Lista ocenionych piw

środa, 14 listopada 2012

Anchor, Old Foghorn

1 komentarze


Alkohol: 8,8%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Stany Zjednoczone

Kolor: [8/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [9/10]

Cena: 13,95 zł / 0,355 l [Piwa Świata]

Uwagi: Piwo w stylu barley wine (niech nazwa nie zwiedzie, nie jest to żadne wino jęczmienne, a zupełnie "zwykły" mocny woltażowo ejl, któremu nie tak wcale daleko do belgian strong ale). Swoją drogą przy zawartości alkoholu na poziomie niespełna 9% uchodzi za raczej słabszego przedstawiciela tego stylu.

Po przelaniu do pokala otrzymujemy całkiem ładny, ciemno-rubinowy trunek. Piana koloru beżowego nie jest może nad wyraz wielka, za to jest drobnoziarnista i utrzymuje się do samego końca degustacji. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie intensywności.

W zapachu dominuje głównie woń alkoholu, która jest zdecydowanie zbyt wysoka (a nikt mi nie powie, że przy takiej zawartości alkoholu jest to akceptowalna norma, co pokazuje nawet sporo naszych rodzimy porterów). Gdy już przebrniemy i oswoimy nos z alkoholem pojawiają się aromaty słodkawe, karmelowe z ciemnymi owocami w tle (śliwka, jeżyny). Całość nie jest zbytnio przyjemna i trochę zaskakuje (na minus oczywiście).

W smaku na szczęście jest już trochę lepiej, alkohol jest nadal wyczuwalny, ale już w o wiele mniejszym stopniu. Piwo ma delikatną, acz wyczuwalną goryczkę, która nieźle akompaniuje się ze sporą bazą słodową. Całość jest lekko słodkawa i karmelowa z nutami suszonych śliwek i rodzynek w tle. Całość jest zdecydowanie treściwa i nad wyraz degustacyjna, w smaku najbliżej Old Foghorn do belgijskich mocnych ejlów. Brak tutaj jak dla mnie trochę aromatu chmielowego, który podniósłby na pewno finalną ocenę.

Podsumowując, nie jest to złe piwo, ale jednak jestem trochę zawiedziony. Spodziewałem się bomby, dostałem "jedynie" piwo dobre z trochę przesadzonym alkoholem wydobywającym się z pokala. Jeśli ktoś będzie miał okazję zakupić Old Foghorn to zapewne będzie miał do wyboru co najmniej kilka innych piw z browaru Anchor. Polecam najpierw zacząć od tych innych.

Ocena końcowa: 7,5/10

poniedziałek, 12 listopada 2012

Pinta, Angielskie Śniadanie

3 komentarze


Alkohol: 5,3%
Ekstrakt: 14%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [9/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: ~6,50 zł / 0,5 l [Piwa Świata]

Uwagi: Piwo w stylu ESB (Extra Special Bitter), czasami również nazywane Strong Bitterem (co dla Polaków, nie mówiąc już o Belgach może być niepojęte zważywszy na ekstrakt i zawartość alkoholu). Po przelaniu do szklanki otrzymujemy bursztynowo-rubinowy, w pełni klarowny i zdecydowanie okazale się prezentujący trunek. Piana nie jest zbyt duża, jednak opada powoli i zdecydowanie oblepia ścianki tworząc wrażenie kaskadowości. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt intensywnym poziomie, ale tutaj to jakoś mocno nie przeszkadza.

W zapachu dominują nuty żywiczne, ziemiste, lekko karmelowe (jednak bez słodyczy), mamy tutaj aromaty chmielowe i delikatnie waniliowe. Całość nie jest zbyt intensywna, jednak nad wyraz zbilansowana i pasująca na dłuższe sesje przy piwie.

W smaku mamy średnią (na tle IPA nawet można powiedzieć, że niską) goryczkę, która jednak jest długo finiszująca, lekko aksamitna i świetnie pasuje do całej koncepcji. Pojawiają się tutaj aromaty ziemiste, żywiczne, lekko torfowe i dębowe. Piwo ma delikatny posmak porządnej whisky. Całość jest wytrawna i zdecydowanie przypomina angielskie i szkockie ejle, które dane było mi degustować. Całość jest nad wyraz pijalna i dzięki niewielkiemu nasyceniu idealnie pasuje na sesyjne piwo w zimniejsze dni (gdy mocno nasycone, rześkie pilsy nie są najlepszym wyborem). Jedyny minus za delikatną woń alkoholową, która pojawia się, gdy piwo nabiera temperatury.

Podsumowując, jest to jedno z najlepszych piw, które do tej pory browar Pinta wypuścił na rynek i mam nadzieję, że zostanie stałym bywalcem pubów i sklepów specjalistycznych. Zdecydowanie polecam.

Ocena końcowa: 8,5/10

niedziela, 11 listopada 2012

Artezan, IPA

0 komentarze


Alkohol: 6%
Ekstrakt: 14,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [5/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: brak

Cena: 10 zł / 0,5 l [Setka Pub]

Uwagi: Piwo w stylu India Pale Ale (jednak tym oryginalnym wyspiarskim, nie amerykańskim) z browaru rzemieślniczego Artezan. Otrzymany trunek jest koloru brązowo-miedzianego, zdecydowanie mętny. Piana ma spore pęcherzyki, nie jest zbyt obfita i tylko lekko oblepia ścianki szklanki. Całość nie wygląda powalająco. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie, ale jest to norma w brytyjskich stylach (która jednak do mnie przy niezbyt mocnych piwach nie do końca przemawia).

W zapachu jest zdecydowanie inaczej niż w cytrusowych, mocno chmielonych AIPA-ch, od razu czuć tutaj wyspiarskie klimaty. Na głównym planie wyczuwalna owocowość (głównie te ciemniejsze, z jeżynami i czerwonymi porzeczkami na czele), do tego dochodzą nuty żywiczne i delikatnie czekoladowe. Całość wydaje się lekko słodkawa, ale również kwaskowata. Piwo pachnie średnio intensywnie, ale do niczego nie można się zbytnio przyczepić.

IPA od chłopaków z Artezana ma średnią, aksamitną i niezbyt długo finiszującą goryczkę, której zdecydowanie daleko do tych znanych z Ataku Chmielu czy Rowing Jacka. Mamy tutaj aromaty chmielowe typowe dla brytyjskich odmian tej rośliny z posmakami trawiastymi, sosnowymi i żywicznymi na czele. Brak tutaj jakichkolwiek egzotycznych i cytrusowych aromatów, co wcale nie przeszkadza temu, żeby piwo było całkiem rześkie i pijalne. Po lekkim ogrzaniu piwa pojawiają się mniej przyjemne, lekko landrynkowe posmaki, które psują całkowity obraz całości (nie są na szczęście zbytnio intensywne). Piwo jest nieźle zbilansowane, nie wyczuwalny jest w nim alkohol i mimo 6% alkoholu znika w całkiem szybkim tempie ze szklanki.

Podsumowując, całkiem udane piwo z browaru Artezan, które może nie jest pod każdym względem genialne, ale na pewno warte spróbowania. Jeśli tylko traficie na tego ejla (czy to w pubie czy w sklepie w butelce) to kupujcie i próbujcie bez oporów. Polecam.

Ocena końcowa: 8-/10

sobota, 10 listopada 2012

Pinta, Dyniamit

0 komentarze


Alkohol: 6%
Ekstrakt: 16,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [5/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: brak

Cena: 9 zł / 0,5 l [Setka Pub]

Uwagi: Dyniowy ejl z browaru Pinta, który pojawił się ostatnio oczywiście w związku z Halloween. Przyznam się, że nigdy nie miałem do czynienia z pumpkin ale, dlatego nie do końca wiedziałem czego się spodziewać.

Otrzymane piwo było koloru pomarańczowo-brązowego, zdecydowanie mętne i mało apetycznie wyglądające. Piana niewielkich rozmiarów, dosyć szybko opada do niewielkiej obręczy nie oblepiając ścianek. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niezbyt wysokim poziomie intensywności.

