poniedziałek, 24 października 2016

Przegląd craftu 13

Tym razem same dobre piwa, dwa całkiem różne podejścia (klasyczne i ekstrawaganckie) do imperialnego stoutu i jak zawsze (dla Kingpina) piwo z dodatkiem, którego nie czuć, a które i tak świetnie smakuje. Zapraszam do czytania.

Widawa, Imperial Wild Black Kiss Rum BA



Alkohol: 8,2%
Ekstrakt: 22%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [4/10]
Zapach: [9/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: [5/10]

Cena: 18 zł / 0,33 l [Warszawski Festiwal Piwa]

Uwagi: Ostatni z dzikich RISów leżakowanych w beczce po destylacie od Widawy. Tym razem wersja leżakowana w beczce po rumie. Po przelaniu do pokala otrzymujemy czarny trunek. Piana w kolorze brązowym jest mała, szybko opada do obręczy i tylko lekko oblepia ścianki. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niemal zerowym poziomi intensywności.

W zapachu dominują nuty czekoladowe, do tego dochodzą aromaty orzechów laskowych, kawowe, dębowe, drewniane i waniliowe. Całość jest przyjemna, lekko słodka, lekko owocowa, z dobrze ukrytym alkoholem. Do ideału brakuje chyba wyłącznie większej intensywności. Nie ma też zbytnio dzikości, ale akurat w przypadku RISów nie jest to dla mnie problem - niektórym może to jednak przeszkadzać (jeśli oczekiwali efektu "wild").

Smakowo dostajemy pełne, kwaśne i dzikie piwo. Na plus dobrze ukryty alkohol, na minus fakt, że brakuje trochę beczkowych nut i orzechów laskowych, którymi pachniało piwo. Jest za to czekolada, trochę owoców i delikatna paloność. Piwo smakuje dobrze, ale trochę zbyt (jak dla mnie) wyszła dzikość, no i brakuje trochę tego efektu "wow", który oferują najlepsze leżakowane w beczce RISy.

Podsumowując, piwo pachnie świetnie, smakuje odrobinę gorzej. Normalnie bym się nie czepiał, ale ciągle pamiętam widawskiego wędzonego sour portera leżakowanego w beczce po whiskey, który spowodował, że każde mocne, ciemne piwo z Widawy będę oceniał przez jego pryzmat.

Ocena końcowa: 8,5/10


Raduga, Potiomkin



Alkohol: 10,5%
Ekstrakt: 24%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [10/10]
Piana: [6/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [2/10]
Opakowanie: [7/10]

Cena: 12,90 zł / 0,33 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Imperialny stout w czarnym jak smoła kolorze. Piana jasnobrązowa, spora, gęsta, ale niezbyt trwała i nieoblepiająca ścianek pokala. Wysycenie dwutlenkiem węgla na niemal zerowym poziomie intensywności.

W zapachu mamy sporo gorzkiej czekolady, do tego słodkie, pralinowe nuty. Sporo utlenienia wychodzi pod postacią przyjemnych nut porto, sherry, rodzynek i owoców leśnych. Trochę brakuje intensywności, ale poza tym bardzo dobrze pachnący RIS z świetnie ukrytym alkoholem.

Smakowo mamy pełne piwo, słodkie, nawet bardzo słodkie - i to pomimo całkiem sporej goryczki. Alkohol jest lekko wyczuwalny, ale nie przeszkadza. Znów dominuje czekolada, a do tego praliny, wiśnie w czekoladzie, owoce leśne, rodzynki, sherry i delikatna paloność. Piwo jest nad wyraz degustacyjne, jednak przesadna słodycz trochę męczy. Gdyby ją trochę zmniejszyć byłoby o wiele lepiej. Ale nie znaczy to wcale, że piwo jest złe. Co to to nie, piwo na pewno warte spróbowania.

Podsumowując, jest to smaczny RIS, może nie najlepszy na rynku, ale ciężko też znaleźć jakieś większe wady. Jest sporo słabszych piw tego typu.

Ocena końcowa: 8/10


Kingpin, Cajaneiro



Alkohol: 4,7%
Ekstrakt: 11,5%

Kraj pochodzenia: Polska

Kolor: [7/10]
Piana: [7/10]
Zapach: [8/10]
Smak: [8/10]
Nasycenie: [5/10]
Opakowanie: [8/10]

Cena: 10,30 zł / 0,5 l [Raj Piwosza]

Uwagi: Session IPA z dodatkiem owoców caja (nie jadłem nigdy, pewnie jak większość próbujących piwa). Po przelaniu do pokala otrzymujemy złoty, opalizujący trunek. Piana jest obfita, średnio pęcherzykowa, lekko oblepiająca ścianki, ale niezbyt trwała. Wysycenie dwutlenkiem węgla delikatnie poniżej średniej, mogłoby być odrobinę wyższe.

W zapachu dominują nuty typowe dla chmielu Mosaic, czyli białe owoce, trochę siarkowe i cebulowe. Do tego owoce tropikalne nawet w stronę napojów multiwitamina. Piwo pachnie intensywnie i całkiem przyjemnie. Ciężko powiedzieć czy owoce caja coś wnoszą, bo wszystkie zapachy idzie uzyskać nowofalowymi odmianami chmielu.

Smakowo mamy półwytrawne piwo z średniej wielkości goryczką. Jest trochę podbudowy biszkoptowo-ryżowej (trochę jak w Oto Mata IPA z Pinty). Do tego białe owoce, owoce tropikalne, lekka cierpkość goryczkowa, średnia intensywność i spora pijalność. Mogłoby się trochę więcej dziać jak na IPA (nawet w wersji session), poza tym znów dodatki (tym razem jeden) są chyba tylko na etykiecie.

Podsumowując, bardzo przyjemne piwo. Nie jest to może najlepsze Session IPA/APA jakie piłem, ale z przyjemnością wrócę do niego w przyszłości.

Ocena końcowa: 8-/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz