw mam wrażenie, że w Krakowie czas zatrzymał się gdzieś w okolicach 2013 roku – Warszawa piwnie się rozwija, Kraków stoi w miejscu) i ponowne napicie się kilku najlepiej ocenionych piw podczas sesji 3.

Na plus (dla uczestników) była niezbyt wysoka liczba ludzi, dzięki czemu w zasadzie nie było kolejek do jakichkolwiek kranów, żadne piwo nie skończyło się przed spróbowaniem (przynajmniej z mojej perspektywy). Mimo pewnych obaw odnośnie tylko 3 foodtrucków nie było wielkich kolejek po jedzenie.

Dobrym pomysłem było zaproszenie ludzi z browarów zagranicznych – od razu przyjemniej się pije gdy ktoś z browaru opowie nawet ze 3 zdania o nalewanym piwie. Bardzo pozytywne postacie (najbardziej z Duggesa, To Ol i Amagera).

Poziom piw był rzeczywiście wysoki, było kilka słabszych propozycji, ale uśredniając chyba żaden festiwal w Polsce się tak nie prezentuje. Wszystkie oceny z krótkimi opisami znajdziecie na untappd a w tej chwili tylko skrótowo. 

Na plus na pewno RISy z Omnipollo i Dugges (Noa Bourbon BA, Anagram Bourbon BA, Jesus Mud, Speyside Cacao, Magnus Opus, Yummy Rummy, Lorelei) – mimo, że niemal na pewno z sztucznymi dodatkami to jednak efekt finalny jest porywający. Świetny był Oude Kriek z Oud Beersel, genialne wrażenie zrobiły na mnie piwa z Crooked Stave (najbardziej Nightmare on Brett Apple Whiskey i Motif), a także Bourbon BA Oud Bruin z Westbrooka i Sippin Into Darkness w wersji uwarzonej w Hoppin Frogu. 

Z polskich piw jak zawsze na propsie duża ilość torfu (Katastorfa Double Vanilla Beans and Kopi Luwak z Piwnego Podziemia), zachwycił też imperialny porter Bourbon BA z Widawy. Na plus (można powiedzieć, że niespodzianka) to świetne piwa od Trzech Kumpli (ponad 12% Saisonator czy specjalna edycja Pan IPAni) oraz niemal wszystkie od Podgórza.

Inne piwa, które utkwiły mi w pamięci to legendarny już Imperial IPA z The Veil (Fried Fried Chicken Chicken), lekki Orange Velvet IPA z Lerviga, Key Lime Pise Gose z Westbrooka, a także malinowe grodziskie BA z włoskiego browaru Birrificio Italiano.

Rozczarowaniem były legendy polskiego craftu tj. Pinta, AleBrowar, Artezan i szczególnie Pracownia Piwa (po nazwach stylów spodziewałem się wiele, a żaden z 6 piw nie powalił). Pinta ma RISa BA z potencjałem po dłuższym wyleżakowaniu (w tej chwili za mocno alkoholowe). Uśredniając, to jednak zagranica zmiotła polskie propozycje. Inna kwestia, że większość mniej znanych browarów z zagranicy, które pojawiły się na festiwalu jest mniej znana z konkretnego powodu (odstają odrobinę od tych najlepszych).

Czy pojadę na zapowiedzianą już przyszłoroczną edycję? Zdecydowanie tak.

0 komentarze:

Prześlij komentarz