Lista ocenionych piw

poniedziałek, 26 listopada 2012

Namysłów, Pils

1 komentarze


Alkohol: 6%
Ekstrakt: 12%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [4/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 2,89 zł / 0,5 l [Piotr i Paweł]

Uwagi: Po przelaniu do szklanki otrzymujemy złoty (lekko ciemniejszy od typowych dwunastek), w pełni klarowny trunek. Piana mimo, że spora to jednak posiada grube, niezbyt okazałe ziarna. Opada w średnim tempie, jednak po jakimś czasie pozostaje po niej jedynie wspomnienie. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu mamy nuty słodowe i lekką metaliczność, brak tutaj jakichkolwiek aromatów chmielowych. Całość pachnie jak typowa lagerowa koncernówka. Na szczęście trochę lepiej pils z Namysłowa wypada  pod względem smakowym. Goryczka jest średnia (w kierunku niskiej), jednak na tle polskich jasnych pełnych wyróżnia się zdecydowanie. Do tego dochodzi spora baza słodowa (która daje delikatną słodycz, przełamywaną na szczęście goryczką), lekka biszkoptowość i metaliczność. Całość smakuje jednak trochę zbyt koncernowo (z dodatkiem chmielu goryczkowego). Brakuje mi tutaj jednak jakichkolwiek aromatów chmielowych (ziemistych, torfowych).

Podsumowując, jest to rzeczywiście chmielony na goryczkę pils, ale jednak jedynie poprawny i trochę zbyt przypominający wyroby molochów z użyciem HGB. Wypić można, ale w tej cenie idzie dostać jednak smaczniejsze piwa.

Ocena końcowa: 5,5/10

niedziela, 25 listopada 2012

Left Hand, Sawtooth Ale

0 komentarze


Alkohol: 5,3%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Stany Zjednoczone

Kolor: [9/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 12 zł / 0,355 l [I Poznański Festiwal Piwa]

Uwagi: Piwo, które wg ratebeer jest z gatunku ESB, ale z uwagi na chmielenie również amerykańskimi odmianami tej rośliny trochę odbiega od wyspiarskich, klasycznych piw tego typu. Na początku trzeba pochwalić browar za świetne etykiety (również w tym piwie) i lekko zganić za jej krzywe nalepienie (dlatego jeden punkcik z opakowania odjęty).

Po przelaniu do pokala otrzymujemy trunek w kolorze ciemno-złotym, wpadającym w miedziany. Całość jest klarowna i lekko opalizująca, prezentuje się przy tym świetnie. Piana mimo, że mała to dosyć gęsta i zbita, opada bardzo powoli i utrzymuje się niemal do samego końca. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie intensywności i pod tym względem zdecydowanie przypomina wyspiarskie ESB.

Zapach, który się unosi z pokala jest delikatny, niezbyt intensywny, lekko chmielowy (z nutami żywicznymi, ziemistymi i bardzo lekko cytrusowymi). Do tego dochodzą aromaty biszkoptowe, ziołowe, torfowe i lekko alkoholowe (wszystkie na małym poziomie stężenia). Całość jest nieźle zbilansowana, ale brakuje tutaj jakiegoś pazura.

W smaku również jest delikatnie, aksamitnie z niewielką, ale całkiem przyjemną goryczką. Mamy tutaj aromaty torfowe, żywiczne, a także ziemiste i podchodzące pod toffi. Całość jest ekstremalnie sesyjna i pijalna. Dzięki niewielkiemu wysyceniu piwo znika w ekspresowym tempie.

Podsumowując, jest to świetny przykład amerykańskiego podejścia do ESB, które jednak nie niszczy tego jak tego typu piwa powinny smakować. Nie mamy tutaj ekstremalnego chmielenia, ale i tak piwo pije się z niekłamaną przyjemnością. Zdecydowanie polecam.

Ocena końcowa: 8,5/10

sobota, 24 listopada 2012

Kilikia, Dark Beer

2 komentarze


Alkohol: 4,4%
Ekstrakt: 12%

Kraj pochodzenia: Armenia

Kolor: [8/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [4/10]
Smak: [3/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [4/10]

Cena: ~5 zł / 0,5 l [Piwa Świata]

Uwagi: Ciemny lager z Armenii. Po przelaniu do pokala otrzymujemy trunek w kolorze ciemnej, mocnej herbaty, pod światło lekko rubinowy. Całość jest klarowna i sprawia całkiem przyjemne wrażenie. Piana beżowa, średniej w kierunku sporej wielkości, opada dosyć leniwie (jednak jednostajnie), przy okazji lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności, który nie pasuje tutaj do końca (powinno być jednak trochę więcej tego dwutlenku węgla).