W zapachu pierwsze co jest najbardziej wyczuwalne to aromat gumy balonowej. Do tego dochodzi dynia w mniejszym natężeniu, piwo pachnie również fenolami, goździkowo i lekko słodkawo. Brak tutaj jakichkolwiek nut chmielowych i chyba bliżej temu zapachowi do hefeweizenów niż innych piw górnej fermentacji.

W smaku mamy nuty dyniowe, gumy balonowej, lekko słodkawe, jednak całość jest kosmicznie doprawiona chyba najróżniejszymi przyprawami, jakie wpadły do rąk chłopaków z Pinty. Wyczuwalne są aromaty goździkowe, pieprzowe a nawet lekko jałowcowe (każde w zdecydowanie sporym natężeniu). Brak tutaj jakichkolwiek aromatów chmielowych, jak i nie uświadczymy żadnej goryczki chmielowej. Całość jest moim zdaniem zbytnio przyprawiona przez co zdecydowanie traci na pijalności. Mimo średniej treściwości ostatnią ćwiartkę piwa męczyłem niemiłosiernie nie mając już jakiejkolwiek ochoty na kolejnego Dyniamita.

Podsumowując, jest to coś zdecydowanie innego i na pewno ciekawego, ale w moje gusta nie do końca trafia. Przez zbyt przesadzone przyprawy piwo jest nad wyraz mało pijalne i traktuję je raczej jako jednorazową ciekawostkę. Mam nadzieję, że pumpkin ale z AleBrowaru będzie pod względem bardziej piwny.

Ocena końcowa: 6,5/10

środa, 7 listopada 2012

Erdinger, Weissbier

0 komentarze


Alkohol: 5,3%
Ekstrakt: 12,6

Kraj pochodzenia: Niemcy

Kolor: [6/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [8/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 5,99 zł / 0,5 l [Netto]

Uwagi: Po przelaniu do szklanki otrzymujemy niezbyt widowiskowy, słomkowy, zdecydowanie mętny trunek. Piana jest średniej wielkości, utrzymuje się na powierzchni niemal do samego końca oblepiając przy okazji zdecydowanie ścianki. Na plus świetne, wysokie wysycenie dwutlenkiem węgla.

W zapachu mamy typowego hefeweizena, z bananami i goździkami na czele. Brak tutaj jakichkolwiek innych nut, które mogłyby psuć całość. Minus niewielki za jednak trochę zbyt małą intensywność. Smakowo jest bardzo podobnie, bananowo i goździkowo, z lekkimi nutami biszkoptowymi. Całość jest ekstremalnie pijalna (jak na pszenice), ale może trochę zbyt ugrzeczniona i zbyt mało intensywna.

Podsumowując, tak jak przy okazji recenzowania Erdingera Urweisse mamy tutaj świetny przykład pszenicy, która jest do bólu tradycyjna, ale z drugiej strony bez jakichkolwiek wad, które mogłyby obniżyć ocenę końcową. Na pewno warta polecenia dla osób, które nigdy nie próbowały tego gatunku.

Ocena końcowa: 7,5/10

poniedziałek, 5 listopada 2012

Warsteiner, Premium German Beer

1 komentarze


Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Niemcy

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [7/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 2,99 zł / 0,5 l [Lidl]

Uwagi: Po przelaniu do kufla otrzymujemy jasnozłoty, w pełni klarowny trunek. Piana średniej wielkości opada w dosyć leniwym, jednak jednostajnym tempie i po jakimś czasie pozostaje po niej jedynie niewielka obręcz. Wysycenie dwutlenkiem węgla na średnio-niskim poziomie intensywności.

W zapachu dominują nuty słodowe, które jednak są całkiem nieźle przeplatane niewielkim aromatem chmielu. Do tego dochodzi lekka biszkoptowość i metaliczność. Całość pachnie rześko i przyjemnie, bez krzty woni alkoholowej (nawet przy wyższej temperaturze).