W zapachu na pierwszym planie wyczuwalne są nuty przypominające tanie kakao lub tanią dyskontową czekoladę (nie jest to zbyt przyjemny aromat). Do tego dochodzą nuty zbożowe, które przypominają trochę te z słabszych piw browaru Kormoran i lekko słodowe. Całość pachnie mało zachęcająco.

W smaku pierwsze co od razu uderza to kwaśność piwa - Kilikia jest prawie na pewno zepsuta (trochę przypomina w tej kiszonce ciemnego lagera z browaru Antidotum, jednak polski wytwór miał jednak trochę niższe stężenie kwaśności), do tego dochodzi posmak taniego kakao i lekka słodycz. Całość jest po prostu niesmaczna i po połowie butelki ląduje w zlewie.

Podsumowując, nie wiem czy miałem pecha trafić na zepsute piwo, czy jest to poziom typowy dla tej marki, ale na ten moment zdecydowanie przestrzegam przed zakupem Kilikii Dark Beer.

Ocena końcowa: 3/10

piątek, 23 listopada 2012

Singha

0 komentarze


Alkohol: 5%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Tajlandia

Kolor: [6/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [4/10]
Smak: [4/10]
Nasycenie: [7/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 5,69 zł / 0,33 l [Piotr i Paweł]

Uwagi: Najpopularniejszy tajlandzki lager, po którym od początku nie spodziewałem się niczego wielkiego. Po przelaniu do pokala otrzymujemy złoty, bardzo jasny i w pełni klarowny trunek (co przy ekstrakcie 5% może wskazywać na użycie ryżu lub innych surowców niesłodowych). Piana jest mizernej wielkości, opada w szybkim tempie. Po chwili pozostaje po niej wyłącznie wspomnienie (nawet na ściankach nie ma co liczyć na jakikolwiek osad). Wysycenie dwutlenkiem węgla na poziomie powyżej średniej.

Piwo pachnie dosyć intensywnie (jak na jasne lagery), jednak na wskroś koncernowo i wyłącznie słodowo. Nie ma może tutaj żadnych niepokojących nut, ale całość jest po prostu miałka. W smaku dominuje słodowość, z lekkimi nutami biszkoptowymi i metalicznymi. Całość jest niezwykle wodnista i przypomina raczej 3% lagery.

Nie ma się tutaj co rozpisywać, piwo jest po prostu kiepskie (może nie aż na takim poziomie, żeby je wylać, ale o piciu z uśmiechem na twarzy można zapomnieć). Może jak ktoś je pił w Tajlandii na plaży w temperaturze 35 stopni ma inne odczucia, jednak w Polsce jest to trunek nie warty zachodu.

Ocena końcowa: 4/10

czwartek, 22 listopada 2012

Kocour, SUB Nahradnik

0 komentarze


Alkohol: 4,3%
Ekstrakt: 11%

Kraj pochodzenia: Czechy

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: brak

Cena: 12 zł / 0,5 l [Setka Pub]

Uwagi: Piwo uważane za następcę legendarnego i już niewarzonego Catfish Sumecka, będące lekkim, porządnie chmielonym ejlem. Otrzymany trunek jest koloru miedziano-bursztynowego, lekko opalizujący. Piana mimo, że niezbyt obfita to ma drobne pęcherzyki, porządnie oblepia ścianki i opada w leniwym tempie. Nasycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

Piwo pachnie średnio intensywnie (nawet lekko w kierunku niskiej intensywności), przez co mimo przyjemnych nut nie powala na kolana. Pojawiają się tutaj aromaty mandarynek, mango i grejpfrutowe, a w mniejszym stężeniu lekko sosnowe i trawiaste. Całość jest zdecydowanie zbyt słabo wyczuwalna.

W smaku mamy średniej intensywności, lekko chropowatą goryczkę, która jednak z uwagi na sporą wodnistość i małą treściwość piwa zabija większość aromatów w nim się pojawiających. Mamy tutaj nuty trawiaste, sosnowe i lekko cytrusowe, całości brakuje jednak bazy i chyba trochę aromatyczności chmielowej, jakiej po takim gatunku piwa bym się spodziewał. Piwo nie jest oczywiście złe, ale po prostu brakuje mi w nim pełni i zdecydowanie jest tutaj jeszcze trochę rzeczy, które można by poprawić.

Podsumowując, jest to dobre APA, ale jednak trochę kiepsko zbalansowane. Słabsze od swojego starszego brata, ale również słabsze od polskiego Sharka. Wypić na pewno warto, ale czy jest to piwo, którego można chcieć więcej niż jedno w trakcie pobytu w pubie? Tego nie jestem do końca pewny.