W smaku mamy delikatną goryczkę, średnią bazę słodową i lekki, jednak pasujący tutaj jak ulał maślany diacetyl. Całość jest zdecydowanie pijalna, przy czym piwo nie jest zbyt wodniste. Pilsa pochłania się zdecydowanie szybko, dzięki sporej rześkości i niezbyt wysokiemu wysyceniu.

Podsumowując, całkiem udane niemieckie piwo, które na pewno warto spróbować gdy się na nie trafi. Ze swojej strony polecam.

Ocena końcowa: 7-/10

niedziela, 4 listopada 2012

Berliner Kindl, Weisse Himbeere

0 komentarze


Alkohol: 3%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Niemcy

Kolor: [6/10]
Piana: [5/10]
Zapach: [5/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [6/10]
Opakowanie: [6/10]

Cena: 6,30 zł / 0,33 l [Piwa Świata]

Uwagi: Piwo w stylu berliner weisse z dodatkiem soku malinowego. Po przelaniu do pokala otrzymujemy mętny trunek w kolorze czerwonym. Piana koloru różowego jest mała, lekko oblepia i dosyć szybko opada. Po chwili nie ma po niej niemal śladu. Nasycenie dwutlenkiem węgla na średnim poziomie intensywności.

W zapachu mamy wyłącznie malinę i w mniejszym stopniu truskawkę. Brak tutaj jakichkolwiek piwnych aromatów, a nawet typowych dla innych pszenic. Berliner Kindl nie pachnie może tak źle jak niektóre polskie smakowe ulepki, jednak do np. lambików jest mu daleko.

Smakowo jest podobnie, czujemy tu głównie nuty malinowo-truskawkowe. Do tego dochodzi lekka kwaskowatość i dosyć spora słodkość (na szczęście nie jest ona zbyt sztuczna, a raczej owocowa).

Podsumowując, jest to całkiem niezły trunek, jednak mało piwny. Na pewno lepszy niż polskie dosładzane sztucznymi syropami lagery, ale do belgijskich krieków i innych lambików jest mu daleko.

Ocena końcowa: 6/10

sobota, 3 listopada 2012

Jabłonowo, Manufakturowy Pils

1 komentarze


Alkohol: 5,6%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [8/10]
Piana: [8/10]
Zapach: [7/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [7/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: paczka od producenta

Uwagi: Piwo, które nazywane jest w polskiej blogosferze pierwszym prawdziwym krajowym pilsem. W paczce, którą otrzymałem od producenta były 3 butelki tego piwa w całkiem ładnej skrzynce i otwieracz. Po przelaniu do szklanki otrzymujemy ciemnozłoty, ładnie wyglądający trunek, który jest delikatnie mętny. Piana, lekko beżowa jest spora, opada bardzo powoli i sprawia pozytywne wrażenie. Na plus również całkiem niezłe, wysokie nasycenie dwutlenkiem węgla.

W zapachu dominuje baza słodowa, do tego dochodzi lekka zbożowość i niewielki aromat chmielowy. Trochę psują obraz całości lekko wyczuwalne nuty owoców (czyżby fermentacja w trochę za wysokiej temperaturze?). Całość pachnie nieźle, ale nie tak dobrze jak w najlepszych pilsach, których kosztowałem.

W smaku pierwsze co się rzuca to to, że w końcu mamy goryczkę w jasnym polskim lagerze. Jej intensywność jest bardzo podobna do tej, którą można uświadczyć np. w oryginalnym Pilsner Urquellu. Do tego dochodzi spora baza słodowa, lekka orzechowość i brak jakiejkolwiek woni alkoholowej. To jest ta dobra część. Niestety mamy tutaj również po raz wtóry aromaty owocowe i niewielki DMS, które nie przystają trochę do wytrawnych pilsów. Całość jest jednak zdecydowanie pijalna i wymienione mankamenty nie psują tego, że piwo z szklanki znika w ekspresowym tempie.

Podsumowując, jest to piwo dobre, jednak z małymi minusami. Na pewno jest dobrą bazą, gdzie przy niewielkich zmianach można stworzyć naprawdę porządnego pilsa, którego nikt będzie się wstydził nawet poza Polską.