Ocena końcowa: 8-/10

środa, 21 listopada 2012

Widawa, Kawka

2 komentarze


Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [4/10]
Opakowanie: brak

Cena: 7 zł / 0,33 l [Setka Pub]

Uwagi: Ostatnie z uwarzonych do tej pory piw przez kolaborację browaru Widawa i Tomka Kopyra, tym razem w stylu (a raczej podstylu) coffee stout. Piwo piłem podczas premiery w trakcie Międzynarodowego Dnia Stoutu.

Otrzymany trunek jest czarnego jak przystało koloru, piana barwy cappuccino mimo niewielkich rozmiarów opada bardzo wolno, potężnie oblepia ścianki i utrzymuje się w niezłej formie do samego końca degustacji. Wysycenie dwutlenkiem węgla jest mizerne, ale jakoś zbytnio to nie przeszkadza (jak w innych gatunkach).

W zapachu oczywiście dominują nuty kawowe (takiej świeżo zmielonej, dobrej jakości kawy jeszcze przed zaparzeniem), do tego dochodzą aksamitne i delikatne aromaty czekoladowe i śmietankowe. Całość mimo, że nie jest jakoś zbytnio intensywna sprawia naprawdę niezłe wrażenie.

Smakowo jest jeszcze lepiej, piwo jest ekstremalnie pijalne, zdecydowanie aksamitne i lekkie (trochę jaki milk stouty). Na pierwszym planie aromaty kawowe, które przeplatane są nutami czekoladowymi, śmietankowo-mlecznymi i lekko orzechowymi. Całość dzięki małemu wysyceniu smakuje jak porządne espresso w drogiej kawiarni. Całość jest świetnie zbilansowana i mimo pijalności nie można powiedzieć, żeby Kawka była piwem wodnistym - co to, to nie.

Podsumowując, mimo niezbyt ekstremalnego charakteru jest to chyba najlepsze piwo uwarzone do tej pory w browarze Widawa. Może trochę na moją w pełni subiektywną ocenę wpływa to, że uwielbiam sesyjne i aksamitne w smaku stouty, ale naprawdę polecam każdemu spróbować Kawki (o ile jest gdzieś jeszcze do dostania).

Ocena końcowa: 9-/10

Zlaty Bazant, Lager

14 komentarze


Alkohol: 5%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Słowacja

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [5/10]
Smak: [4/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 3,99 zł / 0,5 l [Netto]

Uwagi: Piwo, które ma chyba najczęściej mylony kraj pochodzenia (nie wiem czemu wszyscy myślą, że Zlaty Bazant jest piwem czeskim?). Po przelaniu do szklanki otrzymujemy typowy dla tego stylu, złoty, w pełni klarowny trunek. Piana jest średniej wielkości (w kierunku sporej), biała, z małymi ziarnami. Opada dosyć powoli (jednak w jednostajnym tempie i po jakimś czasie znika całkowicie) i lekko oblepia ścianki. Nasycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu mamy nuty słodowe, typowe dla większości (również z Polski) koncernowych eurolagerów produkowanych metodą HGB. Chmielowych aromatów tutaj nie uświadczymy, całość jest co najwyżej przeciętna. Jeden plus chyba wyłącznie za brak jakiś wad, które by się ujawniały w trakcie.

W smaku po raz wtóry typowa, koncernowa słodowość, o goryczce i aromatach chmielowych można zapomnieć. Do tego dochodzi lekka metaliczność i pojawiająca się po ogrzaniu woń alkoholu (na szczęście w niezbyt dużym stężeniu).

Podsumowując, piwo da się wypić, ale po co? Przy takiej cenie mamy setki lepszych produktów (nie mówiąc już, że można dostać za tą kwotę 2 dyskontowe Maternusy czy Perlenbachery). Zdecydowanie można sobie darować jasnego Zlatego Bazanta.

Ocena końcowa: 4,5/10

poniedziałek, 19 listopada 2012

AlterBeer, #3 Irish Red Ale

0 komentarze


Alkohol: 4,4%
Ekstrakt: 13%

Kraj pochodzenia: Polska (browar domowy)

Kolor: [6/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [5/10]

Uwagi: Trzecie piwo własnej produkcji, tym razem w stylu Irish Red Ale. Po przelaniu do szklanki pojawia się ciemno rubinowy, mętny trunek, któremu daleko do najładniejszych czerwonych ejlów jakie widziałem. Piana koloru beżowego jest średniej wielkości, opada dosyć powoli i lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim w kierunku niskiego poziomie intensywności.

W zapachu mamy nuty słodowe, lekko palone, do tego dochodzą ciemne owoce w niewielkim stężeniu i wyczuwalna brudna ścierka (na szczęście lekko). Nie wiem czy to norma przy irlandzkich czerwonych ejlach bo w Pintowych Ogniach Szczęścia czułem podobny nieprzyjemny aromat. Całość nie jest zbytnio intensywna i jest co najwyżej średnia z małym plusem.

W smaku mamy delikatną goryczkę, lekką kwaskowatość, a do tego dochodzą aromaty karmelowe, lekko palone, suszonych ciemnych owoców (głównie śliwek). Wyczuwalna jest też (chociaż w niewielkim stężeniu) woń alkoholowa (piwo ma na pewno więcej niż 4,4% wyliczone wg wzoru). Całość jest nieźle zbilansowana i całkiem pijalna.

Podsumowując, nie jest to może majstersztyk, ale mam kilka pomysłów na podniesienie jakości tego piwa w przyszłości (idąc w kierunku 5 A.M. Saint z BrewDoga).

Ocena końcowa: 6,5/10

niedziela, 18 listopada 2012

Abbot Ale

0 komentarze


Alkohol: 5%
Ekstrakt: 12,1%

Kraj pochodzenia: Anglia

Kolor: [8/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: 6,99 zł / 0,5 l [Netto]

Uwagi: Angielskie piwo w stylu ESB, które jakiś czas temu udało mi się zakupić w jednej z sieci dyskontów (co ciekawe - w negatywnym sensie - cieszyło się raczej niedużym powodzeniem mimo całkiem niezłej jak na wyspiarskie warunki ceny). Po przelaniu do szklanki otrzymujemy miedziany, w pełni klarowny trunek. Piana jest niezbyt obfita i po chwili opada do ledwie widocznego kożucha. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności (dla tego typu piw uznałbym je nawet za wyższe od przeciętnej).

W zapachu pojawiają się nuty toffi, żywiczne, karmelowe, a także suszonych ciemnych owoców i rodzynek. Całość jest lekko słodkawa, niezbyt intensywna i zdecydowanie delikatna. Jest dobrze (nawet dobrze z plusem), ale nie wybitnie.

W smaku mamy delikatną, aksamitną goryczkę, która długo finiszuje. Do tego dochodzą nuty rodzynkowe, żywiczne, ziemiste i toffi. Całość ma lekkie posmaki whisky, jest nad wyraz sesyjna i piwo pochłaniane jest z przyjemnością w ekspresowym tempie. Ciężko znaleźć tutaj jakiejkolwiek wady, które miałyby obniżyć ocenę tego ejla, jedyną jest chyba sam styl, który należy raczej do tych bardziej klasycznych i niezbyt zaskakujących (w sposób ekstremalny jak sporo różnego rodzaju amerykańskich wariacji na temat piw górnej fermentacji).

Podsumowując, jest to bardzo udany bitter, którego mogę polecić każdemu, bo piwo nie jest np. przechmielonym ekstremum, który ze smakiem wypiją tylko nieliczni.

Ocena końcowa: 8,5/10

czwartek, 15 listopada 2012

Jeden Chmiel

1 komentarze


Alkohol: 4,2%
Ekstrakt: 11%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: brak

Cena: 8 zł / 0,5 l [Setka Pub]

Uwagi: Polska próba stworzenia brytyjskiego bittera. Piwo będące pomysłem znanego polskiego blogera i piwowara domowego Marcina Chmielarza (znany z jabłonowskich Altbiera i Pilsa, które też są jego autorstwa), uwarzone przez browar Jabłonowo z użyciem jednego chmielu Fuggles.

Otrzymane piwo jest ładnego złoto-bursztynowego klarownego koloru. Na minus mizerna (nawet jak na warunki wyspiarskich ejlów) piana, która po chwili redukuje się do ledwie widocznej obręczy. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności.

W zapachu pojawiają się nuty żywiczne, ziemiste, lekko dębowe i lekko owocowe (ciemne owoce). Całość jest niezbyt intensywna, jednak całkiem nieźle zbilansowana. Całość jest zdecydowanie ugrzeczniona i brakuje tutaj jakiegoś pazura.

W smaku piwo jest zdecydowanie aksamitne i sesyjne. Goryczka jest bardzo delikatna, a aromaty chmielowe są ledwie wyczuwalne. Mamy tutaj nuty orzechowe, toffi, lekko palone, a także delikatnie jeżynowe i porzeczkowe. Całość jest świetnie pijalna i mimo tylko 11% ekstraktu wcale nie jest wodnista przesadnie. Piwo nie jest może z gatunku tych, które można sączyć godzinami z nosem w pokalu, ale na dłuższe posiedzenie w pubie sprawdza się znakomicie.

Podsumowując, jest to świetny, zdecydowanie pubowy bitter, który mimo tego, że nie błyszczy wybitnością to jest na pewno ciekawostką na rodzimym rynku, która powinna gościć jak najdłużej. Ze swojej strony polecam.

Ocena końcowa: 7,5/10