Ocena końcowa: 6,5/10

piątek, 2 listopada 2012

Flying Dog, Gonzo Imperial Porter

0 komentarze


Alkohol: 9,2%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Stany Zjednoczone

Kolor: [10/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [9/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [10/10]

Cena: 13,95 zł / 0,355 l [Piwa Świata]

Uwagi: Imperialny porter z browaru Flying Dog, któremu blisko dzięki sporemu chmieleniu jednak do RIS'a. Po przelaniu do pokala otrzymujemy czarny jak smoła (nawet pod ostrym światłem) trunek. Piana koloru cappuccino jest mała, opada w średnim tempie i lekko oblepia ścianki. Po jakimś czasie pozostaje po niej jedynie obręcz i niewielkie wysepki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niskim poziomie intensywności, jednak nie przeszkadza to aż tak bardzo w tak mocnym i treściwym trunku.

W zapachu mamy nuty typowe dla porterów, czyli porządną gorzką czekoladę, świeżo parzoną kawę, palone słody, w mniejszym stopniu karmelowe aromaty. Całość jednak dopełnia świeżość amerykańskich chmieli z cytrusami, sosną i trawą na czele. Całość jest średnio intensywna, świetnie zbilansowana i brak tutaj jakichkolwiek nieprzyjemnych aromatów alkoholowych.

W smaku pierwsze co uderza to dosyć spora, długo finiszująca goryczka (jest ona jednak dosyć delikatna i równomierna). Mamy tutaj nuty sosnowe, trawiaste, lekko słodkawe i karmelowe. Z drugiej strony te rześkie i świeże posmaki są świetnie bilansowane zdecydowanie cięższymi i wytrawniejszymi aromatami palonych słodów, gorzkiej czekolady i kawy. Alkohol jest świetnie ukryty i tak jak w przypadku wielu polskich porterów bałtyckich nie przeszkadza, a nawet nadaje dostojności. Całość jest zdecydowanie degustacyjna i mocno treściwa. Gdybym miał te piwo do czegoś porównać to do AleBrowarowego Black Hope, jednak z treściwością mocnych baltic porterów.

Podsumowując, jest to genialne piwo, które do mnie trafia zdecydowanie lepiej niż nasze rodzime, dolnofermentacyjne portery. Napomnę tylko, że w lodówce czeka na mniej dokładnie to samo piwo, jednak  leżakowane w beczkach drewnianych i zbierające jeszcze lepsze opinie (nie mogę się doczekać po tym co otrzymałem tutaj). Ze swojej strony zdecydowanie polecam spróbować.

Ocena końcowa: 9/10

czwartek, 1 listopada 2012

Erdinger, Dunkel

1 komentarze


Alkohol: 5,3%
Ekstrakt: nie podano

Kraj pochodzenia: Niemcy

Kolor: [9/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [6/10]
Smak: [6/10]
Nasycenie: [7/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 5,99 zł / 0,5 l [Netto]

Uwagi: Po przelaniu do szklanki otrzymujemy ładnie się prezentujący, ciemno-brązowy (niemal czarny) trunek. Piana koloru beżowego jest średniej wielkości, opada dosyć powoli i nie oblepia ścianek. Na plus całkiem niezłe, wysokie wysycenie dwutlenkiem węgla.

W zapachu dominują nuty słodowe, karmelowe i bardzo delikatnie goździkowe. Całość jest poprawna, ale bez żadnych "ochów" i "achów". W smaku na pierwszym miejscu pojawiają się aromaty karmelowe, lekka alkoholowość (minus przy takiej zawartości alkoholu), a także nuty palone, lekko kwaskowate i podobne do tanich gum balonowych. Po ogrzaniu piwa ujawniają się lekkie aromaty bananów i goździków. Piwo jest poprawne, ale nic ponad to.

Podsumowując, nie jest to zły dunkel, ale nie ma również w nim niczego czym mógłby zachwycić. Wypić można, ale czy warto wydawać na niego 6 zł? Wydaje mi się, że nie.

Ocena końcowa: 6/10